Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jaka wypowiedź prezesa niemieckiego koncernu zbrojeniowego Rheinmetall wzbudziła tak duże kontrowersje?
  • W jaki sposób na słowną prowokację giganta zareagowała Ukraina?
  • Jakie szersze starcie koncepcji prowadzenia wojny obnażył incydent określany jako „LEGODrones"?

Kontrowersje wybuchły po publikacji wywiadu na łamach magazynu „The Atlantic”. Dziennikarz Simon Shuster odwiedził fabrykę Rheinmetall, gdzie dopytywał prezesa firmy, Armina Pappergera, o skuteczność tanich ukraińskich bezzałogowców. To właśnie one na współczesnym polu bitwy bezlitośnie eliminują warte wiele milionów dolarów czołgi i pojazdy opancerzone. Odpowiedź szefa niemieckiego koncernu wywołała powszechne oburzenie. Określił technologię Ukraińców... klockami Lego, a produkcję „kuchenną”.

O co chodzi w aferze „LEGODrones”?

– Jaka innowacja z Ukrainy? Oni nie mają żadnego przełomu technologicznego. Bawią się klockami Lego – tak odpowiedział na pytanie o nowatorskie podejście Ukrainy do działań wojennych Papperger.

Kiedy dziennikarz przywołał konkretne przykłady sprawnie działających ukraińskich firm zbrojeniowych, takich jak Fire Point czy Skyfall, prezes Rheinmetall poszedł o krok dalej. Lekceważąco stwierdził, że te rozwiązania tworzą „ukraińskie gospodynie domowe”.  – Mają drukarki 3D w kuchni i produkują części do dronów. To nie jest innowacja – powiedział.

Na te słowa natychmiast zareagował Kijów. Ołeksandr Kamyszyn, doradca ukraińskiego prezydenta Wołodymyra Zełenskiego, odpowiedział na platformie X: „Rheinmetall twierdzi, że nasze #LEGODrones są #MadeByHousewives w ich kuchniach. W porządku. Tymczasem nasze #LEGODrones spaliły już ponad 11 tys. rosyjskich czołgów”.

Kamyszyn podkreślił również, że podczas wizyt w krajowych zakładach zbrojeniowych widzi kobiety pracujące w fabrykach zbrojeniowych ramię w ramię z mężczyznami. Jak dodał, wykonują one tytaniczną pracę i zasługują na najwyższy szacunek.

Dość szybko kontrowersyjne słowa Pappergera rozeszły się po świecie, a koncern bez wątpienia znalazł się w kryzysie wizerunkowym.

Czytaj więcej

USA szykują potężną broń dla komandosów. Zmieści się w plecaku

Nowa ekonomia wojny

Na aferę „LEGODrones” zareagowała już jedna z firm niejako wywołana do tablicy. Ukraiński producent dronów SkyFall z ironią zauważył, że jeśli sprzęt budowany przez „gospodynie domowe” wystarcza do niszczenia zaawansowanej artylerii i czołgów, to świat oficjalnie wkroczył w erę gospodyń. W ukraińskim internecie szybko na popularności zyskał hasztag #MadeByHousewives (z ang. wyprodukowane przez gospodynie), pod którym publikowano memy i żarty obnażające bezradność tradycyjnego sprzętu wojskowego w starciu z nowoczesną, tanią produkcją.

Incydent okazał się jednak czymś więcej niż tylko potknięciem PR-owym, bo obnażył fundamentalne starcie dwóch koncepcji prowadzenia wojny. Nico Lange, niemiecki analityk wojskowy, ostrzegł, że arogancja przedstawicieli Bundeswehry, tradycyjnego przemysłu i polityki wobec nowej ekonomii wojny – opartej na masach tanich dronów i pocisków – stanowi poważne zagrożenie dla zachodniego bezpieczeństwa.

Rheinmetall z siedzibą w Düsseldorfie jest jednym z głównych beneficjentów europejskiej fali remilitaryzacji, napędzanej pełnoskalową inwazją Rosji na Ukrainę (firma odnotowała ostatnio gigantyczne przychody sięgające 9,9 mld euro). Konkurencja tanich, niemal chałupniczo produkowanych sprzętów może być dla potentata poważnym wyzwaniem.

Oficjalne konto Rheinmetall na platformie X opublikowało już oświadczenie, oznaczając w nim bezpośrednio Ołeksandra Kamyszyna. Koncern zadeklarował „ogromny szacunek dla niezwykłych wysiłków narodu ukraińskiego”, chwaląc Ukrainę za niezwykle skuteczną walkę przy ograniczonych zasobach. Niemiecka firma nazwała ukraińską „siłę innowacyjną i ducha walki inspiracją”.