Z tego artykułu dowiesz się:
- Jaką strategię Pekin stosuje w sektorze robotyki humanoidalnej?
- Jakie są prognozy dla rynku produkcji robotów oraz jaki udział w nim może przypaść Chinom?
- Z jakimi kluczowymi barierami technicznymi mierzy się obecnie rozwój texhnologii humanoidalnych?
Strategia Pekinu jest klarowna: wykorzystać potężne zaplecze produkcyjne, zdominować łańcuchy dostaw komponentów i zalać światowe rynki relatywnie tanimi maszynami, zanim zachodnia konkurencja zdoła wyskalować własną produkcję. Tak było w przypadku pojazdów elektrycznych (EV), tak jest i teraz, gdy chodzi o roboty.
Humanoidalny boom
Dane przytoczone przez ekonomistę Chetana Ahya nie pozostawiają złudzeń co do skali zjawiska. Tylko od początku 2026 r. globalne nakłady venture capital na rozwój humanoidalnych maszyn przewyższyły łączną wartość inwestycji z całego roku poprzedniego. Co kluczowe, niemal połowa tych środków (46 proc.) trafiła do firm z Chin. Ten finansowy impet przekłada się na konkretne wyniki handlowe. W I kwartale chiński eksport robotów osiągnął wartość ponad 11,3 mld juanów (ok. 1,66 mld dol.), trafiając do 148 krajów. Chiny oficjalnie stały się eksporterem netto robotów przemysłowych, odnotowując w tej kategorii 42-proc. wzrost rok do roku. Analitycy nie mają wątpliwości, iż Pekin stosuje ten sam model ekspansji, który przyniósł im globalną dominację na rynku EV. Morgan Stanley szacuje, że dzięki gigantycznym inwestycjom i sprawnemu łańcuchowi dostaw udział Państwa Środka w światowej produkcji robotów ma wzrosnąć do 16,5 proc. już w 2030 r.
Czytaj więcej
Już niedługo roboty zaczną pracować razem z ludźmi. Tak twierdzą inżynierowie i analitycy. Wygląda też na to, że większość z tych robotów będzie „C...
Eksperci zwracają uwagę, że przejście od prototypów do realnych zastosowań następuje w Chinach w tempie bezprecedensowym. Przykład? Firma AgiBot, której roboty G2 w kwietniu podjęły regularną, ośmiogodzinną pracę przy montażu tabletów w Nanchang. Maszyny te nie ograniczają się do prostego transportu – wykonują precyzyjne operacje manualne, które do tej pory rezerwowano dla ludzkich rąk.
Co więcej, ekspansja nie dotyczy tylko producentów samych jednostek, ale całego ekosystemu. Giganci tacy jak Lingyi iTech już teraz budują moce przerobowe liczone w setkach tysięcy sztuk rocznie. Firma planuje osiągnięcie wydajności na poziomie pół miliona robotów do 2030 r. Morgan Stanley, widząc tę dynamikę, musiał dwukrotnie zrewidować swoje prognozy sprzedaży chińskich humanoidów na rok 2026 – obecnie zakłada się wysyłkę 28 tys. jednostek, co oznacza wzrost o 133 proc. w skali roku.
Czytaj więcej
Tysiące osób na całym świecie dorabia, filmując codzienne obowiązki, jak zmywanie naczyń, na potrzeby trenowania humanoidalnych robotów. To może by...
Bariery technologiczne i wojna cenowa
Mimo imponujących liczb branża wciąż boryka się z „chorobami wieku dziecięcego”. Badania wskazują, że jedynie co czwarte przedsiębiorstwo jest w pełni zadowolone z obecnych możliwości robotów humanoidalnych. Głównym hamulcem pozostaje krótki czas pracy na baterii, oscylujący wokół dwóch godzin oraz konieczność dopracowania oprogramowania sterującego w nieprzewidywalnym środowisku.
Jednak to nie perfekcja techniczna, a optymalizacja kosztów może zdecydować o ostatecznym zwycięstwie. Morgan Stanley prognozuje, że w bieżącym roku ceny komponentów spadną o kolejne 16 proc. Przy tak ogromnej skali produkcji i spadających marżach konkurenci z USA, Japonii czy Korei Południowej mogą mieć spore trudności z dotrzymaniem kroku chińskiej trajektorii cenowej. Choć przed branżą fala nieuchronnej konsolidacji – w Chinach działa obecnie ponad 150 podmiotów produkujących humanoidy – to właśnie ci, którzy przetrwają ten proces, staną się nowymi liderami globalnej gospodarki 4.0.