Reklama

Dzieci pod presją lajków. Seksualizacja zaczyna się w podstawówce

Coraz młodsze dzieci wchodzą w świat influencerów, gdzie seksualizacja staje się sposobem na zdobycie popularności. Raport NASK „Pod presją. Popkultura, reklama i media a seksualizacja dzieci” pokazuje, jak algorytmy mediów społecznościowych, pornografia i gry komputerowe kształtują obraz ciała, relacji i ról płciowych już u 8- i 9-latków.
Dzieci pod presją lajków. Seksualizacja zaczyna się w podstawówce

Foto: Adobe Stock

r c

Pornografia, półnagie zdjęcia czy wyzywające piosenki/gry komputerowe są dziś dostępne na wyciągnięcie ręki. Treści erotyczne stały się dla dzieci i nastolatków powszechne i normalne. Coraz mniej osób dziwi nastolatka w pełnym makijażu, czy 9-latki tańczące przed kamerą smartfona jak dorosłe kobiety w klubie nocnym. Algorytmy mediów społecznościowych stworzone są tak, żeby „nagradzać” za to, co przyciąga uwagę. A nagradzają lajkami, komentarzami i udostępnieniami.

– W praktyce oznacza to większą widoczność treści eksponujących ciało, prowokacyjne zachowania czy stylizacje inspirowane popkulturą – mówi Anna Borkowska, autorka poradnika i ekspertka NASK. – W świecie algorytmów wartość osoby zostaje zredukowana do mierzalnych wskaźników (lajki, wyświetlenia), co uczy młodych ludzi definiowania siebie wyłącznie przez pryzmat cudzych oczekiwań i ocen.

Podkreśla, że młode osoby uczą się, że eksponowanie wyglądu i zachowań nacechowanych erotycznie może przynosić uwagę i uznanie. Z czasem zaczynają same powielać seksualizujące wzorce, traktując je jako skuteczny sposób budowania pozycji w grupie rówieśniczej.

Czytaj więcej

„Cała Polska czyta dorosłym”, czyli jak słuchać nastolatków

Aby zrozumieć, jak niebezpieczna jest seksualizacja, warto poznać to pojęcie. Seksualizacja – zjawisko polegające na tym, że człowieka zaczyna się postrzegać głównie przez pryzmat wyglądu i atrakcyjności fizycznej. W efekcie osoba przestaje być traktowana jak indywidualna jednostka z własnymi emocjami, potrzebami i prawem do rozwoju, a staje się obiektem – kimś, kogo można oceniać, porównywać czy wręcz „używać” w kontekście seksualnym.

Reklama
Reklama

Algorytmy nagradzają prowokację

Choć seksualizacja dzieci bywa bagatelizowana, traktowana jako „niewinny element mody” czy „nieszkodliwy składnik popkultury”, jej skutki są realne i poważne. Badania wskazują, że wpływa ona na samoocenę, kształtowanie obrazu ciała, rozwój psychoseksualny, a także na sposób, w jaki najmłodsi postrzegają role płciowe i relacje społeczne. Dodatkowo, gdy dziecko przestaje być widziane jako osoba, a staje się obiektem erotycznym, otwiera się przestrzeń sprzyjająca nadużyciom, agresywnym zachowaniom seksualnym i przemocy wobec niego.

Do promowania seksualizacji przyczyniają się media społecznościowe. Ponad 25 proc. nastolatków posiada od pięciu do ośmiu kont na platformach społecznościowych, a 36 proc. – powyżej ośmiu. Media społecznościowe premiują materiały, które wywołują silne emocje i zatrzymują uwagę. W praktyce oznacza to większą widoczność treści eksponujących ciało, prowokacyjne zachowania czy stylizacje inspirowane popkulturą. W świecie algorytmów wartość osoby zostaje zredukowana do mierzalnych wskaźników (lajki, wyświetlenia), co uczy młodych ludzi definiowania siebie wyłącznie przez pryzmat cudzych oczekiwań i ocen.

– Coraz młodsze dzieci funkcjonują jako influencerzy, a ich wygląd bywa podporządkowany wymogom estetyki i marketingu. Seksualizujące elementy stylizacji czy makijażu stają się częścią strategii zwiększania zasięgów – zaznacza Anna Borkowska.

