Hollywood wie już, jak uniknąć filmowej klapy

Film "John Carter" Disneya z 2002 roku, choć całkiem przyzwoity, okazał się jedną z największych finansowych klap w historii branży.
mat. pras.

Sztuczna inteligencja podpowie nie tylko, kogo zatrudnić, do jakiego filmu, ale i oszacuje, ile zarobisz. Koniec z podejrzanymi castingami i fatalną obsadą.

Producenci hollywoodzcy chcą wiedzieć od razu, czy film okaże się hitem czy porażką, czy obsada zagwarantuje sukces kasowy czy też niepochlebne recenzje krytyków. I chcą to wiedzieć, zanim zainwestują pieniądze i rozpoczną zdjęcia. Chcą też wiedzieć, czy film, który w USA będzie hitem, sprawdzi się także w Europie. I w tym ma im pomóc sztuczna inteligencja.

Hollywood coraz chętniej sięga po pomoc firm zajmujących się analizą i przewidywaniami w branży filmowej – pisze portal „The Verge”. Jedną z nich jest kalifornijski Cinelytic, który opracował specjalny system do analizy filmów, które jeszcze nie powstały. Po wprowadzeniu odpowiednich, historycznych danych można zacząć analizować prognozy ewentualnego sukcesu filmu w box office. Nawet, gdy obsada jest już skompletowana. System pozwala na „podmianę” nazwisk, by przekonać się, jak taka decyzja wpłynęłaby na zarobki produkcji w danych regionach świata.

CZYTAJ TAKŻE: Terminator powraca z hukiem. Film ma być brutalny i ponury

– Na przykład jest właśnie w toku produkcja filmowa z Emmą Watson w roli głównej. Dzięki systemowi firmy można sprawdzić, jakie szanse na sukces ma ten film, jeśli w roli głównej wystąpi nie Emma, ale Jennifer Lawrence – wyjaśnia prezes Cinelytic Tobias Queisser. Wariantów porównania wersji filmu jest nieskończenie wiele, wystarczy podmienić dane i pozwolić SI je przeanalizować.

Podobne rozwiązania oferuje wiele innych firm, jak na przykład ScriptBook z Belgii, która analizuje scenariusze filmowe, czy Vault z Izraela, który obiecuje wiarygodne prognozy oglądalności filmu ze względu na region geograficzny, a także amerykańska firma z Bostonu – Pilot, która obiecuje, że potrafi z „bezkonkurencyjną dokładnością” określić na 18 miesięcy przed premierą, czy film ma szansę na sukces, czy raczej będzie kasową porażką.

Z NASA do studia

Tymczasem duże studia filmowe wciąż tkwią w przeszłości. – Na planach filmowych są teraz roboty, drony i zaawansowana technologia, ale pod względem biznesowym niewiele się zmieniło od 20 lat. Ludzie wciąż używają Worda i Excela – podkreśla w rozmowie z „The Verge” Tobias Queisser. Założyciele firm analitycznych pochodzą spoza Hollywood.

CZYTAJ TAKŻE: Sztuczna inteligencja zrobi z tobą film porno

Queisser pracował w sektorze finansowym, a wiceprezes ds. technologicznych firmy Dev Sen przygotowywał dla NASA modele oceny ryzyka.

O ile nie jest wielką filozofią przewidzieć, że takie nazwiska jak Leonardo DiCaprio czy Tom Cruise znacznie zwiększają szanse danego filmu na sukces, o tyle już analiza tego, co w przyszłości może się spodobać, jest dla SI bardzo trudna. Wszystkie firmy i ich algorytmy bazują bowiem na danych historycznych i nie są w stanie przewidzieć zmiany trendów kulturowych i społecznych, które wpływają na popularność danego filmu. Dlatego algorytmy są bardzo konserwatywne, dobrze oceniają coś, co już kiedyś było popularne.

Stąd też nie wszystkie estymacje się sprawdzają. Algorytmy nie były w stanie przewidzieć ogromnego sukcesu filmu „Warcraft” w Chinach. W 2016 roku film zarobił w USA zaledwie 24 mln dolarów w premierowy weekend. Natomiast w Chinach okazał się najbardziej kasowym zagranicznym filmem wszech czasów. W ciągu pięciu pierwszych dni wyświetlania zarobił 156 mln dolarów.

CZYTAJ TAKŻE: Avengers: Koniec gry” najpopularniejszym zagranicznym filmem w Chinach

To niejedyna pomyłka. ScriptBook szacował, że horror „Uciekaj” w reżyserii Jordana Peele’a ma szanse zarobić około 56 mln dolarów. Film okazał się hitem i zarobił 176 mln. Firma nie dawała też szans na zarobek filmowi „The Disaster Artist” – amerykańskiemu komediodramatowi w reżyserii Jamesa Franco. Szacowano, że film zarobi 10 mln dolarów – zarobił 21 mln.

Prezesi nabrali wody w usta

Zdaniem analityków sztuczna inteligencja może służyć tylko jako wsparcie dla szefów wytwórni i producentów. Opieranie się na jej opinii i poleganie na niej w 100 procentach może się okazać ryzykowne. Być może dlatego żadne z dużych studiów filmowych nie chce się przyznać do korzystania z SI.

Także Cinelytic nie chce się przyznać, dla kogo pracuje. „The Verge” dowiedziało się jedynie od prezesa firmy, że świadczy usługi na rzecz „największych hollywoodzkich wytwórni” i kilku „dużych, niezależnych producentów”.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Gry 2020. „Cyberpunk” stoczy walkę z potworami i zombi

Największym wydarzeniem w nadchodzących miesiącach będzie premiera „Cyberpunka” CD Projektu. Zagraniczne studia też szykują ...

Najgroźniejsi celebryci w internecie. Szukanie ich grozi wirusem

Wyszukując informacje w sieci o ulubionych celebrytach, możemy być narażeni na ataki cyberprzestępców i ...

Przemysław Saleta stawia teraz na kryptowaluty

Były polski kick-boxer oraz pięściarz wagi ciężkiej zdecydował się na emisję własnej cyfrowej waluty ...

Straszna wpadka Facebooka. Przechowuje niezaszyfrowane hasła użytkowników

Największy portal społecznościowy od lat gromadził na serwerach dane do logowania swoich użytkowników w ...

Wirtualna przymierzalnia nadzieją e-sklepów

Startup pracuje nad technologią fotorealistycznej prezentacji i animacji odzieży na dowolnym typie sylwetki. Rusza ...

Amerykanie próbują zdusić chińskie ambicje technologiczne

Huawei coraz mocniej zaczyna odczuwać sankcje wprowadzone przez administrację Donalda Trumpa. Wygląda na to, ...