Dowództwo Operacji Specjalnych Sił Powietrznych USA (AFSOC) przyspiesza prace nad pozyskaniem kompaktowych, uderzeniowych maszyn typu FPV (first-person view). Z najnowszego zapytania o informacje (RFI) wprost wynika, że armii brakuje obecnie dedykowanych systemów tego typu, a ta luka sprzętowa mocno ogranicza elastyczność prowadzonych misji, hamując rozwój nowych taktyk wojskowych. Dlatego Pentagon chce postawić na radykalną mobilność. Zgodnie z wymogami zamówienia cały zestaw operacyjny – obejmujący dwa drony oraz panel sterowania – ma ważyć poniżej 14 kg i swobodnie mieścić się w plecakach przenoszonych przez dwóch operatorów. Armia liczy jednak, że zminiaturyzuje ten typ broni.
Czytaj więcej
Sztuczna inteligencja wymyka się spod kontroli – masakra w szkole w Iranie to najpewniej błąd algorytmu. Analitycy wieszczą koniec ludzkiej kontrol...
Nowa broń ma być lekka, szybka i precyzyjna
Amerykańskie wojsko może pozyskać bardzo nowatorską broń, niemal osobistą. Zabójczym bezzałogowcem miałby sterować jeden żołnierz w trybie lotu w "perspektywie pierwszej osoby" (pilot obserwuje obraz na żywo z kamery umieszczonej na pokładzie, zazwyczaj za pomocą gogli). Zaawansowany zestaw w pierwotnej wersji będzie transportowany przez dwuosobowy zespół, ale docelowo konstrukcja ma być unowocześniona na tyle, że system będzie ważył zaledwie 4,5 kg i bez problemu na plecach przeniesie go jeden żołnierz. Ale atutów tej technologii jest więcej. Na nowoczesnym polu walki liczy się czas reakcji, stąd AFSOC dał warunek: nowe maszyny muszą być gotowe do startu w maksymalnie trzy minuty, a w scenariuszu idealnym – poniżej minuty. Tak rygorystyczne normy czasowe zminimalizują ryzyko ekspozycji zespołów na ogień wroga. Jeśli chodzi o siłę rażenia, drony będą przenosić głowice odłamkowe o wadze od 1,5 do 3 kg. Eksperci zwracają uwagę, iż taki ładunek wypełnia przestrzeń między najlżejszą amunicją krążącą a większymi bezzałogowcami taktycznymi. Takie głowice pozwolą na precycyjne niszczenie np. lekkich pojazdów czy umocnionych stanowisk obronnych.
Czy to rewolucja w taktyce?
Specyfikacja zakłada, że nowe drony będą miały zasięg co najmniej 10 km, choć docelowo wojsko celuje w dystanse ponad 20 km. Z kolei przewidywany czas lotu na poziomie od 15 do 30 minut pozwoli komandosom atakować z bezpiecznej odległości przy zachowaniu wysokiej mobilności. Poważnym wyzwaniem technologicznym w tym wypadku są jednak systemy naprowadzania. Drony muszą opierać się na standardowym GPS, ale wymaga się od nich pełnej funkcjonalności również w środowiskach, w których sygnał ten jest celowo zagłuszany. Dlatego RFI wymienia tu konieczność zintegrowania odpornej łączności 4G/LTE/5G, "dynamicznego skakania po częstotliwościach" oraz opcjonalnych repeaterów, co skutecznie wydłuży zasięg operacyjny w trudnych warunkach.
Czytaj więcej
Chiny po raz pierwszy wysłały na poligon uzbrojone czworonożne roboty, działające w „watahach” niczym prawdziwe drapieżniki. Podczas ćwiczeń grupy...