Media społecznościowe wzmacniają przekaz, że wartość osoby zależy od jej atrakcyjności. Dzieci i nastolatki zaczynają porównywać swoje ciało z cyfrowo przetworzonymi wizerunkami innych. – Aplikacje umożliwiają natychmiastową poprawę wyglądu – wyszczuplenie twarzy, powiększenie ust czy wygładzenie skóry. Powstaje nierealistyczny ideał, który młodzi użytkownicy zaczynają traktować jako normę i dążyć do niego – dodaje Borkowska.

Ekstremalne formy seksualizacji

Z badań NASK wynika, że już 8-letnie dzieci mają styczność z pornografią, a statystyki mówią, że witryny dla dorosłych są jednymi z najczęściej odwiedzanych przez polskie dzieci. Zbyt wczesny dostęp do pornografii zaburza obraz ciała i relacji międzyludzkich, a także blokuje prawidłowy rozwój psychoseksualny.

Dla wielu chłopców i młodych mężczyzn internetowa pornografia staje się pierwszym i dominującym „edukatorem” seksualnym, kształtującym wyobrażenia o relacjach, bliskości i rolach płciowych.

Reklama
Reklama

W znacznej części materiałów pornograficznych obecna jest agresja fizyczna, najczęściej ze strony mężczyzn wobec kobiet. Seks bywa przedstawiany jako akt dominacji, co może zniekształcać rozumienie zgody, intymności i wzajemności. To z kolei przekłada się na normalizację przemocy i dominacji.

Pornograficzny przekaz redukuje seks do czynności fizycznej, pozbawionej kontekstu relacyjnego, czułości czy odpowiedzialności – co może utrudniać młodym ludziom budowanie zdrowych relacji. Dodatkowo – nienaturalne ciała aktorów, grających w filmach pornograficznych, stają się dla nastolatków wzorem, do którego dążą.

Jak podkreśla Anna Borkowska, warto także pamiętać, że dla dzieci regularny kontakt z treściami pornograficznymi może prowadzić do emocjonalnego „znieczulenia”, co ułatwia sprawcom wykorzystywanie dzieci w procesach groomingu.

Gry komputerowe i utrwalanie stereotypów płci

Najczęstszym zjawiskiem w grach komputerowych jest nadmierna seksualizacja kobiecych postaci. Kobiety w grach często przedstawiane są w skąpych, niefunkcjonalnych strojach, wyzywających pozach i z nierealistycznymi proporcjami ciała. Ich wizerunek bywa projektowany bardziej jako obiekt wizualny niż pełnoprawna bohaterka fabuły – mimo że zwykle postaci kobiece mają te same możliwości i funkcje, co ich męskie odpowiedniki.

Jednak taki wzorzec – kobiety jako obiektu – przyczynia się do utrwalenia przekazu, że jej wartość wynika z atrakcyjności, a nie kompetencji. To uprzedmiotowienie, zamiast sprawczości, jest krzywdzącym stereotypem, który przenosi się z gier do świata realnego.

Standardem są także mizoginizm i seksizm – choć nie wszyscy zdają sobie sprawę i nie do końca uświadamiają, że taki sygnał idzie w świat. – Tzw. pink games, czyli gry dedykowane dziewczynom, wzmacniają ograniczoną wizję kobiecości – skupioną na wyglądzie, opiece i atrakcyjności, zamiast różnorodnych kompetencji i sprawczości – mówi Marta Witkowska, ekspertka NASK ds. edukacji cyfrowej. – Przeciwnie przedstawia się męskie postacie – jako agresywne, dominujące, zdystansowane emocjonalnie. Taki wzorzec wzmacnia przekaz, że „prawdziwa męskość” oznacza siłę i kontrolę, co pośrednio wspiera seksistowskie hierarchie płci.

Reklama
Reklama

Jak dodaje, w części gier pojawiają się sceny przemocy wobec kobiet lub narracje utrwalające ich podrzędną pozycję, co może normalizować seksistowskie postawy.

IT
Irańscy hakerzy przechodzą do ofensywy. Europa na celowniku
Materiał Promocyjny
Bezpieczeństwo to nie dodatek. To fundament systemu płatności
IT
Niespodziewane odkrycie programisty. Te urządzenia mogły podglądać i podsłuchiwać
IT
Kim był „El Mencho”? Historia najgroźniejszego bossa narkotykowego w Meksyku
IT
Europejscy operatorzy krytykują unijny plan usunięcia sprzętu z Chin
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama