Amerykańscy astronauci Reid Wiseman, Victor Glover, Christina Koch i Kanadyjczyk Jeremy Hansen pokonali już ponad miliona kilometrów, bijąc rekord odległości od Ziemi i okrążając Księżyc. Statek używa silników jedynie do manewrów korekcyjnych, bo zdecydowana większość energii pochodzi z z oddziaływań grawitacyjnych Księżyca i Ziemi.
Kapsuła płaski kamień
Orion nie wchodzi w atmosferę „na raz”. Uderzy w górne warstwy atmosfery, odbije się od nich, podobnie jak rzucony płaski kamień od powierzchni wody), na chwilę ponownie znajdzie się w przestrzeni kosmicznej, a dopiero potem wejdzie w atmosferę na stałe. Dlaczego kapsuła wraca właśnie w ten sposób? Chodzi o możliwość precyzyjnego wycelowania w miejsce wodowania i zmniejszenia przeciążenia działającego na astronautów.
Czytaj więcej
Astronauci lecący w statku Orion osiągnęli rekordową odległość ponad 400 tys. km od Ziemi, bijąc wynik Apollo 13 sprzed ponad 50 lat. Stało się to...
Na wysokości około 120 km nad Ziemią, kapsuła Orion misji Artemis 2 wejdzie w atmosferę z prędkością 30-krotnie większą od prędkości dźwięku (o 25 proc. wyższą niż standardowy powrót z orbity, np. z Międzynarodowej Stacji Kosmicznej ISS), co doprowadzi do rozgrzania się osłony termicznej do 2760°C, czyli do połowy temperatury powierzchni Słońca. Astronauci odczują siłę sięgającą 6-7 G. Po 10 dniach w stanie nieważkości ich ciała będą wyjątkowo wrażliwe na powrót ziemskiego ciążenia.
Pierwotnie plan zakładał, że kapsuła Orion będzie kilkukrotnie wchodzić w ziemską atmosferę i z niej wychodzić, aby stopniowo wytracać dużą prędkość poprzez sekwencyjne okresy tarcia o atmosferę. Jednak zrezygnowano z tego po powrocie misji Artemis 1 w grudniu 2022 roku, podczas której bezzałogowy Orion powrócił na Ziemię z orbity księżycowej. W trakcie tamtej misji ochronna osłona termiczna Oriona – która zapobiega spaleniu się kapsuły, gdy tarcie o atmosferę podnosi temperaturę do 2760 stopni Celsjusza – doznała niewielkich uszkodzeń.
Osłona termiczna składa się z tytanowej podstawy pokrytej 186 blokami odpornego na wysokie temperatury materiału o nazwie Avcoat, z których każdy ma grubość 3,8 cm. Podczas wejścia Artemis 1 w atmosferę, gazy uwięzione wewnątrz osłony termicznej rozszerzyły się pod wpływem wysokich temperatur, wyrywając jej fragmenty i zmniejszając skuteczność osłony.
Czytaj więcej
„Zapisaliście się w historii i sprawiliście, że cała Ameryka jest naprawdę dumna” – powiedział Donald Trump do załogi misji Artemis 2 po ich histor...
Spadochrony i wodowanie o godzinie 3.20
Wejście w ziemską atmosferę w Oriona w obecnej misji pod ostrzejszym kątem niż pierwotnie planowano skróci czas przebywania w atmosferze przy wysokiej prędkości i temperaturze. W tym czasie przez krótki czas komunikacja z kontrolą naziemną zostanie odcięta przez otoczkę zjonizowanej plazmy tworzącą się wokół kapsuły. Komunikacja zostanie przywrócona na wysokości 8 km nad Oceanem Spokojnym, ale statek wciąż będzie pędził w dół, choć dużo wolniej, z prędkością 523 km/h. Wtedy też odpalone zostaną ładunki pirotechniczne, aby uwolnić pierwszy zestaw spadochronów – trzy spadochrony małe spadochrony (o średnicy 2,1 m). Na wysokości 7 620 m rozwiną się dwa większe spadochrony hamujące i stabilizujące o średnicy 7 m. Główne spadochrony o średnicy 35,3 m otworzą się na wysokości 2 896 m przy prędkości opadania 209 km/h. Ich czasze znajdą się 81 metrów nad kapsułą. Po wodowaniu u wybrzeży Kalifornii około godziny 3.20 rano czasu polskiego w sobotę, kapsuła może unosić się na falach dzięki systemom wypornościowym, aż załoga zostanie z niej podjęta przez zespół poszukiwawczy marynarki wojennej USA z okrętu USS John P. Murtha. Najpierw nurkowie sprawdzą, czy z kapsuły nie ulatniają się toksyczne opary paliwa. Dopiero po zabezpieczeniu Oriona, astronauci zostaną podjęci na pokład okrętu, gdzie przejdą pierwsze badania lekarskie.
Po powrocie na Ziemię astronauci będą musieli ponownie zaadaptować się do grawitacji i odzyskać pełną sprawność ruchową oraz równowagę. A zebrane informacje dotyczące Księżyca i promieniowania w głębokim Kosmosie zostaną podane analizie przed kolejnymi misjami Artemis, w tym nr 4, która ma zabrać ludzi znów na powierzchnię Księżyca w 2028 roku.