Rakieta LauncherOne została wyniesiona na wysokość ok. 9 km pod skrzydłem zmodyfikowanego boeinga 747 Cosmic Girl, który wystartował z bazy na pustyni Mojave. Choć z powodzeniem oddzieliła się od samolotu i odpaliła silnik, chwilę później doszło – jak podaje Virgin Orbit – „anomalii”, która zmusiła do zakończenia lotu. Rakieta spadła do Pacyfiku.
CZYTAJ TAKŻE: W kosmos z samolotu. Start rakiety Virgin Orbit
„Osiągnęliśmy dziś wiele wyznaczonych celów, chociaż być może nie wszystkie. Wykonaliśmy jednak wielki krok. Następna rakieta już czeka i wkrótce przeprowadzimy kolejną próbę” – podano w komunikacie.
mat. pras.
Misje rakiet LauncherOne mają być o tyle przełomowe, że zamiast pionowego startu z ziemi rozpoczynać będą lot spod skrzydła samolotu, a nie z ziemi. Ten sposób wysyłania satelitów ma zredukować koszt każdej operacji do około 12 mln dolarów. Dwustopniowa rakieta napędzana jest ciekłym tlenem.
CZYTAJ TAKŻE: Kosmiczny powrót Ameryki. Pierwszy taki lot od dekady
Kwietniowe testy, podczas których samolot również startował z lotniska w Mojave w Kalifornii, zakończyły się pomyślnie.
Rakiety Bransona mają zabierać będą nieduże satelity, gdyż ich nośność jest mniejsza (wynosi 300-500 kg) niż konkurencyjnej rakiety Falcon 9 firmy SpaceX należącej do miliardera Elona Muska. Ta ostatnia firma planuje 27 maja wysłać w kosmos (we współpracy z NASA) pierwszą od prawie dekady misję załogową z terytorium USA.
CZYTAJ TAKŻE: Rosja zbuduje wahadłowiec, rakietę nośną i stację kosmiczną