W Darknecie handlują danymi i tożsamościami. Zaskakujące ceny

Dominik Pisarek

Przestępca, który chce kupić skradzioną tożsamość, zhakowane konto na Facebooku, czy sklonowaną kartę płatniczą, nie musi wcale się wysilać, ani głęboko sięgać do portfela.

Po ciemnej stronie sieci, czyli w tzw. Darknecie (ukryta część zasobów internetu, którą można przeglądać jedynie przy użyciu specjalnego oprogramowania) kwitnie nielegalny handel a – jak wynika z najnowszych analiz firmy Privacy Affairs – niektóre ceny wręcz zaskakują. Eksperci, wśród najbardziej „chodliwych” towarów Darknetu wskazują m.in. dane osobowe, podrobione dokumenty i dostępy do mediów społecznościowych.

CZYTAJ TAKŻE: Hakerzy uderzyli w największe światowe gwiazdy. Potężny wyciek

Okazuje się, że cyberprzestępcy płacą średnio 1 tys. dol. za komplet dokumentów i danych, które umożliwiają kradzież tożsamości. Ale zhakowane konto na Facebooku kosztuje jedynie 75 dol., zaś na Twitterze – 49 dol. Jak podaje Privacy Affairs, jeszcze tańsza jest sklonowana karta Mastercard z kodem PIN, za którą trzeba zapłacić ledwie 15 dol. Co ciekawe, cena skradzionych danych pozwalających logować się do banku internetowego zależy od stanu konta. Jeśli znajduje się na nim minimum 2 tys. dol., można je kupić już za 65 dol.

Ekspertów nie dziwi jednak tak niska wartość naszych danych. Podkreślają, że rynek jest wręcz zalany tego typu nielegalnie zdobytymi informacjami. Przynajmniej kilka razy w tygodniu na światło dzienne wychodzą wiadomości o wyciekach danych i kradzieżach tożsamości. A skradzione rekordy często trafiają właśnie do tzw. dark webu (inne określenie Darknetu).

Jak wyjaśnia Mariusz Politowicz z firmy Marken dystrybutora rozwiązań Bitdefender w Polsce, w „ciemnej sieci” dostępne jest złośliwe oprogramowanie, w tym ransomware (wirus żądający okupu), aplikacje szpiegujące, bądź programy do kopania kryptowalut. Produkty niskiej jakości kosztują ok. 70 dol., zaś za malware (szkodliwe oprogramowanie) klasy premium płaci się nawet 6 tys. dol.

CZYTAJ TAKŻE: Australia przeżywa właśnie atak cybernetyczny „innego państwa”

– Co zrobić, aby nasze dane nie trafiły nigdy do dark webu? Zasady postępowanie są znane co najmniej od kilku lat. Nie należy podawać poufnych informacji przez telefon lub SMS. Trzeba też zachować ostrożność w czasie korzystania z bankomatu. Nie zalecam stosowania tych samych haseł do rożnych kont. Oczywiście podstawą zachowania bezpieczeństwa jest używanie sprawdzonych systemów do ochrony danych i urządzeń końcowych – wylicza Politowicz.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Twitter blokuje konta czarnoskórych wyborców Trumpa. Są fałszywe?

Twitter zablokował kilka kont rzekomych czarnych zwolenników prezydenta Donalda Trumpa. Platforma twierdzi, że konta ...

Geniusz i skandalista John McAfee. Barwne życie programisty

Szalony celebryta, kryptomilioner, podejrzewany o zabójstwo sąsiada, twórca pierwszego programu antywirusowego – kim jest ...

Twórca PlayStation tworzy postcovidowe roboty

Ken Kutaragi to twórca najbardziej znanego narzędzia do cyfrowej rozrywki – PlayStation. Autor sukcesu ...

Handlarze broni reklamują ją i sprzedają przez… Snapchata

Snapchatem zainteresowali się handlarze nielegalną bronią. Amerykańskie organy ścigania wzięły się ostro za walkę ...

Najlepsze 2020. Nago promuje Cyberpunka. Kim jest partnerka Elona Muska?

Promująca grę Cyberpunk Grimes w produkcji także wystąpiła jako wokalistka-cyborg, zatem można się spodziewać ...

Najgroźniejsi celebryci w internecie. Szukanie ich grozi wirusem

Wyszukując informacje w sieci o ulubionych celebrytach, możemy być narażeni na ataki cyberprzestępców i ...