Producenci gier ostro walczą o pracowników

Rozwój 11 bit studios nabrał rozpędu od sukcesu gry "This War of Mine"
11 bit studios znane z hitu This War of Mine, chce zatrudnić w gtym roku 40-50 osób

Atrakcyjne wynagrodzenie, elastyczne godziny pracy i inne korzyści – tak studia tworzące gry próbują pozyskiwać nowych pracowników, również z zagranicy.

Krajowy rynek gier ma wartość ponad 2 mld zł i rozwija się w imponującym tempie. Firmy nieustannie poszukują nowych pracowników, co nie jest łatwe. Szczególnie teraz, gdy dwaj krajowi giganci, czyli CD Projekt i Techland są w trakcie realizacji dużych, wysokobudżetowych produkcji.

Branża się globalizuje

– Popularność branży, w której działamy, ciągle rośnie – potwierdza Agnieszka Bierawska, dyrektor HR CD Projektu. Szczegóły dotyczące wynagrodzeń w tej firmie objęte są tajemnicą. Pracownicy mogą liczyć na różnego rodzaju benefity. – Oferujemy m.in. prywatną opiekę medyczną, karty Benefit/Multisport, dostęp do biblioteki z książkami, ofertę gier i filmów oraz elastyczny czas pracy – wymienia przedstawicielka CD Projektu.

Dodaje, że w warszawskim biurze ogromną popularnością cieszą się kantyny ze zdrowym jedzeniem oraz siłownia, z której można korzystać również pod okiem trenera personalnego. – Dodatkowym atutem wpływającym na dobrą atmosferę pracy i ważnym elementem naszej codzienności są psy, z którymi można przychodzić do naszego biura – dodaje.

Branża gier ma charakter globalny i widać to również w obszarze zatrudnienia. CD Projekt na koniec ubiegłego roku zatrudniał osoby z 39 krajów. Stanowiły jedną piątą zespołu.

CZYTAJ TAKŻE: Gry wideo ogłupiają? Polscy naukowcy: Wręcz przeciwnie

– Działa u nas wewnętrzny dział relokacji, który aktywnie wspiera obcokrajowców, ich partnerów i rodziny w trakcie przeprowadzki oraz w pierwszych miesiącach pobytu w Polsce – deklaruje przedstawicielka CD Projektu.

Liczne grono obcokrajowców znajdziemy też w Techlandzie. Obecnie jest ich kilkudziesięciu na ponad 400 osób w całej firmie. – Zgodnie z przepisami, światowej klasy specjalista, którego chcemy zatrudnić to kolejny, anonimowy pracownik starający się o pozwolenie na pracę, co w Polsce bywa długotrwałe i dość żmudne. Staramy się pomóc naszym przyszłym pracownikom w zrozumieniu procedur i dopełnieniu formalności, ale bywa, że niektórym kandydatom kończy się cierpliwość w trakcie prowadzenia procesów imigracyjnych – podkreśla Paulina Basta, dyrektor HR w Techlandzie. Dodaje, że dobrze byłoby gdyby procedury były w Polsce bardziej elastyczne, a czas oczekiwania na dokumenty zbliżył się np. do długości trwania typowego okresu wypowiedzenia.

CZYTAJ TAKŻE: Gry wideo: sex i krwawe jatki mają przyciągnąć graczy

Większość swoich przychodów twórcy gier osiągają za granicą. – U nas jednym z najważniejszych kryteriów rekrutacyjnych jest doskonała znajomość języka angielskiego, ze względu na fakt, że zdecydowana większość odbiorców naszych gier to obywatele USA – mówi Michał Gembicki z zarządu Klabatera.

Najlepsi wysoko się cenią

W branży gier wbrew obiegowej opinii nie pracują tylko programiści. To złożony zespół artystów, dźwiękowców, fachowców od efektów specjalnych czy pisarzy. Jak firmy szukają pracowników?

– Jesteśmy raczej ostrożni, jeśli chodzi o portale rekrutacyjne, preferujemy portale branżowe. Wyjątkiem jest LinkedIn, którego używamy dość intensywnie. Mamy też własne sposoby na kontakty z potencjalnymi pracownikami: organizujemy np. meet-upy – wskazuje przedstawicielka Techlandu.

Nowych osób szuka też 11 bit studios, które chce w tym roku zwiększyć zatrudnienie o 40–50 osób.

– Po ponad trzech miesiącach tego roku mocno wierzymy, że ten cel uda się nam zrealizować. Już pozyskaliśmy ponad dziesięć osób, nie tylko na stanowiska juniorskie, ale również menedżerskie – informuje Dariusz Wolak, odpowiadający w 11 bit studios za relacje inwestorskie.

Rodzima branża gier ma już na koncie kilka dużych projektów o zasięgu światowym. Co za tym idzie – jest też coraz więcej doświadczonych pracowników, którzy „zjedli zęby” na produkcji gier.

– Te osoby mogą pochwalić się wiedzą i konkretnymi umiejętnościami, ale też dobrze się cenią w procesach rekrutacyjnych. Jednak zatrudnienie takiego doświadczonego specjalisty to najczęściej dobrze zainwestowane pieniądze – podsumowuje Krzysztof Kwiatek, prezes studia Creepy Jar.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Robert Busz: Zagrożone prywatne centra danych

Szacujemy, że 70 proc. zasobów prywatnych centrów danych zostanie przeniesionych do chmury, a 30 ...

Bruksela szykuje uderzenie w Chiny

Unia Europejska może odciąć chiński koncern Huawei od uczestnictwa w budowie sieci telekomunikacyjnych 5G. ...

Zbliża się finał konkursu dla startupów w Luksemburgu

Przed zagranicznymi inwestorami zaprezentuje się 12 młodych polskich firm technologicznych. 13 grudnia odbędzie się ...

Uber schodzi pod ziemię

Londyńczycy korzystający z aplikacji Ubera mogą już – oprócz możliwości zamówienia przewozu samochodem – ...

W sieci ujawniono wyciek kont e-mail i haseł do nich na niespotykaną skalę

Na stronie Have I Been Pwned opisano bezprecedensowe zdarzenie, które wdrapało się na pierwsze ...

Uber wybiera się na giełdę. Oferta może być warta nawet 120 mld dol.

Uber złożył wniosek o pierwszą ofertę publiczną do amerykańskiej komisji papierów wartościowych – wynika ...