Midas: dwa stanowiska w konsultacjach aukcji LTE; już 11 mln GB kwartalnie

Publikacja: 26.03.2014 07:01

Jak wynika z raportu rocznego Midasa, ta kontrolowana przez Zygmunta Solorza-Żaka spółka dysponuje około 200 mln zł. To nie wystarczy, aby wygrać częstotliwości w zbliżającej się aukcji 800 i 2600 MHz.  Mimo to zarząd firmy nie odcina się kategorycznie od pomysłu udziału w licytacji.

Według Andrzeja Abramczuka, sekretarza rady nadzorczej Midasa,  w konsultacjach rozpisanych przez Urząd Komunikacji Elektronicznej wzięły udział dwie spółki: sam Midas i jego firma zależna Aero 2.

– W stanowisku Midasa skupiliśmy się na kwestii wyraźnego dysonansu między dokumentacją aukcyjną a wypowiedziami pani prezes co do ograniczenia współdzielenia częstotliwości 800 MHz do 15 MHz. Naszym zdaniem powtórzone zapisy dokumentacji mają się nijak do publicznych komentarzy na ten temat, a ograniczenie jest mocno iluzoryczne. Midas uważa, że ograniczenie do 15 MHz, jeśli taka jest intencja regulatora, powinno być transponowane wprost do dokumentacji – mówił Abramczuk.

– Z kolei Aero 2 uważa, że UKE nadinterpretowuje art. 118 Prawa telekomunikacyjnego przy ustalaniu spectrum cap. Nie zgadza się z przyjętą definicją grupy kapitałowej, która stanowi miks kilku artykułów z ustawy o konkurencji – wyliczał prawnik.

Pytany o wpływ decyzji sądu okręgowego o zabezpieczeniu roszczenia T-Mobile Polska ws. ugody udziałowców Sferii, Abramczuk oceniał (prywatnie – jak podkreślał), że sprawa ta nie powinna mieć formalnego znaczenia dla aukcji.

Maciej Kotlicki, członek dwuosobowego zarządu Midasa, zapewnił, że nie zapadła jeszcze decyzja, która z firm z portfela Solorza-Żaka wystartuje w aukcji.

Przedstawiciele Midasa uzależniają start firmy w aukcji od dwóch rzeczy. – Po pierwsze, od dostępu do środków finansowych, a po drugie, od ostatecznego kształtu dokumentacji aukcyjnej – mówił we wtorek Kotlicki.

Wbrew wcześniejszym zapowiedziom nie zanosi się, aby Midas szybko podał prognozy finansowe. – Przeszkodą jest niepewność związana z aukcją i jej efektami – wyjaśniał Kotlicki.

Z zaprezentowanych we wtorek przez firmę danych wynika, że w IV kw. ub.r. wykorzystanie dostarczanego przez grupę transferu danych w technologiach HSPA+ i LTE wzrosło do około 11 mln GB. Według prezesa Krzysztofa Adaszewskiego, w grudniu było to 4 mln GB (tylko ruch płatny, bez BDI Aero 2). Ponad połowa tego ruchu to ruch w sieci LTE – oceniał

Midas, który kwartał temu był do przodu z realizacją inwestycyjnego planu, obecnie deklaruje, że II fazę budowy sieci HSPA+/LTE dokończy w III kw. br., przy czym do końca pierwszego półrocza br. będzie ona rozliczona. Obecnie z 3400 stacji bazowych działa 3220.

– Na koniec 2013 r. nasza sieć osiągnęła niemal docelowy zasięg. Przed nami faza pojemnościowa – mówił prezes Adaszewski.

W ramach tzw. fazy III (opcjonalnej, zakładającej dobudowanie 700 BTS-ów) na razie uruchomił testowo 760 stacji w technologii HSPA+. Według Adaszewskiego, są to nadajniki niezamówione i nieodebrane, ale działające na stałych pozwoleniach radiowych. – Będą lokowane na przykład w miejscach, gdzie odbywać się będą duże imprezy masowe, takich jak PGE Arena – powiedział. Z jego słów wynikało przy tym, że grupa chce decydować elastycznie o lokalizacji nadajników na podstawie ruchu, jaki będą przyjmować.

W sumie na koniec 2013 r. sieć budowana przez Midasa przy współpracy z Polkomtelem i z wykorzystaniem jego infrastruktury, składała się z 4670 stacji bazowych HSPA+, z czego 3840 działało również w technologii LTE.

Telekomunikacja
Eldorado 5G dobiega końca, a firmy tną etaty. Co z Polską?
Telekomunikacja
Do kogo przenoszą się klienci sieci komórkowych. Jest największy przegrany
Telekomunikacja
To już wojna w telefonii na kartę. Sieci komórkowe mają nowy haczyk na klientów
Telekomunikacja
Polski internet mobilny właśnie mocno przyspieszył. Efekt nowego pasma 5G
Telekomunikacja
Nowy lider wyścigu internetowych grup w Polsce. Przełomowy moment dla Polsatu