Takie mini laboratorium można prowadzić w domowych warunkach, a do jego zasilenia wystarcza ludzka krew – pisze „Daily Mail”. I zaznacza, że – zdaniem twórców zestawu „zrób to sam” do hodowania mięsa – konsumowanie tak wyprodukowanych komórek nie jest kanibalizmem.

CZYTAJ TAKŻE: Sztuczne mięso? Producenci napotkali zaskakujący problem

Brzmi to upiornie. Na razie jednak zestaw o nazwie Ouroboros nie trafi do sprzedaży, a opracowano go z myślą o budzeniu kontrowersji i krytyce hodowli mięsa zwierzęcego w laboratoriach. To nie jest tak przyjazne dla zwierząt, jak można by się spodziewać. Mięso hodowane w laboratorium opiera się bowiem na płodowej surowicy bydlęcej, na bazie której hoduje się komórki („wytwarza” się ją z krwi płodu cielęcego po uboju ciężarnych krów).

Twórcy Ouroboros pokazali, że stworzenie mini steków z ludzkiego mięsa jest możliwe. Za swoje „dzieło” niedawno zostali nominowani do nagrody „designu roku” przez londyńskie Muzeum Designu.

– Ludzie myślą, że jedzenie siebie jest kanibalizmem, a technicznie rzecz biorąc, tak nie jest – komentuje Grace Knight, jedna z autorek kontrowersyjnego przedsięwzięcia. Stoją za nim również naukowiec Andrew Pelling i artysta Orkan Telhan. Koncept powstał w zeszłym roku na wystawę w Philadelphia Museum of Art.