Szukamy sposobu na światłowody

Bezpardonowa walka o konkurencję usługową, zdaniem nowej szefowej UKE, niekoniecznie sprzyjała inwestycjom infrastrukturalnym operatorów telekomunikacyjnych. Wedle Magdaleny Gaj UKE szuka sposobu na pogodzenie inwestycji z konkurencyjnością na rynku telekomunikacyjnym. Liczy ona, że przetarg na częstotliwości 1800 MHz rozrusza rynek mobilnego dostępu i ma już pierwsze pomysły, jak muszą się zmienić zasady przetargu, który elektryzuje rynek

Publikacja: 17.07.2012 07:05

Szukamy sposobu na światłowody

Foto: ROL

rpkom.pl: – Minęło 150 dni pani urzędowania. Co zastała pani w UKE i co zmieniło się od pani przyjścia?

Z drugiej strony, na pewno też pewne rzeczy wymagają poprawy. Jestem typem szefa-menedżera. Od moich dyrektorów wymagam koncepcyjnego myślenia. Wcześniej mieli ułatwione zadanie: wiele rozwiązań podawano im na tacy.

Machina jest rozpędzona. W UKE pracuje 650 osób. Codziennie podpisuję 40-50 decyzji, opinie, wezwania. To ogrom spraw. Początkowo pracowaliśmy nad tak zwaną „bieżączką”:  robiliśmy, robiliśmy, robiliśmy. Po pewnym czasie zorientowałam się, że to pracuję nad czymś, co nie jest do końca „moje”. Dostawałam dokumenty, z którymi  zupełnie się nie zgadzałam. Wtedy powiedziałam stop. Zatrzymaliśmy wszystko, choćby na 2-3 tygodni, czy miesiąc. Musiałam się zatrzymać, przemyśleć, wchłonąć materię. W sensie organizacyjnym też sporo się dzieje. Rozstałam się z pewną grupą osób.

– Czy był jakiś klucz?

– Chcieliśmy wygospodarować więcej pieniędzy na podwyższenie pensji, czy nagrody. Powstał zespół, który miał dokonać oceny i pod kątem merytorycznych efektów pracy poszczególnych osób i np. tego, czy posiadają drugie źródło utrzymania, czy mogą przejść na emeryturę.

– Nie chodziło więc o oszczędności, ale o alokację środków?

– Tak. Nie zamierzam oddawać wywalczonych pieniędzy ministrowi Jackowi Rostowskiemu. Urząd i tak dostarcza rocznie ogromne kwoty do budżetu państwa, około 500 mln złotych, a jeżeli  w danym roku mamy przetarg, to i więcej.

– Czyli to była redukcja zatrudnienia, nie wymiana pracowników?

– Redukcja.

– O ile osób?

– O około 50. W związku z uprawnieniami, jakie im przysługują część jeszcze pracuje. Ale proces redukcji trwa.

– Widzi pani potrzebę, aby w działaniu urzędu coś zmieniło się radykalnie?

– Nie, nie widzę takiej potrzeby.  Być może kiedyś dojdę do wniosku, że należy połączyć jakieś departament. Ale dziś nie ma takich planów.

– Jak dzielicie obowiązki z  panią Lidią Kozłowską? Można odnieść wrażenie, że ona jest „dyrektorem operacyjnym”…

– Pod bezpośrednim nadzorem Lidii Kozłowskiej jest Departament Rynku Hurtowego, Departament Techniki i wszystkie 16 delegatur.

– Ciągle krąży w powietrzu koncepcja połączenia dwóch regulatorów: UKE i Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Co pani o tym sądzi?

– Uważam, że merytorycznie takie połączenie jest nieuniknione. Czy są dzisiaj takie przymiarki bądź plany – ja o nich nie słyszałam. Musiałyby mieć miejsce na wysokim szczeblu legislacyjnym, bo połączenie tych urzędów wymaga zmiany Konstytucji RP (KRRiT jest w niej umocowana), a procedura ta jest bardzo utrudniona. Nie wiem, czy ktoś chciałby podejmować  wysiłek tylko po to, aby połączyć Krajową Radę i UKE.

– Nie ma innego sposobu?

– Pamiętam kilka opinii prawnych, że być może nie jest konieczna zmiana Konstytucji. Proponowano m.in. dołączenie Prezesa UKE do Krajowej Rady. Ale to tylko opinie. Nie wiem, czy ktoś zdecydowałby się na ich podstawie łączyć urzędy. Wydaje mi się, że mogłoby to rodzić próby podważanie formalnej skuteczności procedur. Pamiętacie sytuację, gdy powołano p.o. prezesa UKE? Przedsiębiorcy zasługują na prawną stabilizację. Państwo nie powinno im fundować takiej niepewności.

– Czy powstanie nowa strategia Prezesa UKE?

– Powstaje taki dokument. Miał być ukończony wcześniej, powstał jednak w wersji, która niekoniecznie mi odpowiadała. W ubiegłym tygodniu prowadziliśmy ostatnie warsztaty z moimi dyrektorami. Chciałabym, aby ten dokument powstał do końca lipca, nie wiem jednak, czy i w tym terminie zostanie opublikowany.

– Jakie będą główne punkty strategii?

– Nie odkryję Ameryki. Po pierwsze: jakość usług telekomunikacyjnych połączona z interesem konsumenta, po drugie inwestycje w infrastrukturę telekomunikacyjną, po trzecie gospodarka częstotliwościami, co jest mocno powiązana z inwestycjami.

– Nie ma wśród tych punktów ani cen, ani konkurencji. Celowo?

– Ceny wiążą się z interesem konsumenta. Konkurencyjność – oczywiście pojawia się, ale przy każdym z wymienionych punktów. To ogólny wyznacznik działalności każdego Prezesa UKE.

– Jak chce pani pożenić dwa, wydaje się, przeciwstawne zagadnienia: konkurencji i inwestycji? Czy jest pani gotowa powiedzieć otwarcie, że coś będzie kosztem czegoś?

–  Jestem właśnie po lekturze raportu o inwentaryzacji infrastruktury w 2011 r. i obraz, jaki się wyłania, jest przerażający. Mamy coraz ładniejsze mapki rozkładu infrastruktury, ale przede wszystkim  dlatego, że o ponad 100 proc. więcej podmiotów przesłało nam swoje sprawozdania.

Odpowiadając na pytanie: nie ma mądrego, który znajdzie receptę. Balans jest bardzo trudno złapać. Nie można jednak powiedzieć, że te dwie sprawy się wykluczają. Na pewno ostra postawa regulatora walczącego o wzrost konkurencyjności może – w mojej ocenie – zablokować inwestycje. Czerpmy z doświadczenia. Do tej pory mieliśmy zażartą walkę o konkurencyjność i inwestycji od 6 lat nie mamy żadnych.

– Żadnych?

– Muszę przyznać, że nie zawsze miałam takie przekonanie. Kiedyś wydawało mi się, że gdy jest konkurencja, to większy boi się mniejszego (i na odwrót),  co stymuluje do działania. Gdy jednak przeanalizowałam, jak sprawy miały się historycznie, okazało się, że jest inaczej.

Od razu pojawia się pytanie, czy nie należałoby zdjąć regulacji z operatora zasiedziałego, skoro karby na nią nałożone ograniczają ruchy inwestycyjne. Odpowiedź brzmi: nie. Musimy regulować TP.  Ma największą infrastrukturę, jest zasiedziałym operatorem i powinna mieć obowiązki w zakresie dostępu i niedyskryminacji. Takie są zasady.

Pytanie tylko, w którym miejscu powiedzieć, że obowiązki są wystarczające. Z mojego punktu widzenia wystarczyłoby wypełnianie obowiązków dostępu i niedyskryminacji.

Wychodzę z założenia, że jeśli chcemy inwestycji, musimy poluzować lejce. Mało jest przypadków  takich jak France Telecomi, Telefóniki, czy Telecom Italia, którzy czują się w obowiązku inwestować. Nie łudźmy się. France Telecom, właściciel TP, nie będzie zakopywał swoich pieniędzy polskiej ziemi bez powodu.

– Jak pokazuje przykład proponowanej regulacji dla rynku 5. koncepcje UKE niekoniecznie współgrają z europejskimi trendami…

– Propozycję regulacji na rynku 5. przedstawiłam w przekazanej Komisji Europejskiej decyzji. Jednak mimo dobrych relacji z komisarz Neellie Kroes nie udało mi się jej przekonać, że powinniśmy iść właśnie w tym kierunku i że regulacje dotyczące TP powinny zostać złagodzone.

Bruksela jest nieugięta i mówi: musicie nałożyć pełny wachlarz obowiązków. Co z tego, że pójdę moją drogą, jeśli za chwilę dostanę weto lub tzw. uzasadnione wątpliwości. Potem Komisja europejska może skierować sprawę do Trybunału. A precedensy są.

Zastanawiam się, czy nie poczekać. Podejść do tego jeszcze raz w 2013 roku. Chciałabym włączyć do definicji rynku szerokopasmowego sieci kablowe. Nie chodzi o wyznaczenie ich pozycji rynkowej i nałożenie obowiązków, tylko pokazanie, jaki mają wpływ na pozycję operatorów takich jak TP, czy Netia. Wszyscy wiemy, że są obszary przez nie opanowane.

– Kiedy pojawiłaby się wówczas decyzja UKE?

– Myślę, że moglibyśmy ją mieć w końcu 2013 r.  Co nie oznacza, że rynek pozostaje bez regulacji. Decyzja dotycząca rynku 5. jest. Została wydana w 2011 r. Nie ma jeszcze ofert ramowych i musielibyśmy położyć nacisk na ich wydanie. To wszystko nie oznacza, że już się poddałam. Cały czas przekonuję Komisję Europejską.

– Komisja Europejska jest tu jednomyślna?

– Pani komisarz jest. Są w komisji pewne plany zmian zaleceń w sprawie sieci nowej generacji (NGN) i stawek MTR.  Nie wiadomo jednak, czy zdołają się przebić.

– Operator zasiedziały może wykorzystać ograniczenie regulacji FTTH, aby w ogóle od nich uciec…

– Nie ucieknie, bo i tutaj będzie regulowany.

– Ale gdyby przeszła pani propozycja do takiej ucieczki by nie doszło?

– Obowiązki, które zaproponowaliśmy pozwalają na zadbanie o to, aby nie dochodziło do zaburzenia konkurencji. A gdyby nawet, to zawsze możemy wrócić do ostrej polityki regulacyjnej i nałożyć na TP pełen wachlarz obowiązków. A w międzyczasie – coś powstanie.

– Audytel szacuje, że od decyzji o kształcie i wyniku przetargu na częstotliwości 1800 MHz zależy, czy konsumenci zyskają, czy stracą 3 mld zł. Co pani na to?

– Nie znam metodologii Audytela, ale można powiedzieć, że dziś w paśmie 1800 MHz mamy monopol grupy Zygmunta Solorza – Żaka oraz duopol Orange – T-Mobile. Play w ogóle nie ma tych częstotliwości, a jak widać po przyroście liczby klientów są im bardzo potrzebne.

Wiemy, że Play jest czarnym koniem naszego rynku i zmusza operatorów zasiedziałych do konkurowania ofertą i ceną. Chciałabym, aby w tym przetargu relacje konkurencyjności i ceny były tak ułożone, aby nowe podmioty – nowe w obszarze tych częstotliwości – miały szanse dalej funkcjonować z głębszym oddechem. Orange i T-Mobile także tych częstotliwości potrzebują.

– Istnieją wyraźne pryncypia tego przetargu?

– Przede wszystkim chodz o wyrównanie zasobów.

– No i budżet w potrzebie…

– Nikt w stosunku do mnie takich oczekiwań nie artykułuje.

– Jak pani ocenia szanse Emitela?

– Podziwiam Emitela. Nawet im powiedziałam, że moim zdaniem porywają się z motyką na słońce. Zakładając, że wygrają  pulę pasma – weźmy 10 MHz, tyle ile mają Orange i T-Mobile – nie uzyskują w ten sposób pozycji gwarantującej, że pojawią się hurtowi klienci widzący w tym biznes. Chciałabym, abyśmy mogli mówić w Polsce o współdzieleniu infrastruktury albo o operatorzeinfrastrukturalnym. Na tym zyskuje klient, bo mówimy tu o cięciu kosztów operatorów. Ale na naszym rynku jest na to i za wcześnie, i za późno. Większość częstotliwości  jest już rozdysponowana.

– Być może Emitel liczy, że w kolejnym przetargu na 800 MHz zdobędzie więcej pasma.

– Mogą się o nie ubiegać. No i później mamy też częstotliwości  700 MHz. Dyskusja na szczeblu WRC idzie w kierunku przeznaczenia tego zasobu na rozwój szerokopasmowego mobilnego dostępu do internetu.

– Wracając jeszcze do przetargu 1800 MHz. Spłynęły opinie. Czy już dziś pani wie, co ewentualnie zostanie zmienione w zasadach przetargu?

– Musimy popracować nad punktami za konkurencyjność i za cenę. Na punktację za konkurencyjność wpływają ujemne punkty za posiadanie pasma 1800 MHz i za oferty na kolejne pakiety częstotliwości. Chciałabym je zrównoważyć. Jestem też skłonna dać operatorom więcej czasu na złożenie ofert. Myślę, że wydłużmy go do 60 dni z 45.

– Wiele jest także uwag odnośnie gwarancji bankowych.

– Zdawałam sobie sprawę, że wywoła to burzę, ale nie chciałam dopuścić, aby częstotliwości dostały się tzw. słupowi. Polski nie stać na to, aby sprzedać częstotliwości komuś, kto je kupi i zablokuje rynek.  Gwarancje miały zobligować zwycięzców do inwestycji na terenach wiejskich.

Koniec końców będziemy pewnie musieli z nich zrezygnować, ponieważ pojawiły się zarzuty niezgodności z Konstytucją. Ponoć musi być podstawa dla jednostki budżetowej do nałożenia takich obowiązków, a rzekomo jej nie ma. Nie chcę narażać przetargu na  unieważnienia przetargu. Mogę sobie odpuścić. Mam przepisy, może mniej efektywne, ale bardzo dotkliwe związane z możliwością cofnięcia decyzji rezerwacyjnej.

To zresztą moim zdaniem minus dotychczasowych działań regulacyjnych, że żaden z  prezesów UKE nie cofnął decyzji rezerwacyjnej na nieużytkowane częstotliwości. Ja na pewno będę to robić. Zleciłam przegląd decyzji rezerwacyjnych i czy są wykonywane. Wygląda to tak, że operatorzy obiecują nam gruszki na wierzbie, potem składają wnioski o przesunięcie terminów, a my sami sobie robimy krzywdę, zgadzając się na ich prośby.

A propos cofania rezerwacji, jakie zakończenie sprawy rezerwacji CenterNetu i Mobylandu w Najwyższym Sądzie Administracyjnym Pani przewiduje?

– Trudno mówić o wyroku zanim zapadnie. Rozprawa w NSA została wyznaczona na 26 lipca. Naszym ekspertom wydaje się, że decyzja WSA podważająca nasze decyzje o przyznaniu rezerwacji jest do uchylenia.

– Pytanie o decyzje w sprawie stawek MTR od stycznia 2013 roku. Publikacja ich treści do konsultacji odwleka się. Dlaczego?

– Mieliśmy 26 czerwca spotkanie z Komisją Europejską. Nie poszło tak, jak się spodziewaliśmy. Komisja zgłosiła szereg wątpliwości do naszych propozycji. Musimy jeszcze popracować nad decyzjami MTR.

– Kiedy UKE może przedstawić więc propozycje decyzji?

– Chciałabym, aby stało się to do końca lipca.

– Czy może Pani doprecyzować o jakich stawkach MTR myśli UKE?

– Z analizy hurtowego rynku europejskiego wynika, że stawka  1 eurocenta, czyli około 4 groszy wygląda na uzasadnioną. Być może należałoby doprowadzić do niej przejściowo – poprzez pośrednią stawkę w stosunku do aktualnie obowiązujących – aby złagodzić naszym operatorom efekt redukcji.

– Jakiego zachowania cen usług telekomunikacyjnych spodziewa się pani w najbliższych latach?

– Ceny hurtowe usług TP od stycznia –marca 2013 r. o kilka procent spadną. Na niektórych usługach zostaną utrzymane. Jeśli chodzi o ceny detaliczne, to na pewno przy ofercie TP będziemy mieć do czynienia z bardzo dużym uproszczeniem planów taryfowych i pakietyzacją usług. Wpłynęła do nas do akceptacji oferty, która zastąpi blisko 76 różnych funkcjonujących dziś w TP planów taryfowych dla konsumenta trzema lub czterema. Ceny detaliczne mogą jeszcze nieco spaść, ale nie dużo.

Być może bodźcem do większej konkurencji w segmencie mobilnego internetu będzie oferta Playa, który jeżeli  wygra częstotliwości na 1800 MHZ przygotuje – mam nadzieję – atrakcyjną ofertę.

Konsument w Polsce płaci relatywnie tanio w porównaniu z cenami europejskimi. Etap walki o ceny detaliczne mamy za sobą. Teraz szukamy złotego środka, aby do domów Polaków operatorzy chcieli pociągnąć światłowody.

– Dziękujemy za rozmowę.

rozmawiali Urszula Zielińska i Łukasz Dec

rpkom.pl: – Minęło 150 dni pani urzędowania. Co zastała pani w UKE i co zmieniło się od pani przyjścia?

Z drugiej strony, na pewno też pewne rzeczy wymagają poprawy. Jestem typem szefa-menedżera. Od moich dyrektorów wymagam koncepcyjnego myślenia. Wcześniej mieli ułatwione zadanie: wiele rozwiązań podawano im na tacy.

Pozostało 98% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Telekomunikacja
Uwaga na nowe pułapki w roamingu. Jak za granicą łączyć się taniej lub za darmo
Telekomunikacja
Gigant ogłasza przełom w łączności. To zupełnie nowa jakość
Telekomunikacja
To ma być przełom w tworzeniu ultraszybkiego internetu 6G. Znika wielka przeszkoda
Materiał Promocyjny
Mobilne ekspozycje Huawei już w Polsce – 16 maja odwiedzi Katowice
Materiał Promocyjny
Mała Księgowość: sprawdzone rozwiązanie dla małych i średnich przedsiębiorców
Telekomunikacja
Eldorado 5G dobiega końca, a firmy tną etaty. Co z Polską?