Hotspoty dominują mobilną transmisję danych

Na świecie hotspoty wyrastają jak grzyby po deszcz. Badania przedstawione przez firmy Informa i Mobidia pokazały, że 91 proc. użytkowników smartfonów korzysta z WiFi, a zdecydowana większość z nich tę technologie wykorzystuje do transmisji danych znacznie częściej, niż sieć swego operatora. Strategie korzystania z tej technologii są różne. W Polsce jednak instytucjonalnie ograniczono rozwój zasobów telekomunikacyjnych, które mogłyby odciążyć mobilne sieci transmisji danych

Publikacja: 22.03.2012 07:00

Hotspoty dominują mobilną transmisję danych

Foto: ROL

W wielu krajach świata właśnie przez WiFi  obywa się przytłaczająca większość ruchu generowanego w transmisji danych przez użytkowników smartfonów. Potwierdziło to badanie firm Informa i Mobidia, z których wynika, że w styczniu tego roku tylko 19 proc. ruchu generowanego przez użytkowników smartfonów w Wielkiej Brytanii odbywała się przez sieci komórkowe. W skali globalnej, aż 70 proc. internetowej transmisji danych, która odbywa się z wykorzystaniem smartfonów jest obsługiwana jest przez WiFi.

Tak jest w takich krajach, jak Niemcy, Hiszpania, czy Hongkong. W grupie najbardziej rozwiniętych krajów świata tylko w Japonii i Singapurze użytkownicy smartfonów, łącząc się z siecią, w mniej więcej równej mierze wykorzystują sieci WiFi i infrastrukturę komórkową. W krajach tych jednak komercyjne sieci LTE działają od 2010 r., a sieci HSPA+ DC mają duże zasięgi. Poza tym operatorzy oferują im pakiety bez limitu transferu danych w dość korzystnych cenach (nawet jednak w Singapurze już zaczęły się problemy z wydolnością mobilnych sieci).

– Nie ukrywam, że jesteśmy zaskoczeni tą dysproporcją, jaką wykazały nasze badania. Typowy użytkownik smartfona konsumuje znacznie więcej niż 100-500 MB miesięcznie, co raportują często sieci komórkowe – stwierdził Chris Hill z firmy Mobidia.

WLAN-owy substytut

Analitycy rynkowi podkreślają, że to właśnie wprowadzenie limitów danych w pakietach internetowych przez operatorów komórkowych przyczynia się do szybkiego wzrostu popularności hotspotów. Ich zdaniem dziś przestaje być aktualne stwierdzenie, że sieci WiFi są uzupełnieniem do infrastruktury operatorów komórkowych, które mają pomóc rozładować ruch w sieciach mobilnych. Thomas Seitz i Jerry Dellis, analitycy z banku Jefferies argumentują, że sieci WiFi coraz częściej stają się substytutem do infrastruktury komórkowej, skoro większość ruchu w przypadku internetu mobilnego odbywa się przez te sieci. – Według nas należy uważnie obserwować ten trend oraz relacje miedzy sieciami WiFi, a komórkowymi, w kontekście opłacalności inwestycji w infrastrukturę telekomunikacyjną – podkreślają Thomas Seitz i Jerry Dellis.

Jednak operatorzy komórkowi zdają się widzieć w rozwoju hotspotów bardziej ratunek, który może odciążyć ruch w ich sieciach, niż zagrożenie dla ich biznesu. Przykładem może być sieć O2 w Wielkiej Brytanii, która ogłosiła uruchomienie w Londynie 15 tys. punktów WiFi w publicznych miejscach, takich jak kawiarnie, czy centra handlowe, z których będzie mógł korzystać każdy.

Firma analityczna Informa w zeszłym roku przedstawiła prognozę, że liczba hotspotów WiFi na świecie wzrośnie 4-krotnie do 2015 r. i sięgnie 5,8 mln. To wszystko pokazuje, że hotspoty na stałe wpisują się w krajobraz miast i światowych metropolii.

Polski hotspot limitowany

W tym kontekście warto spojrzeć, jak wygląda to w Polsce. Dziś jednym z głównych promotorów tej technologii w naszym kraju są samorządy, które uruchamiają hotspoty na rynkach, czy siedzibach urzędów. Dostrzegają, że zapewnienie darmowego dostępu do internetu w miejscach publicznych zwiększa atrakcyjność ich miejscowości. Często robią to w ramach projektów unijnych, na przykład budując miejską sieć internetową. W takie projekty mocno zaangażowały się też miasta, które będą gospodarzami mistrzostw Europy w piłce nożnej.

W praktyce użyteczność miejskich hotspotów jest ograniczona, ze względu na restrykcje związane z uruchamianiem publicznych hotspotów.  Na przykład Mrągowo, realizując projekt budowy miejskiej sieci światłowodowej, zaplanowało uruchomienie w mieście 60 hotspotów. W marcu Urząd Komunikacji Elektronicznej wydał powiatowi mrągowskiemu zgodę  na świadczenie usługi dostępu do internetu bez pobierania opłat za pomocą hotspotów. Jednak korzystanie z nich obwarowane jest ograniczeniem: maksymalna przepływność łączy dla wysyłania, jak i odbierania danych nie może być wyższa niż 256 kbit/s. To podważa ich użyteczność.

W prywatnych rozmowach sami samorządowcy często przyznają, ze gdyby wcześniej  wiedzieli z jakim formalnościami wiąże się uruchomienie hotspotów, i jak potem niewielką okażą użyteczność, to nie decydowaliby się na taki projekt. – Taka inwestycje nie ma sensu, ale ponieważ jest, to projekt z unijnym dofinansowaniem, to żabę trzeba zjeść – mówią.

Zagrożenie, czy uzupełnienie?

W wielu miastach, jak np. Zgierzu, widząc co się dzieje, samorządowcy w ogóle zrezygnowali z pomysłu. Oczywiście można, jak Gdańsk, który chce uruchomić 72 hotspoty w mieście, uzyskać w UKE zgodę na prędkość transmisji 512 Mbit/s.

Wprowadzanie ostrych ograniczeń na prędkości transmisji danych, którym podlegają publiczne hotspoty w Polsce, lobbowali operatorzy. Argumentowali, że wiele publicznych hotspotów swym zasięgiem obejmuje dzielnic mieszkalne.

Rzeczywiście, najprawdopodobniej w Mrągowie wystarczyłoby 15-20 hotspotów, by  udostępnić internet w najczęściej uczęszczanych miejscach publicznych (urzędach, dworcach, parkach, plażach, deptakach itp.)  Trudno jednak uwierzyć, że po ich uruchomieniu mieszkańcy Mrągowa tłumie zaczęliby wypowiadać umowy operatorom i  chodzić z laptopami do parku, by korzystać z internetu. Nawet gdyby publiczne hotspoty oferowały transfer 1 czy 2 Mbit/s. W Wielkiej Brytanii szefowie  O2 nie widzą takie zagrożenia.

Sojusz na rzecz roamingu WiFi

GSM Association poinformowało o zawarciu porozumienia z Wireless Broadband Alliance, którego celem jest wspólne opracowaniu standardu roamingu pomiędzy sieciami komórkowymi i hotspotami WiFi. Kluczem jest uczynienie z karty SIM i zapisanych na niej danych podstawową metodą autentykacji użytkownika sieci WiFi, bez konieczności działań konfiguracyjnych z jego strony. Według przedstawicieli GSMA nowa technologia nie tylko ułatwiłaby życie tym operatorom, którzy operują zarówno sieciami komórkowymi, jak i WiFi, ale również umożliwiła zawieranie umów roamingowych pomiędzy operatorami obu typów sieci.

Aplikacje dzisiaj dostępne – z przyczyn bezpieczeństwa identyfikacji użytkownika terminala -tylko w sieci komórkowej mogłyby działać także za pośrednictwem WiFi. Niewykluczone, że WiFi przejąłby na większą skalę także obsługę połączeń głosowych. Tym bardziej, że rozwój LTE implikuje wdrażania VoIP także w sieciach komórkowych.

Partnerzy zapowiadają, że prace nad specyfikacją techniczną potrwają co najmniej 9 miesięcy, a pierwsze komercyjne wdrożenia technologii będą możliwe w ciągu 1-1,5 roku.

– Łukasz Dec

W wielu krajach świata właśnie przez WiFi  obywa się przytłaczająca większość ruchu generowanego w transmisji danych przez użytkowników smartfonów. Potwierdziło to badanie firm Informa i Mobidia, z których wynika, że w styczniu tego roku tylko 19 proc. ruchu generowanego przez użytkowników smartfonów w Wielkiej Brytanii odbywała się przez sieci komórkowe. W skali globalnej, aż 70 proc. internetowej transmisji danych, która odbywa się z wykorzystaniem smartfonów jest obsługiwana jest przez WiFi.

Pozostało 92% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Telekomunikacja
Uwaga na nowe pułapki w roamingu. Jak za granicą łączyć się taniej lub za darmo
Telekomunikacja
Gigant ogłasza przełom w łączności. To zupełnie nowa jakość
Telekomunikacja
To ma być przełom w tworzeniu ultraszybkiego internetu 6G. Znika wielka przeszkoda
Materiał Promocyjny
Mobilne ekspozycje Huawei już w Polsce – 16 maja odwiedzi Katowice
Materiał Promocyjny
Mała Księgowość: sprawdzone rozwiązanie dla małych i średnich przedsiębiorców
Telekomunikacja
Eldorado 5G dobiega końca, a firmy tną etaty. Co z Polską?