Reklama

Brak ropy to nie najgorszy scenariusz. Ten niewidoczny surowiec może wywołać globalny chaos

Konflikt na Bliskim Wschodzie odcina świat od kluczowego, niedocenianego gazu. Bez niego produkcja chipów, elektroniki i rozwój sztucznej inteligencji stają pod znakiem zapytania.
Iran doprowadził nie tylko do problemów na rynku ropy naftowej i LNG. Zaczyna brakować również helu

Iran doprowadził nie tylko do problemów na rynku ropy naftowej i LNG. Zaczyna brakować również helu

Foto: Bloomberg

Z tego artykułu się dowiesz:

  • Dlaczego hel jest niezbędny w produkcji kluczowych komponentów technologicznych i w jakich sektorach jego niedobory są odczuwalne?
  • Jak kryzys podaży surowców odbija się na rynku smartfonów?
  • Jakie są prognozy dotyczące cen oraz dostępności urządzeń elektronicznych?

Producenci półprzewodników, którzy potrzebują tego gazu, mają problem, ale to oznacza, że w tarapatach znaleźli się też dostawcy elektroniki użytkowej, dynamicznie rozwijająca się branża sztucznej inteligencji, a nawet… pacjenci. Do wykonywania rezonansu magnetycznego potrzeba bowiem helu, który służy jako czynnik chłodzący.

Braki helu, ceny rosną

Konflikt, w który zaangażowane są USA, Izrael i Iran, sparaliżował jedno z głównych centrów produkcji helu na świecie. Już 2 marca koncern QatarEnergy ogłosił stan siły wyższej w przemysłowym kompleksie Ras Laffan Industrial City. Irańskie ataki dronów uszkodziły infrastrukturę, wymuszając wstrzymanie wydobycia. Do tego nie wiadomo, kiedy instalacje uda się przywrócić do użytku. Według magazynu „Fortune”, uderzenia rakietowe wywołały tak poważne zniszczenia, że ich naprawa zajmie całe lata, redukując roczny, globalny eksport tego cennego gazu o 14 proc.

Konflikt w tamtym regionie wpłynął jednak na dostęp do jednej trzeciej tego strategicznego surowca (zgodnie z danymi U.S. Geological Survey, to właśnie Katar odpowiada za ok. 30 proc. światowej podaży helu). Sytuację drastycznie pogarsza faktyczne zamknięcie Cieśniny Ormuz dla zachodnich statków handlowych, co blokuje jedyny realny szlak eksportowy w regionie. Efekt?

Globalny rynek smartfonów już mierzy się z bezprecedensowym, podwójnym szokiem podażowym. Z jednej strony wojna na Bliskim Wschodzie odcięła świat od gazu krytycznego dla produkcji chipów, z drugiej gigantyczny popyt na sztuczną inteligencję wysysa z rynku układy pamięci. Efekt to najostrzejsze w historii spadki sprzedaży urządzeń i rekordowe wzrosty ich cen na całym świecie. Czują to też producenci komputerów, którzy zapowiadają podwyżki nawet o ponad 20 proc. A nic nie zapowiada rynkowej poprawy – Bank of America wylicza, że ceny spotowe helu w ledwie tydzień podskoczyły o 40 proc., zaś analitycy z AKAP Energy ostrzegają przed potencjalnym czterokrotnym wzrostem stawek (z przedwojennego poziomu 500 dol. do aż 2 tys. dol. za tysiąc stóp sześciennych).

Reklama
Reklama

Na ten cios szczególnie narażona jest Korea Południowa. Agencja Fitch Ratings alarmuje, że kraj ten importuje z Kataru około 65 proc. swojego helu, co stanowi bezpośrednie zagrożenie dla funkcjonowania Samsunga. Eksperci Kornbluth Helium Consulting alarmują: choć nikt nie wyczerpał jeszcze zapasów do zera, realny paraliż produkcyjny jest oddalony zaledwie o kilka tygodni.

Czytaj więcej

Twórcy ChatGPT chcą produkować chipy. Wiemy, ile kosztują firmę odpowiedzi bota

Tanie telefony znikną z rynku?

