Reklama

Obniżki FTR-ów jeszcze długo nie będzie. UKE kontra Bruksela

Publikacja: 16.10.2019 19:08

Stacjonarni operatorzy  w Polsce na razie mogą odetchnąć. Urząd Komunikacji Elektronicznej nie zamierza – jak chciałaby Komisja Europejska – szybko obniżyć opłat, które pobierają od innych sieci za przyjmowanie ruchu wynikającego z połączeń głosowych.

Operatorzy telefonii stacjonarnej i ich akcjonariusze, obawiający się obniżenia stawek we wzajemnych rozliczeniach z innymi telekomami (tzw. stawek FTR), mogą nadal spać spokojnie.

Prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej sprzeciwił się Komisji Europejskiej, która od lat domaga się, aby FTR w Polsce był, tak jak w innych krajach UE, ustalany w oparciu o koszty tzw. efektywnego operatora, a więc dużo niższy.

Sprawę miała na biurku m.in. Magdalena Gaj, b. prezes UKE. Pisaliśmy o tym tutaj.

Prezes UKE Marcin Cichy zaczął od dyskusji z operatorami w kraju. Najpierw konsultacjom poddano projekty 104 decyzji, w których regulator obniżył FTR do 0,32 gr. ze średnio 2 gr. Telekomy zaprotestowały.

Reklama
Reklama

W efekcie dyskusji Cichy przyznał im rację, że nie powinien ustalać jednej stawki dla całego rynku, ponieważ operatorzy się różnią, i wydał nowe decyzje, nie zawierające stawek. Mają one być ustalone odrębnie w przyszłości, w tzw. częściowej decyzji administracyjnej.

Takie decyzje przekazano w marcu do akceptacji Komisji Europejskiej. KE, która czeka, aż Polska dostosuje się do unijnej regulacji, od 7 lat, w kwietniu skrytykowała UKE, a potem w czerwcu doprosiła do rozmów organ unijnych regulatorów – BEREC.

Zdaniem Komisji, podejście prezesa UKE prowadzi do różnicy w rozliczeniach, ponieważ stawki w Polsce będą dużo wyższe (0,481 eurocenta) od zastosowanych przez innych operatorów unijnych, pobierających stawkę ustaloną w oparciu o koszty (0,086 eurocenta).

„W rezultacie koszty tej różnicy ponoszą operatorzy, a w ostatecznym rozrachunku konsumenci z państw członkowskich, w których połączenia są inicjowane” – argumentuje KE.

Jej zdaniem wszelkie znaczne różnice w stawkach za zakończenie połączenia w sieciach stacjonarnych w obrębie Unii nie tylko zakłócają i ograniczają konkurencję, ale mają też znaczny szkodliwy wpływ na tworzenie rynku wewnętrznego.

BEREC podzielił zdanie KE i zaapelował do prezesa UKE, aby jak najszybciej przedstawił harmonogram prac nad nową stawką w modelu wskazywanym przez Unię.

Reklama
Reklama

W dyskusji wzięli też udział polscy operatorzy. Jak relacjonuje KE, „strony trzecie” nie podzieliły jej argumentów. W ich opinii niższe stawki FTR w Polsce wstrzymałyby rozwój sektora telekomunikacyjnego, wywarłyby negatywny wpływ na konkurencyjność polskich firm telekomunikacyjnych, a jednocześnie nie miałyby pozytywnego wpływu na rynek detaliczny. Podkreślały, że rynek różni się od innych rynków państw członkowskich, ponieważ działa na nim kilkuset małych i średnich operatorów, dla których stawki za zakończenie połączenia stanowią istotną część dochodów.

„Rynek ten, który i tak charakteryzuje się niskimi cenami, stale się kurczy: maleje liczba aktywnych linii telefonicznych oraz liczba abonentów” – przekonywano.

Komisja argumentuje, że niższe stawki FTR mogą oznaczać też niższe ceny dla konsumentów i możliwość rozwoju konkurencji o klientów.

Ostatecznie wydała zalecenie, aby UKE wycofał się z decyzji lub je poprawił. Dała UKE czas na przygotowanie przejściowych stawek dla polskich operatorów stacjonarnych do końca tego miesiąca.

UKE nie zamierza tego zrobić. Przekazał dokumenty Urzędowi Ochrony Konkurencji i Konsumentów, aby zajął stanowisko.

Niektórzy przekonują, że prezes UKE postąpił wbrew swoim pierwotnym intencjom. Co innego można było jednak zrozumieć z wypowiedzi Cichego, które publikowaliśmy. Zdawał się rozumieć sytuację krajowych operatorów i brać ich stronę.

Reklama
Reklama

– Oparcie stawki na oczekiwanym przez Brukselę modelu kosztowym bottom-up pure LRIC oznacza spadek przychodów o 80 proc. I to w segmencie rynku, który w ostatnich 4 latach i tak już stracił ponad 2 mln użytkowników, bo ludzie odchodzą od telefonów stacjonarnych. Paradoksem jest, że ci sami przedsiębiorcy szukają wkładów własnych, aby skorzystać z unijnych funduszy POPC na inwestycje w sieci szerokopasmowe – mówił Marcin Cichy w maju 2018 roku.

Czy teraz grozi nam poważniejsza kłótnia z KE – dopiero się okaże. Prawnicy nie byli we wtorek zgodni, czy Bruksela może wystąpić przeciwko Polsce. Z rozmów, które przeprowadziliśmy wynika, że z takim scenariuszem liczy się na przykład Ministerstwo Cyfryzacji, ale ostatecznie nie przewiduje, aby sprawa miała realne skutki.

Jak powiedziała nam w środę wiceminister cyfryzacji Wanda Buk, resort zgadza się z decyzją prezesa UKE.

Na razie fakt jest taki, że polscy operatorzy kolejny raz uchodzą cało i zachowują około 220 mln zł wpływów w skali roku. Na jak długo?

Do 21 grudnia 2020 r. Polska ma wdrożyć przepisy Europejskiego Kodeksu Łączności Elektronicznej, które obniżają FTR. O ile dokładnie – jeszcze nie wiadomo. Nowa cena miałaby być jednak o kilkadziesiąt procent niższa od obecnej.

Telekomunikacja
Internet z KPO mocno opóźniony? Gotowe tylko 25 proc. sieci
Telekomunikacja
Które sieci komórkowe wybierali Polacy? Zwycięzców jest dwóch
Telekomunikacja
Duże zainteresowanie naborem na nadzorcę rynku telekomunikacyjnego. Kto wystartował?
Telekomunikacja
Oto, które sieci komórkowe wybierają polscy użytkownicy. I od kogo uciekają
Telekomunikacja
Brytyjski gigant finansowy wchodzi do Polski z siecią komórkową. Cenowy atak
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama