Ten zakaz przeszedł niemal bez echa. Tymczasem może okazać się jednym z najważniejszych ruchów Waszyngtonu w technologicznej rywalizacji z Chinami od czasu restrykcji wobec Huawei i ograniczeń eksportu chipów AI. Tym razem na celowniku znalazły się roboty humanoidalne – technologia, która w najbliższej dekadzie może zrewolucjonizować przemysł, logistykę i sektor obronny.
Izba Reprezentantów USA uchwaliła właśnie doroczną ustawę o polityce obronnej (NDAA). Zawarty w niej paragraf 163 zakazuje Departamentowi Obrony zakupu, leasingu i wykorzystywania robotów humanoidalnych produkowanych przez firmy powiązane z Chinami, Rosją, Iranem oraz innymi państwami uznawanymi za zagranicznych przeciwników.
Pentagon boi się humanoidów
Dlaczego akurat roboty humanoidalne trafiły na celownik Pentagonu? Maszyny te różnią się od klasycznych urządzeń przemysłowych – są wyposażone w zaawansowany zestaw czujników (LiDAR-y, kamery HD, czujniki głębi, mikrofony) oraz moduły AI do mapowania otoczenia w czasie rzeczywistym. W przypadku użycia takiego sprzętu w bazach wojskowych lub magazynach obronnych istnieje ryzyko przesyłania danych geoprzestrzennych i planów obiektów na zagraniczne serwery. Z punktu widzenia służb bezpieczeństwa oznacza to nie tylko ryzyko wycieku danych cyfrowych, ale też przyznanie obcym maszynom fizycznego dostępu do infrastruktury.
Czytaj więcej
Po ograniczeniu dostępu Chin do zaawansowanych chipów Waszyngton bierze teraz na celownik same modele sztucznej inteligencji. USA zapowiadają kontr...
Decyzja Kongresu odzwierciedla niepokój amerykańskich decydentów wobec tempa, w jakim Chiny zdobywają dominację w sektorze nowoczesnej robotyki. Podczas gdy amerykańskie firmy wygrywają w obszarze zaawansowanego oprogramowania (LLM i modele AI), Chiny zdecydowanie prowadzą pod względem skali produkcji sprzętu, m.in. robotów. Według danych agencji Counterpoint Research, chińscy producenci odpowiadali za około 80 proc. globalnych dostaw robotów humanoidalnych w 2023 r. O ile dwaj najwięksi chińscy producenci Unitree Robotics i AgiBot dostarczyli w ubiegłym roku po ponad 5 tys. urządzeń, amerykańscy – Tesla, Figure AI i Agility, łącznie ledwie 450. Oznacza to, że chińscy producenci dostarczyli ponad dwudziestokrotnie więcej humanoidów niż ich najwięksi amerykańscy konkurenci. Jeszcze kilka lat temu taka przewaga wydawała się trudna do wyobrażenia. Nawet pionier robotyki humanoidalnej Boston Dynamics, przejęty w 2021 r. przez koncern Hyundai, zaprezentował dopiero niedawno pierwszą komercyjną wersję humanoida Atlas, którego nowy właściciel testuje we własnych fabrykach aut.
Jednocześnie coraz więcej zachodnich koncernów traktuje humanoidy jako realne narzędzie produkcji, zastępujące lub wspierające ludzi, a nie futurystyczny eksperyment. Figure AI prowadzi wdrożenia w zakładach BMW, Apptronik współpracuje z Mercedes-Benz, a Tesla zapowiada wykorzystanie Optimusa na liniach montażowych. To pokazuje, że rynek zaczyna przechodzić z etapu demonstracji technologii do pierwszych komercyjnych zastosowań. Tymczasem jeszcze dwa lata temu większość producentów prezentowała humanoidy głównie podczas pokazów i targów technologicznych.
Dlaczego Chiny uciekły Zachodowi
Przewaga Chin nie wynika wyłącznie ze wsparcia rządowego, ale z pionowej integracji łańcucha dostaw. Chińscy producenci mają na miejscu natychmiastowy dostęp do tanich siłowników, przekładni falowych, baterii o wysokiej gęstości oraz pierwiastków ziem rzadkich potrzebnych do tzw. silników bezszczotkowych, które zapewniają wysoki moment obrotowy przy niskiej masie. To pozwala im produkować roboty za ułamek ceny ich amerykańskich odpowiedników (często poniżej 16–20 tys. dol. za jednostkę, podczas gdy zachodnie firmy oferują je za 50–100 tys. dol.). Chińscy producenci stawiają na szybkie zwiększanie skali sprzedaży, nawet kosztem niedopracowanego jeszcze oprogramowania. Pozwala im to szybciej zbierać dane z wdrożeń i udoskonalać kolejne generacje robotów.
Czytaj więcej
Rywalizacja o globalny rynek autonomicznych robotów nie miała zbyt wielu europejskich akcentów. Zmieni to francuski start-up. Model Northstar może...
Mechanizm przypomina wcześniejszą ekspansję chińskich paneli fotowoltaicznych, akumulatorów litowo-jonowych czy samochodów elektrycznych – najpierw szybkie zwiększenie skali produkcji i obniżenie cen, a następnie zdobywanie kolejnych rynków eksportowych.
