Producenci gier ostro walczą o pracowników

Rozwój 11 bit studios nabrał rozpędu od sukcesu gry "This War of Mine"
11 bit studios

Atrakcyjne wynagrodzenie, elastyczne godziny pracy i inne korzyści – tak studia tworzące gry próbują pozyskiwać nowych pracowników, również z zagranicy.

Krajowy rynek gier ma wartość ponad 2 mld zł i rozwija się w imponującym tempie. Firmy nieustannie poszukują nowych pracowników, co nie jest łatwe. Szczególnie teraz, gdy dwaj krajowi giganci, czyli CD Projekt i Techland są w trakcie realizacji dużych, wysokobudżetowych produkcji.

Branża się globalizuje

– Popularność branży, w której działamy, ciągle rośnie – potwierdza Agnieszka Bierawska, dyrektor HR CD Projektu. Szczegóły dotyczące wynagrodzeń w tej firmie objęte są tajemnicą. Pracownicy mogą liczyć na różnego rodzaju benefity. – Oferujemy m.in. prywatną opiekę medyczną, karty Benefit/Multisport, dostęp do biblioteki z książkami, ofertę gier i filmów oraz elastyczny czas pracy – wymienia przedstawicielka CD Projektu.

Dodaje, że w warszawskim biurze ogromną popularnością cieszą się kantyny ze zdrowym jedzeniem oraz siłownia, z której można korzystać również pod okiem trenera personalnego. – Dodatkowym atutem wpływającym na dobrą atmosferę pracy i ważnym elementem naszej codzienności są psy, z którymi można przychodzić do naszego biura – dodaje.

Branża gier ma charakter globalny i widać to również w obszarze zatrudnienia. CD Projekt na koniec ubiegłego roku zatrudniał osoby z 39 krajów. Stanowiły jedną piątą zespołu.

CZYTAJ TAKŻE: Gry wideo ogłupiają? Polscy naukowcy: Wręcz przeciwnie

– Działa u nas wewnętrzny dział relokacji, który aktywnie wspiera obcokrajowców, ich partnerów i rodziny w trakcie przeprowadzki oraz w pierwszych miesiącach pobytu w Polsce – deklaruje przedstawicielka CD Projektu.

Liczne grono obcokrajowców znajdziemy też w Techlandzie. Obecnie jest ich kilkudziesięciu na ponad 400 osób w całej firmie. – Zgodnie z przepisami, światowej klasy specjalista, którego chcemy zatrudnić to kolejny, anonimowy pracownik starający się o pozwolenie na pracę, co w Polsce bywa długotrwałe i dość żmudne. Staramy się pomóc naszym przyszłym pracownikom w zrozumieniu procedur i dopełnieniu formalności, ale bywa, że niektórym kandydatom kończy się cierpliwość w trakcie prowadzenia procesów imigracyjnych – podkreśla Paulina Basta, dyrektor HR w Techlandzie. Dodaje, że dobrze byłoby gdyby procedury były w Polsce bardziej elastyczne, a czas oczekiwania na dokumenty zbliżył się np. do długości trwania typowego okresu wypowiedzenia.

CZYTAJ TAKŻE: Gry wideo: sex i krwawe jatki mają przyciągnąć graczy

Większość swoich przychodów twórcy gier osiągają za granicą. – U nas jednym z najważniejszych kryteriów rekrutacyjnych jest doskonała znajomość języka angielskiego, ze względu na fakt, że zdecydowana większość odbiorców naszych gier to obywatele USA – mówi Michał Gembicki z zarządu Klabatera.

Najlepsi wysoko się cenią

W branży gier wbrew obiegowej opinii nie pracują tylko programiści. To złożony zespół artystów, dźwiękowców, fachowców od efektów specjalnych czy pisarzy. Jak firmy szukają pracowników?

– Jesteśmy raczej ostrożni, jeśli chodzi o portale rekrutacyjne, preferujemy portale branżowe. Wyjątkiem jest LinkedIn, którego używamy dość intensywnie. Mamy też własne sposoby na kontakty z potencjalnymi pracownikami: organizujemy np. meet-upy – wskazuje przedstawicielka Techlandu.

Nowych osób szuka też 11 bit studios, które chce w tym roku zwiększyć zatrudnienie o 40–50 osób.

– Po ponad trzech miesiącach tego roku mocno wierzymy, że ten cel uda się nam zrealizować. Już pozyskaliśmy ponad dziesięć osób, nie tylko na stanowiska juniorskie, ale również menedżerskie – informuje Dariusz Wolak, odpowiadający w 11 bit studios za relacje inwestorskie.

Rodzima branża gier ma już na koncie kilka dużych projektów o zasięgu światowym. Co za tym idzie – jest też coraz więcej doświadczonych pracowników, którzy „zjedli zęby” na produkcji gier.

– Te osoby mogą pochwalić się wiedzą i konkretnymi umiejętnościami, ale też dobrze się cenią w procesach rekrutacyjnych. Jednak zatrudnienie takiego doświadczonego specjalisty to najczęściej dobrze zainwestowane pieniądze – podsumowuje Krzysztof Kwiatek, prezes studia Creepy Jar.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Sztuczna ręka od superbohatera

To, co robi brytyjski startup Open Bionics, to jednak nie tylko tworzenie protez ułatwiających ...

Polscy politycy bezbronni wobec hakerów. Kto stoi za UNC1151?

UNC1151 atakuje nie tylko w Polsce. Grupa znana z kampanii Ghostwriter, której celem są ...

Polski live chat wspierany przez chatboty idzie w świat

Szczecińska spółka pozyskała ponad 4 mln zł od Inovo Venture Partners. To największa jak ...

Uber krwawi, duże zwolnienia

Globalny gigant na rynku przewozu osób ma problem. Chroniczny brak rentowności i straty na ...

Zapiszesz dowolne dane w swoim DNA

Teraz już wszystko może być cyfrowym nośnikiem danych – to efekt badań przeprowadzonych przez ...

Polskie fundusze wolą szukać perełek za granicą

Aż 43 proc. transakcji, jakie przeprowadziły w 2018 r. krajowe fundusze wysokiego ryzyka, dotyczyło ...