Reklama

Kamery, Wi-Fi i „inteligentne siedzenia”. Tak firmy kontrolują pracowników w Chinach

Chińskie firmy monitorują już pracowników na niespotykaną skalę. W odpowiedzi rośnie popyt na narzędzia chroniące prywatność, a granica między kontrolą a inwigilacją staje się coraz bardziej niejasna.
W chińskich fabrykach pracowncy musza się liczyć z potężnym nadzorem. Ale znajdują nań różne sposoby

W chińskich fabrykach pracowncy musza się liczyć z potężnym nadzorem. Ale znajdują nań różne sposoby

Foto: Bloomberg

Kobieta pracująca w firmie technologicznej w Kantonie w południowych Chinach odkryła, że nad jej biurkiem zamontowano kamerę po tym, jak odmówiła wyjazdu służbowego z powodu choroby. W styczniu menedżer ostrzegł ją, aby nie korzystała z prywatnych czatów grupowych w godzinach pracy. Po sprawdzeniu karty pamięci kamery była zaniepokojona, odkrywając, że urządzenie rejestrowało wszystko – od tekstów po obrazy z jej telefonu i komputera – donosi dziennik „Workers’ Daily”.

Inteligentne siedzenia i odcisk palca

Z kolei „Southern Metropolis Daily” opisuje inny przypadek pracownicy firmy technologicznej w Hangzhou we wschodnich Chinach. Szef rozdał pracownikom inteligentne fotele, które mogły rejestrować takie dane jak tętno, oddech i postawę ciała. Zaskoczoną kobietę menedżer zapytał, dlaczego codziennie między 10 a 10.30 nie ma jej przy biurku, i ostrzegł, że może stracić premię. Swoje odkrycie, że krzesło śledzi jej ruchy, określiła jako „przerażające i niekomfortowe”.

Czytaj więcej

Koniec anonimowości na ulicach? Wielkie kontrowersje wokół okularów Mety

Takie przypadki wcale nie należą do rzadkości. W agencji reklamowej w Fuzhou (południowo-wschodnie Chiny) ograniczono pracownikom czas przerw na toaletę, wymagając „odbicia się” odciskiem palca przy wejściu i wyjściu, a za przekroczenie limitu groziły kary. We wrześniu ubiegłego roku pracownica została zwolniona za rzekome sprzeciwianie się szefowi i obijanie się. Dowodami przedstawionymi przez firmę w sądzie były nagrania z monitoringu oraz historia przeglądania internetu z jej służbowego komputera. Z zapisów wynikało, że Wu narzekała na szefa w mediach społecznościowych, przeglądała strony zakupowe i czytała powieści online. Kobieta była zszokowana skalą monitoringu.

Pracownicza samoobrona

Wraz z rozpowszechnianiem się monitoringu w pracy część chińskich pracowników zaczyna szukać sposobów, by się bronić. Niektórzy kupują oprogramowanie do prywatnych rozmów za 19,9 juana (ok. 3 dol.), inni płacą 50 juanów za specjalne filtry do telefonów i komputerów. Popularność zyskują także narzędzia blokujące śledzenie aktywności w przeglądarce. W chińskich mediach społecznościowych szybko rośnie liczba wpisów z poradami – powiązane tematy osiągnęły już ponad 50 mln wyświetleń.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Niespodziewane odkrycie programisty. Te urządzenia mogły podglądać i podsłuchiwać

Eksperci twierdzą, że chińskie prawo daje firmom dużą swobodę monitorowania pracowników, choć formalnie to kraj komunistyczny i „chroniący pracownika”. Lu Shenglong, ekspert ds. cyberbezpieczeństwa, powiedział lokalnym mediom, że firmy instalują systemy nadzoru, aby chronić własność intelektualną, zabezpieczać tajemnice handlowe i przeciwdziałać zagrożeniom wewnętrznym. Kultura pracy naznaczona jest nadgodzinami, presją wyników i ostrą konkurencją, co zwiększa wykorzystanie systemów nadzoru. Zwykle chińskie sądy uznają, że monitorowanie aktywności w internecie na służbowych komputerach nie stanowi naruszenia prawa, ponieważ urządzenia te są przeznaczone wyłącznie do pracy.

Dong Chen, specjalista ds. prawnych w firmie technologicznej, twierdzi jednak, że instalowanie kamer w biurach jest dopuszczalne, o ile pracownicy są o tym wcześniej poinformowani i urządzenia nie znajdują się w miejscach prywatnych, takich jak toalety czy szatnie.

Gdzie jest granica między zarządzaniem firmą a prywatnością?

Jia Baojun, prawnik z kancelarii Beijing Jingdu Law Firm, cytowany przez „South China Morning Post”, powiedział, że w Chinach granica między zarządzaniem firmą a prywatnością pracowników pozostaje niejasna. Podkreślił, że pracodawcy ryzykują naruszenie prywatności, jeśli nie informują pracowników o istnieniu monitoringu, jego celu i zakresie lub jeśli zbierają dane niezwiązane z pracą, takie jak prywatne wiadomości czy historia przeglądania.

Krytycy twierdzą, że zamiast zwiększać efektywność, nadmierny monitoring prowadzi do stresu, podważa zaufanie i sprzyja „obronnym” zachowaniom pracowników. Jeden z internautów napisał:

„Jeśli firmy nie chcą, żebym zajmował się prywatnymi sprawami w pracy, to powinny też zadbać, by praca nie wchodziła w mój czas prywatny.” Inny dodał: „To brzmi mniej jak praca, a bardziej jak więzienie. Jeśli ludzie zostaną sprowadzeni do roli narzędzi, w końcu odbije się to na firmach.”

Reklama
Reklama

W Polsce większa ochrona

Takie rozwiązania znane z Chin, jak inteligentne krzesła mierzące tętno czy rejestrowanie treści z prywatnych urządzeń, zostałyby uznane za poważne naruszenie prywatności i mogłyby skutkować wysokimi karami dla pracodawcy. Prawo – w tym przepisy RODO i kodeks pracy – wyraźnie ogranicza zakres kontroli, wymagając m.in. poinformowania pracowników o monitoringu oraz uzasadnienia go konkretnym celem (np. bezpieczeństwem). Pracodawca nie może też ingerować w prywatną komunikację ani zbierać danych biometrycznych czy zdrowotnych bez wyraźnej podstawy prawnej. Dopuszczalne są jednak systemy śledzące aktywność na służbowym komputerze czy kamery w biurze – o ile nie obejmują miejsc prywatnych.

Globalne Interesy
DLSS 5 Nvidii ma być przełomem. Zdenerwował graczy: „Za dużo AI”
Materiał Promocyjny
Jedna rata i większa kontrola nad budżetem domowym?
Materiał Promocyjny
Bank Pekao przyjął Plan Dekarbonizacji
Globalne Interesy
Najpierw klęska, teraz druga szansa. Gigant wraca na rynek smartfonów
Globalne Interesy
Utopione 80 mld dol. i koniec marzeń Zuckerberga. Meta wycofuje się z kluczowego projektu
Globalne Interesy
Z Bielska-Białej do Apple. Tak Szymon Masiak podbił świat wideo
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama