Kanadyjska firma od dłuższego czasu traci udziały rynkowe. Według firmy analitycznej IDC udział BlackBerry w rynku smartfonów wynosił w drugim kwartale 2013 roku 2,9 proc., podczas gdy rok wcześniej było to 4,9 proc. W tej sytuacji informacja, że kanadyjski fundusz inwestycyjny Fairfax Financial Holding, który posiada 10 procent akcji Research In Motion (RIM) – producenta BlackBerry – złożył ofertę wykupu pozostałych 90 procent walorów po 9 dolarów za akcję, nie była specjalnym zaskoczeniem.

Zaproponowana cena daje w sumie kwotę 4,7 mld dolarów za całą transakcję. Niewiele w porównaniu z 83 mld dolarów, tj. giełdową kapitalizacją spółki w czerwcu 2008 r. Całkiem sporo, biorąc pod uwagę obecną sytuację firmy, która ogłosiła straty za drugi kwartał tego roku  w wysokości prawie miliarda dolarów i zwolnienie 40 proc. pracowników (ok. 4,5 tys. osób). Charakterystyczne zresztą, że w poprzedni poniedziałek, po informacji o planach Fairfax Financial, cena akcji producenta smartfonów lekko wzrosła do 8,82 dol., ale nie dobiła do 9 dolarów.Fairfax Financial wcześniej kupował akcje BlackBerry po średnio 17 dolarów.

Czy fundusz ostatecznie wykupi BlackBerry będzie wiadomo 4 listopada. Do tego czasu także inni chętni mogą składać swoje oferty. Jasne jest jednak, że kanadyjskiemu funduszowi będzie łatwiej przejąć kontrolę nad BlackBerry niż np. któremuś z chińskich producentów sprzętu mobilnego. Na to bowiem niekoniecznie chciałby się zgodzić kanadyjski rząd.

Pozostaje pytanie, co po przejęciu zostanie z BlackBerry, w jakim kierunku pójdzie restrukturyzacja firmy. W przypadku niedawnej akwizycji Nokii przez Microsoft, wszystko było jasne. Gigant z Redmond, walcząc o przyszłość, musi za wszelką cenę umacniać się w segmencie mobilnym, w czym zasoby fińskiej firmy mogą mu być bardzo pomocne.

Według rynkowych analityków dziś największa wartością RIM są zasoby gotówkowe w wysokości 2,6 mld dol. na koniec ostatniego kwartału (choć  firma uszczupliła je aż o 500 mln dol.) i patenty, których wartość szacowana jest na 2 mld dol. Przy czym w wielu przypadkach BlacBerry jest właścicielem patentów wspólnie z innymi firmam, takimi jak Apple, czy Microsoft. Za bezwartościowy uważany jest natomiast najnowszy mobilnym system operacyjny BlacBerry.

Logiczne dla BlackBerry może być skupienie się na rozwoju produktów biznesowych i szukaniu swej szansy w niszach. Z pewnością jednak na biznes ostrzy sobie zęby też producent Windows Phone. Dla BlackBerry będzie to konkurencja niełatwa. Mówi się m.in. o tym, że BlackBerry ma ambitne plany stworzenia rozwiązań dla biznesu, które pozwoli działom IT w firmach kontrolować i zarządzać flotą urządzeń mobilnych. Są też plany przystosowania wykorzystywanego w smartfonach BlackBerry komunikatora do obsługi mediów społecznościowych. Wszędzie jednak RIM będzie musiał konkurować z Microsoftem, Googlem, czy Facebookiem.

Jeśli ostatecznie BlackBerry trafi do inwestycyjnego funduszu, będzie to trochę przypominać drogę Della – największego jeszcze niedawno producent komputerów – która została niedawno wykupiona przez swojego założyciela Michaela Della za 24,9 mld dol. Dell podobnie jak BlacBerry szybko tracił udziały rynkowe i zmagał się ze spadkiem popytu w obliczu ekspansji tabletów. Dziś jednak więcej szans na odrodzenie można dawać właśnie Dellowi, niż BlackBerry. Sprzedaż komputerów i laptopów może spada, ale marka Dell jest na rynku ciągle mocna. Firma ta liczy się też w segmencie serwerów i nic nie przekreśla jej szans na rynku tabletów. Wydaje się, że BlackBerry dziś nie ma aż tylu atutów.