Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jaki jest aktualny status rywalizacji pomiędzy Pekinem a Wazyngtonem w dziedzinie autonomicznych systemów morskich?
  • Jakie jednostki bezzałogowe są rozwijane w Chinach?
  • W jakich okolicznościach Stany Zjednoczone zastosowały po raz pierwszy morskie drony w aktywnym konflikcie?

Chiny wykonały krok w kierunku operacyjnego wdrożenia wysoce zaawansowanych morskich systemów zautomatyzowanych – u wybrzeży Zhuhai w prowincji Guangdong przeprowadzono właśnie pierwszy test roju tzw. bezzałogowych jednostek nawodnych L30. Ten wyprodukowany przez firmę OceanAlpha dron morski to 7,5-metrowa jednostka zdolna do osiągania prędkości 35 węzłów. Jej zasięg operacyjny, przekraczający 200 mil morskich. Eksperci twierdzą, że to idealne narzędzie nie tylko do patrolowania strefy przybrzeżnej, ale też błyskawicznego przechwytywania wrogich obiektów. Istnieje przypuszczenie, że Pekin może użyć pojazdów na spornych wodach regionu.

Czytaj więcej

Koniec tanich dronów? Pekin ma „laserową tarczę” o niemal zerowym koszcie strzału

Skoordynowane chińskie roje

Wydarzenia w Guangdong to część trwających od tygodni pokazów chińskiej myśli technicznej. Zaledwie 25 marca państwowa telewizja CCTV wyemitowała demonstrację systemu operacyjnego roju dronów Atlas. Integruje on w jeden łańcuch procesy rozpoznania, identyfikacji celów, rozmieszczania maszyn oraz precyzyjnego uderzenia. System oparto na naziemnym pojeździe bojowym Swarm-2 (dzieło China Electronics Technology Group Corp), który pozwala jednemu operatorowi symultanicznie kontrolować aż 96 dronów. Z kolei Dalian Maritime University rozpoczął próby pierwszego okrętowego systemu zarządzania tzw. klastrami międzydomenowymi (przeprowadzono je na statku badawczym Xinhongzhuan) – spojono w jedną sieć roje powietrzne, nawodne i podwodne, operujące na dystansie ponad 10 km.

Chiński ekspert wojskowy Wang Yunfei w rozmowie z „Global Times” podkreślił, że modułowość systemu Atlas umożliwia ataki na obronę przeciwlotniczą wroga i misje „głębokiego uderzenia”. Mniej więcej w tym czasie na targach Dimdex 2026 Chińczycy pokazali 12-metrową bezzałogową jednostkę morską Sharp Shark 10, wyposażoną w pionowe wyrzutnie amunicji krążącej.

Czytaj więcej

AI może sama decydować o śmierci. ONZ chce zakazu, Polska mówi „nie”

USA użyły morskich dronów w Iranie

Tymczasem Marynarka Wojenna Stanów Zjednoczonych w pośpiechu rozbudowuje własną flotę autonomiczną. Skala amerykańskich inwestycji robi wrażenie. Jak donosił w styczniu „Asia Times”, liczba małych bezzałogowych jednostek pływających w strukturach US Navy wzrosła lawinowo: z zaledwie czterech sztuk na początku ub. r. do blisko 400 na koniec 2025 r. Cel na 2026 r. to aż 500 takich maszyn. Pentagon stawia na strategię Surface Force Vision 2045, która zakłada przeznaczenie niemal 7 mld dol. na przekształcenie połowy floty nawodnej w zaawansowane platformy robotyczne. Realizacja tych zamierzeń nie idzie jednak płynnie, a ubiegłoroczne śledztwo agencji Reutera ujawniło, że dotychczasowe testy morskich dronów USA często kończyły się fiaskiem z powodu błędów w kodzie i notorycznych przerw w komunikacji między autonomicznymi systemami pokładowymi a centrami dowodzenia.

Amerykanie robią jednak znaczący krok i testują swoje morskie drony w boju. Departament Obrony USA oficjalnie potwierdził, że w ramach rozpoczętej 28 lutego operacji Epic Fury, skierowanej przeciwko siłom irańskim, po raz pierwszy w historii wykorzystano w aktywnym konflikcie bezzałogowe kutry patrolowe. Mowa o szybkich jednostkach GARC (Global Autonomous Reconnaissance Craft), opracowanych przez firmę BlackSea Technologies z Maryland. Aluminiowe, 16-stopowe maszyny, napędzane 200-konnymi silnikami Diesla i osiągające prędkość do 40 węzłów, mimo stosunkowo niewielkich gabarytów mogą przenosić ładunek o wadze ok. 450 kg.