Niedobór helu nałożył się na istniejący już kryzys w dostawach pamięci RAM, wywołany boomem na sztuczną inteligencję. Technologiczni giganci – na czele z Alphabet, Meta i Microsoftem – hurtowo wykupują układy DRAM oraz pamięci o wysokiej przepustowości dla swoich potężnych centrów danych. Wedle IDC w ostatnich miesiącach koszty niektórych z tych podzespołów wzrosły o 200, a nawet 300 proc. Prognozy dla branży mobilnej na br. prezentują się fatalnie. Mowa o największym w historii spadku globalnych dostaw smartfonów – o prawie 13 proc. (do poziomu ledwie 1,12 mld sztuk), przy jednoczesnym skoku średniej ceny urządzenia o 14 proc. (do absolutnie rekordowych 523 dol.). Nabila Popal z IDC ostrzegła, że produkcja najtańszych smartfonów (poniżej 100 dol.), których rocznie sprzedaje się 171 mln sztuk, może wkrótce stać się „permanentnie nieopłacalna”. Już pojawiły się opinie, iż presja na wzrost cen urządzeń pozostanie z nami nie przez miesiące, ale przez kilka kolejnych lat.

Ale problem nie dotyka tylko smartfonów. W podobnym problemie znaleźli się producenci komputerów i już mówi się o spodziewanych nawet ponad 20-proc. podwyżkach sprzętu. Braki helu wpłyną też na ochronę zdrowia. Technologia MRI wymaga chłodzenia tym gazem – w Indiach już odnotowano pierwsze opóźnienia w wykonywaniu badań rezonansem magnetycznym. Europejscy dystrybutorzy helu, jak Linde i Air Liquide, już reglamentują dostawy.

Na razie nie wiadomo, jak mocno obecny kryzys uderzy w plany big techów w zakresie sztucznej inteligencji. Sektor uzależniony od chipów tylko w USA deklarował bilionowe inwestycje (Meta zapowiedziała np. wydatki rzędu 600 mld dol. do 2028 r., Apple – 500 mld dol. w ciągu czterech lat, Amazon ok. 200 mld dol. w samym tylko 2026 r., Google 175-185 mld dol., zaś Microsoft – ponad 100 mld dol.).

Czytaj więcej

Popłoch na rynku chipów. Gigant śrubuje ceny, korzystając z wielkiego popytu na AI
Reklama
Reklama

Światu grozi surowcowa zapaść

Analitycy zwracają uwagę, że zanim pojedynczy chip trafi do serwerowni, przekracza ponad 70 granic państw, a jego podróż trwa do 100 dni i obejmuje ponad 1000 odrębnych etapów produkcyjnych. Na ponad 50 z nich pojedyncze państwa kontrolują przeszło 65 proc. globalnego rynku. Przemysł ten jest jednak całkowicie uzależniony od importu paliw kopalnych z Bliskiego Wschodu. Sam Tajwan importuje stamtąd ponad jedną trzecią potrzebnego mu LNG. Zamknięcie cieśniny Ormuz, przez którą przepływa 20 proc. światowych dostaw ropy i LNG, to poważny cios.

Wyzwań jest więcej. Wystarczy wspomnieć, że niemal połowa globalnej morskiej siarki (używa się jej do czyszczenia i trawienia chipów) przepływa przez tę cieśninę, a jeszcze przed wybuchem wojny branża zmagała się z ograniczeniami podaży z uwagi na wysoki popyt. Ponadto Morze Martwe to największe na świecie źródło bromu, związku chemicznego, który pomaga wytłaczać wzory na waflach krzemowych. Korea Południowa niemal cały swój zapas tego pierwiastka importuje z Izraela.

Paul Kedrosky z MIT powiedział „Time”, że obecna sytuacja zwiększa ryzyko makroekonomiczne i grozi drastycznymi cięciami budżetowymi w sektorze AI, co przypominałoby krach na rynku krypto po inwazji na Ukrainę w 2022 r.

Na razie 6-miesięczne zapasy helu w Korei Południowej stanowią bufor ochronny, ale czas ucieka. Marko Papic z BCA Research ostrzega na łamach „Financial Times”, że – jeśli szlaki przez cieśninę Ormuz nie zostaną odblokowane do połowy kwietnia – świat czeka pierwsze od czasów pandemii załamanie łańcuchów dostaw. Taka sytuacja niewątpliwie zmusi sektor technologiczny do radykalnej rewizji gigantycznych inwestycji.

Globalne Interesy
Nie tylko kamery. W Chinach pracowników pilnują nawet… krzesła
Materiał Promocyjny
Jedna rata i większa kontrola nad budżetem domowym?
Materiał Promocyjny
Centra danych to kwestia całego ekosystemu
Globalne Interesy
DLSS 5 Nvidii ma być przełomem. Zdenerwował graczy: „Za dużo AI”
Globalne Interesy
Najpierw klęska, teraz druga szansa. Gigant wraca na rynek smartfonów
Globalne Interesy
Utopione 80 mld dol. i koniec marzeń Zuckerberga. Meta wycofuje się z kluczowego projektu
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama