UMTS900 na czele listy priorytetów

Rozwój sieci HSPA jest dla Polskiej Telefonii Cyfrowej taktycznie ważniejszy, niż częstotliwości LTE, choć wspólny projekt z Orange został zahamowany. Według Milana Ziki, szefa sieci oraz IT w PTC, kluczowa jest dostępność terminali sieciowych. Do końca przyszłego roku Orange i T-Mobile uruchomią przeszło połowę z zaplanowanych dziesięciu tysięcy wież we wspólnej sieci radiowej. Projekt się nieco opóźnił, więc 2014 r. będzie kluczowy, aby zrealizować harmonogram. Prace nie napotykają większych problemów, ale może dlatego, że na razie uruchamiane były klastry ma terenach słabo zurbanizowanych

Publikacja: 28.12.2012 09:22

UMTS900 na czele listy priorytetów

Foto: ROL

rpkom.pl: – Czy w związku z początkiem zimy i chłodami Networks! musiało wstrzymać prace?

Milan Zika, członek zarządu oraz szef ds. sieci i IT w Polskiej Telefonii Cyfrowej: – Na razie [stan na połowę grudnia – przyp.rpkom.pl] nie było takiej potrzeby. Temperatura w okolicach 0o jeszcze nie przeszkadza. Nie naciskamy jednak na szybkie tempo prac, bo ma być przede wszystkim bezpiecznie..

– Niedawno informowaliście o uruchomieniu 2 tys. wspólnych z Orange lokalizacji.

– Owszem. Po kilkukrotnych rewizjach plan na koniec roku zakłada nieco ponad 2,6 tys. I to zamierzamy zrealizować.

– Co zmusiło was do rewizji?

– Pierwotnie zakładaliśmy, że część prac uda się rozpocząć wcześniej. Stało się inaczej ze względu  na przetarg na dostawy sprzętu dla Networks! To było bardzo złożone przedsięwzięcie i musiało zostać zrealizowane w prawidłowy sposób.

– Czy w procesie budowy nowej sieci coś was zaskoczyło od strony technicznej lub organizacyjnej?

– Mieliśmy pewne obawy, jak szybko  NetWorkS! będzie gotowy do sprawnego działania operacyjnego. Tworzenie tego typu organizacji bywa trudne, czasem towarzyszą temu zwykłe ludzkie obawy i problemy, które przekładają się na działanie firmy. Na szczęście żadnych zgrzytów nie było. Może dlatego, że harmonogram działań jest napięty i nie ma czasu na dyskusje. Trzeba pracować!

– Jaki plan na 2013 r.?

– Uzgodniliśmy uruchomienie kolejnych 5,4 tys. lokalizacji na koniec przyszłego roku.

– Gdzie już dzisiaj działają uwspólnione dla T-Mobile i Orange klastry nadajników?

– W regionach na zachodzie (m.in. autostrada Drezno – Wrocław, rejon Szczecina, Gorzowa Wielkopolskiego i Zielonej Góry), wschodzie Polski (rejon Suwałk, Białegostoku, Rzeszowa), ale również w Kielcach i Zakopanem. Razem to jest trochę ponad 28 proc. powierzchni kraju i 21 proc. Polaków w zasięgu sieci.

Z powodu turnieju Euro2012 zdecydowanie postanowiliśmy nie ruszać miast-gospodarzy i ich okolic. To nie byłby dobry czas na modernizację sieci, która zawsze niesie ze sobą pewne ryzyko. Zwłaszcza w dużych miastach. W przyszłym roku zabieramy się jednak również za nie.

– Jak to się robi?

– Regiony dobieramy na podstawie zgłoszeń do helpdesków i salonów sprzedaży o kłopotach klientów z jakością sygnału. Jeżeli chodzi o nowe nadajniki, to istnieje cała metodologia doboru lokalizacji. Naczelną zasadę jest jednak, żeby wybierać najkorzystniejsze z punktu widzenia planowania radiowego sieci.

Dla każdego klastra szczegółowo planujemy harmonogram działań rozpisany na poszczególne tygodnie. W ciągu mniej więcej trzech tygodni od rozpoczęcia optymalizacji klienci na danym obszarze powinni poczuć poprawę jakości usług. Z kilku regionów mieliśmy naprawdę bardzo dobry odzew z ich strony, co daje nam dużą satysfakcję.

Czasem osiągnięcie wymaganych przez nas parametrów jakościowych dla danego klastru zajmuje nam trochę więcej czasu. Jednak nie odpuszczamy, bo jakość sieci jest jednym z fundamentów całego projektu. Na obszarach wiejskich sprawa jest prosta, bo dany rejon to często jedna lokalizacja do zaplanowania i wymiany sprzętu, kilka handoverów pomiędzy nadajnikami do skonfigurowania. W miastach to wszystko jest znacznie bardziej skomplikowane. A wszędzie tam będziemy demontowali sprzęt i dobierali nowe lokalizacje dla nadajników. Bardzo szybko musimy zorientować się w specyfice ruchu, aby klient zamiast poczuć poprawę nie odczuł degradacji jakości. Dlatego rozpoczęliśmy prace od terenów słabiej zaludnionych, aby ekipy ćwiczyły w łatwiejszych do realizacji rejonach.

– Modelowo: jeżeli stoją obok siebie dwie wieże – T-Mobile i Orange – to co decyduje, która z nich pozostaje, a którą przeznaczacie do kasacji?

– Przede wszystkim to, która jest najlepsza pod względem planowania radiowego. Naprawdę chcemy wybudować najlepszą jakościowo sieć w Polsce. Czasem najlepiej byłoby zrezygnować z obu wież i wybudować trzecią, ale na to raczej nie możemy sobie pozwolić, bo uzyskanie warunków zabudowy trwa w Polsce zbyt długo. Nasz plan na uwspólnienie sieci w 2,5 roku byłby niemożliwy do zrealizowania.

Jeżeli kwestia planowania radiowego jest załatwiona, albo neutralna dla doboru wieży, zaczynamy się zastanawiać, jakie mamy prawa (i na jak długo) do gruntu, na którym ona stoi. Na ile dana lokalizacja nadaje się do rozbudowy, jaki mam backhaul, jakim dysponujemy przydziałem mocy. Staramy się też, aby liczba wież w uwspólnionej sieci rozłożyła się mniej więcej równomiernie pomiędzy obu właścicieli. Żeby każdy się czuł bezpiecznie i z jakimś zasobem infrastruktury.

– Jeżeli z dwóch lokalizacji zostaje jedna, to czy oszczędności na uwspólnieniu sieci równają się 50 proc.?

– Bardzo bym chciał, żeby tak było. Na kalkulację korzyści z całej operacji wpływa w sposób bardzo istotny inwestycja we wspólne nadajniki. Szczególnie w początkowym okresie projektu, kiedy te koszty są ponoszone. Nowe lokalizacje zazwyczaj wymagają zwiększenia mocy, a to także kosztuje. Razem oszczędności na utrzymaniu i rozwoju sieci przez obie firmy mogą wynieść około 25-30 proc.

Operacyjne oszczędności pochodzą głównie z redukcji opłat za energię elektryczną, czynszu za wynajem gruntu oraz z wykorzystania nowszej, bardziej elastycznej i pojemnej technologii, które ogranicza konieczność bieżącej modernizacji.

– Jak pan ocenia popyt na infrastrukturę, jaką w ramach redukcji zasobów, wystawiliście na sprzedaż?

– Ja ten popyt widzę. W niektórych przypadkach zainteresowanie wyrażają konkurencyjni operatorzy, a ponadto wyspecjalizowane w eksploatowaniu infrastruktury telekomunikacyjnej firmy.

– Spodziewacie się, że uda się sprzedać ile procent lokalizacji przeznaczonych do redukcji?

– Od początku nie spodziewaliśmy się, aby popyt miał być bardzo duży, chociaż są prognozy mówiace, że uda się sprzedać nawet 50 proc. lokalizacji. Pojawił się projekt, aby zbędną dla wspólnej sieci infrastrukturę przejęli właściciele. Zobaczymy, jak to się rozwinie.

– Na wiosnę razem z Orange zapowiadaliście testy wspólnej sieci UMTS na częstotliwości 900 MHZ.

– Tak. I przeprowadziliśmy testy w Nowym Sączu. Na przyszły rok zaplanowaliśmy kolejne testy, szczególnie w obszarach przygranicznych, gdzie będą wymagane uzgodnienia międzynarodowe naszych częstotliwości. Fizycznie nowe lokalizacje są gotowe do uruchomienia tej sieci. Trzeba tylko dodatkowych modułów i aktualizacji oprogramowania. Komercyjne wdrożenie wstrzymaliśmy jednak do czasu rozstrzygnięcia przetargu na 1800 MHz. To dla nas jedno z najważniejszych wydarzeń tego roku i chcemy się na nim skoncentrować.

– Jak taktycznie wygląda zależność między obydwoma projektami?

– Jest niewielka. Decydująca będzie dostępność terminali do obu sieci i obu technologii. Jest tutaj bardzo duża dysproporcja na korzyść urządzeń UMTS900.

– Gdybyście uzyskali pasmo 1800 MHz, to kiedy weszlibyście na rynek z usługami LTE?

– Około 75 proc. naszych stacji w nowej sieci w istotnym stopniu jest przygotowane także na LTE1800. Z zastrzeżeniem, że modernizacji – pod kątem przepływności LTE – wymaga jeszcze sieć agregacyjna.

Decydujące w naszej strategii jest, jakie terminale – smartfony i karty transmisji danych – mają dzisiaj w rękach klienci, lub jakie są dzisiaj dostępne na rynku. Dla LTE – w porównaniu do UMTS – jest ich jeszcze niewiele. Ciekawostka, że smartfony w funkcji hotspota zaczynają eliminować typowe karty transmisji danych.

Dla nas priorytety rozwoju sieci układają się w następującej kolejności: UMTS900, UMTS2100 i LTE1800. Jak szybko i na jak dużą skalę będziemy chcieli wejść w 2013 r. z usługami LTE zadecyduje popyt.

– Jak rynek LTE może zmienić udostępnienie operatorom częstotliwości 800 MHz i 2600 MHz?

– W ogóle byłoby łatwiej, gdyby na początek można było skorzystać z 800 MHz. Podobnie, jak w przypadku GSM na nowy rynek lepiej wchodzić na bazie niższej częstotliwości, bo tak jest znacznie taniej. Z LTE w przyszłości będzie inaczej. W grupie Deutsche Telekom przewidujemy, że zasadniczy wolumen ruchu w sieci LTE będzie transferowany na zakresie 1800 MHz. Z kolei 800 MHz przyda się do uzupełnienia zasięgu sieci. Natomiast 2600 GHz nadaje się tylko do lokalnej obsługi szczególnie obciążonych obszarów.

– Jakie są doświadczenia ze sprzedażą usług LTE w niemieckim T-Mobile?

– Raczej pozytywne. Jest pewna różnica w sytuacji T-Mobile w Niemczech, gdzie działamy, jako operator zintegrowany, a Polską, gdzie jesteśmy typową siecią mobilną. LTE przecież może stanowić realną alternatywę, czy uzupełnienie dla usług w sieciach stacjonarnych.

– LTE ma m.in. podnieść ekonomikę transmisji danych w sieciach bezprzewodowych. Jaki zanotowaliście w tym roku wzrost obciążenia swojej sieci data?

–  Ogólnie licząc, liczba przesyłanych danych wzrosła w tym roku w naszej sieci o 60 proc. Jest tego kilka przyczyn. Rośnie liczba smartfonów i wolumen przesyłanych przez nie danych (między innymi z powodu wykorzystywania smartfonu w charakterze mobilnego hotspota). W ciągu roku ten wolumen się podwoił się, wynosząc statystycznie 60 MB miesięcznie na terminal. Rośnie też liczba osób korzystających z usług transmisji danych.

Najszybciej rośnie ruch z różnego typu aplikacji wideo, w tym serwisów VOD. To jest największe wyzwaniem przed mobilnymi sieciami, choć nowe techniki kompresji ograniczają w pewnym stopniu problem.

Nie wiemy dokładnie, jak w Polsce rozkłada się ruch data ze smartfonów pomiędzy mobilną sieć a hotspoty, ale widziałem dane dla jednego z krajów Europy Zachodniej, gdzie te proporcje wynosiły 40 proc. do 60 proc.  Myślę, że w Polsce więcej ruchu transferuje sieć mobilna, bo hotspotów jest mniej.

– Modernizację których elementów sieci ten wzrost wymusza w największym stopniu?

– Agregacji. Radiolinie PDH, to nie jest rozwiązanie na dzisiejsze czasy. W naszej sieci HSPA + DC lokalnie, w mało obciążonych obszarach, terminal może uzyskać download na poziomie 30 Mb/s. Po wdrożeniu LTE te przepływności jeszcze wzrosną.

Modernizujemy agregację w kierunku technologii all-IP i linii optycznych, gdzie to tylko możliwe. Założyliśmy, że w nowej sieci statystycznie jedna lokalizacja na osiem będzie podłączona linią optyczną i na zasadzie hubu zbierała ruch przenoszony radioliniami IP z sąsiadujących nadajników. Na terenach pozamiejskich ten stosunek może być na poziomie od 1:15 do 1:20.

– Operatorzy stacjonarni mogą zapewnić odpowiednią podaż włókien do tak gęstej, agregacyjnej sieci?

– Nie jest źle. Rynek się otworzył.

– Co z siecią szkieletową T-Mobile?

– Z przepływnościami nie ma problemu. Inwestujemy natomiast w wyższą dostępność sieci. Tradycyjna architektura podwójnego ringu, to już dzisiaj za mało. Do kluczowych punktów, w których generowane jest szczególnie dużo ruchu trzeba dzisiaj zapewnić trzecie dojście fizyczne i jeszcze zapasowe linie wirtualne.

W tym roku dobudowaliśmy 7-8 takich strategicznych relacji DWDM, czyli ok. 1000 km światłowodu. Na przyszły rok planujemy podobną, albo trochę większą inwestycję – do 12 relacji.

– Jaki T-Mobile zaplanowało CAPEX na sieć w przyszłym roku?

– Dokładnej liczby nie mogę podać. Proporcje są zwykle na rzecz wydatków na sieć. Jeżeli realizujemy jakieś duże wdrożenie IT, to proporcje mogą być wyrównane. Z drugiej strony tak dużych inwestycji sieciowych, jakie realizuje Networks!, to w PTC dawno już nie było, a co za tym idzie CAPEX w 2013 r. przeznaczony na sieć będzie wyższy niż  w tym roku.

– Dziękujemy za rozmowę.

rozmawiał Łukasz Dec

Telekomunikacja
Eldorado 5G dobiega końca, a firmy tną etaty. Co z Polską?
Materiał Promocyjny
Wykup samochodu z leasingu – co warto wiedzieć?
Telekomunikacja
Do kogo przenoszą się klienci sieci komórkowych. Jest największy przegrany
Telekomunikacja
To już wojna w telefonii na kartę. Sieci komórkowe mają nowy haczyk na klientów
Telekomunikacja
Polski internet mobilny właśnie mocno przyspieszył. Efekt nowego pasma 5G
Materiał Promocyjny
Jak kupić oszczędnościowe obligacje skarbowe? Sposobów jest kilka
Telekomunikacja
Nowy lider wyścigu internetowych grup w Polsce. Przełomowy moment dla Polsatu