To miał być historyczny moment – firma Elona Muska do tej pory poza orbitę naszej planety posyłała rakiety testowe, a nawet auto marki Tesla (to też biznes Muska). Teraz miała ona wynieść ona jednak ludzi. Kosmiczna taksówka, jak opisują rakietę Falcon 9 i kapsułę Crew Dragon amerykańskie media, miała wystartować o godz. 22.33 polskiego czasu. Teraz kolejne okno pogodowe do startu w najbliższą sobotę.

CZYTAJ TAKŻE: Kosmiczny powrót Ameryki. Pierwszy taki lot od dekady

Magazyn „The Verge” misję tę określa jako przełomowy moment dla kosmicznych ambicji USA i nową erę podboju przestrzeni pozaziemskiej. Po raz pierwszy bowiem za tym gigantycznym przedsięwzięciem stoi prywatna firma. To również kamień milowy programu NASA, dotyczących komercyjnych lotów.

Commercial Crew Program to eksperymentalna inicjatywa, w ramach której amerykańska agencja kosmiczna zleciła prywatnym firmom stworzenie nowego statku, który byłby w stanie transportować astronautów do oraz z Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. W kapsule jako pierwsi znajdą się doświadczeniu astronauci NASA: Bob Behnken i Doug Hurley, którzy zostali przydzieleni do tej misji w 2018 r.

USA robią kolejny krok w podboju kosmosu. Po chudych latach, gdy astronauci musieli korzystać z infrastruktury i wspólnych misji z kosmonautami z Rosji (loty w kapsule Sojuz kosztowały NASA 80 mln dol. od pasażera), wreszcie (po 10 latach) wystartują samodzielnie – z amerykańskiej ziemi (a dokładnie z Kennedy Space Center na Przylądku Canaveral na Florydzie). Stało się to możliwe dzięki ambicjom miliardera – Elona Muska, który ma plan zdobywania przestrzeni kosmicznej, a nawet osiedlania ludzi na Marsie.

""

nasa

cyfrowa.rp.pl

W ramach konkursu Commercial Crew Program NASA wybrała dwie firmy – oprócz SpaceX, również Boeinga. Tej pierwszej za lot Crew Dragon zapłaciła 3,14 mld dol. Druga za planowany lot statkiem CST-100 Starliner otrzyma 4,8 mld dol.