Gra o przemysł przyszłości
Zaostrzający się konflikt nie dotyczy jedynie wąskiej niszy technologicznej – stawką jest całkowite przewartościowanie globalnego rynku pracy i przemysłu wyceniane na setki miliardów dolarów. W miarę jak świat zmaga się z kryzysem demograficznym, niedoborem pracowników fizycznych oraz starzeniem się społeczeństw, roboty humanoidalne przestają być ciekawostką naukową, a stają się nową podstawą gospodarki. Goldman Sachs szacuje, że globalny rynek takich naśladujących człowieka robotów osiągnie wartość 38 mld dol. do 2035 r., przy rocznym wolumenie dostaw przekraczającym 1,4 mln sztuk.
Nieprzypadkowo Jensen Huang, szef Nvidii, od miesięcy przekonuje, że kolejnym etapem rozwoju sztucznej inteligencji będzie tzw. Physical AI. – Sztuczna inteligencja potrzebuje ciała – powtarza podczas konferencji branżowych.
Czytaj więcej
Automatyzacja produkcji wchodzi w nową fazę. Dowód? Południowokoreańskie zakłady Hyundai Motor, gdzie doszło do historycznego protestu. Tysiące rob...
Zastąpienie zaledwie kilkunastu procent globalnej pracy fizycznej w magazynach, fabrykach samochodowych, logistyce i opiece zdrowotnej oznacza stworzenie całkowicie nowej gałęzi przemysłu o skali większej niż dzisiejszy rynek smartfonów i pojazdów elektrycznych razem wziętych.
Ten, kto zmonopolizuje produkcję takich maszyn na masową skalę, zyska nie tylko bezpośrednie przychody ze sprzedaży sprzętu i subskrypcji oprogramowania AI, ale przejmie kontrolę nad działaniem globalnego przemysłu.
Chiny odpowiadają ofensywą
Odpowiedź Chin na legislacyjne działania Waszyngtonu wpisuje się w przemyślaną strategię asymetryczną. Pekin protestuje, oskarżając USA o „nadużywanie pojęcia bezpieczeństwa narodowego” oraz „brutalne zakłócanie zasad wolnego rynku i globalnych łańcuchów dostaw”. Ale w każdej chwili może pójść dalej i wykorzystać fakt, że kontroluje ponad 70 proc. światowego przetwórstwa metali ziem rzadkich. Wstrzymanie lub drastyczne ograniczenie eksportu neodymu, dysprozu, galu czy germanu – surowców niezbędnych do produkcji elektrycznych silników, precyzyjnych siłowników i czujników – uderzyłoby bezpośrednio w zachodnich konkurentów, podnosząc ich koszty i wydłużając czas produkcji.
Czytaj więcej
Konstruktorzy z RunRobotics pokazali pierwszego na świecie hybrydowego robota – połączenie kołowego podwozia z humanoidalnym tułowiem. Maszyna ma o...
Zamiast spowalniać rozwój z powodu obostrzeń Pentagonu, chiński rząd zwiększa państwowe subwencje i nakazuje rodzimym gigantom agresywne opanowywanie rynków niezwiązanych bezpośrednio z USA. Chińskie roboty masowo trafiają do fabryk i magazynów w Bliskim Wschodzie, Południowo-Wschodniej Azji, Ameryce Łacińskiej oraz w Europie, budując tam dominującą pozycję zanim zachodnie firmy zdążą zwiększyć produkcję. Towarzyszy temu bezprecedensowa kampania promująca robotykę – od sportowych zawodów humanoidów po pokazy technologiczne. Według władz w Pekinie do końca dekady takie roboty mają stać się jednym z filarów modernizacji chińskiego przemysłu, podobnie jak wcześniej roboty przemysłowe i samochody elektryczne.
Najpierw Pentagon, potem cały rynek?
Analitycy zwracają uwagę, że Waszyngton stosuje wobec humanoidów niemal identyczny schemat jak wcześniej wobec Huawei i DJI. Najpierw ograniczenia obejmują sektor wojskowy i administrację federalną, następnie infrastrukturę krytyczną, a dopiero później mogą zostać rozszerzone na zastosowania komercyjne. Dlatego wielu ekspertów uważa, że obecne przepisy są dopiero początkiem szerszej ofensywy regulacyjnej. W odwodzie pozostają jeszcze bardziej radykalne pomysły, jak wpisanie chińskich robotów na czarną listę FCC, co całkowicie zamknęłoby im dostęp do amerykańskiego rynku.
Handlowo-technologiczny konflikt USA i Chin wchodzi właśnie w kolejny etap. Coraz mniej liczy się to, kto stworzy najmądrzejszy model AI. Coraz bardziej liczy się to, kto zbuduje miliony robotów wykonujących pracę fizyczną. Jeżeli pierwsze dwie dekady XXI wiek należały do smartfonów, a ostatnie lata do modeli AI, kolejna dekada może należeć do humanoidów. Nic więc dziwnego, że Waszyngton chce zbudować zaporę, zanim chińscy producenci zdobędą dominującą pozycję również na tym rynku.