Na konferencji prasowej powiedział wprost, że winne są gry komputerowe oraz platformy społecznościowe, jak TikTok czy Snapchat. – Media społecznościowe odgrywają kluczową rolę w wydarzeniach z ostatnich dni – przekonywał.

Jego zdaniem pełno w nich przemocy, a gry z kolei pozwalają „udawać” przemoc. Prezydent zaznaczył, że u najmłodszych wywołuje to efekt nierealności takich złych zachowań, a potem przenoszą oni je na ulice. Według niego internet powinien podlegać więc głębszej cenzurze.

Czytaj więcej

Świat odwraca się od TikToka. Ale nie Polska

Takie słowa w momencie niepokojów społecznych mogą budzić mieszane uczucia – pojawiły się już bowiem komentarze, że Macron próbuje wykorzystać tę sytuację do przeforsowania kontrowersyjnego projektu. Chodzi o przepisy, które pozwalałyby wymuszać na przeglądarkach internetowych blokowanie serwisów, które wpisane zostaną na specjalną „czarną listę”. O tym, które platformy miałyby być zakazane, decydowałby rząd. To na razie projekt ustawy, która ma zapobiegać fraudom, phishingowi (wykradaniu danych) i naciąganiu.

Na Twitterze do tej koncepcji odniósł się już Janusz Cieszyński, minister cyfryzacji. „Niektórzy pokazują Francję jako wzór do naśladowania w ochronie internautów. Według mnie Francja idzie bardzo niebezpieczną drogą” – napisał.

Fala protestów we Francji rozpętała się po zabiciu przez policjantów 17-letniego Nahela M.