Z tego artykułu się dowiesz:

  • Jakie działania podejmują firmy technologiczne, aby zdobyć dominację w marketingu sztucznej inteligencji?
  • Dlaczego influencerzy wykazują opór wobec promowania AI?
  • Jaka jest popularność poszczególnych chatbotów?

Ruszyła walka o atencję w sieci i koncerny pokazują, że – aby przekonać internautów do swoich chatbotów – są w stanie zrobić wiele. Strumień pieniędzy płynie do influencerów. Co ciekawe, mimo ogromnych budżetów, w świecie internetowych twórców narasta opór. Dla wielu promowanie AI staje się „toksyczne”.

Karkołomne zadanie dla Microsoftu

Rynek generatywnej sztucznej inteligencji przestał być wyłącznie domeną inżynierów, a stał się areną brutalnej walki marketingowej. Jak wynika z najnowszego raportu CNBC, Google i Microsoft potrafią zaoferować popularnym twórcom mediów społecznościowych szokująco wysokie kontrakty – te opiewają nawet na pół miliona dolarów. Cel jest prosty: sprawić, by Copilot czy Gemini stały się elementem codzienności milionów użytkowników, tak jak stało się to w przypadku ChatGPT.

Skala inwestycji poraża, a wydatki na reklamę cyfrową związaną z aplikacjami AI w samym II kwartale 2025 r. przekroczyły poziom 200 mln dol. To rok do roku oznacza ponad dwukrotny wzrost. Skok pokazuje desperację firm, które – choć dysponują potężną technologią – wciąż gonią rynkowego lidera, czyli OpenAI.

Szczególnie interesująca jest strategia Microsoftu. Gigant z Redmond otwarcie przyznaje, że w obszarze konsumenckiej sztucznej inteligencji występuje jako „marka-challenger”. Yusuf Mehdi, dyrektor ds. marketingu produktów konsumenckich w Microsofcie, przyznał, iż firma „dopiero buduje swoją pozycję”. Aby skrócić dystans do konkurencji, korporacja postawiła na influencer marketing z najwyższej półki. I tak twarzą Copilota została m.in. Alix Earle, megagwiazda mediów społecznościowych, której zasięgi na Instagramie i TikToku sięgają 12,6 mln obserwujących. Earle w ramach kampanii publikowała materiały, w których pytała chatbota o porady dotyczące pielęgnacji skóry. Efekt? Ponad 15 mln wyświetleń pod hashtagiem #copilotpartner. Statystyki jednak są nieubłagane – Copilot przyciąga obecnie około 150 mln aktywnych użytkowników miesięcznie, gdy np. z Gemini – 750 mln, a ChatGPT – 800 mln tygodniowo.

Jason Wong, analityk firmy Gartner, pozostaje sceptyczny, twierdząc, iż prześcignięcie ChatGPT na tym etapie to zadanie karkołomne.

Bunt twórców przeciwko algorytmom

Pieniędzy nie szczędzi też Adobe – firma, próbując bronić swojej pozycji w erze AI, zwiększyła budżet reklamowy o 30 proc., wydając w 2025 r. aż 1,4 mld dol.

Czytaj więcej

Google wprowadza osobistą AI. Wie, czym jeździsz, gdzie lecisz, co masz na myśli

Analitycy twierdzą, że choć kupowanie influencerów to jedna z taktyk pogoni za liderem, to taka strategia natrafia na przeszkody. Okazuje się, że coraz więcej twórców mówi „pas”, odrzucając lukratywne propozycje gigantów. Powody są złożone: od kwestii etycznych, przez obawy o prawa autorskie innych artystów, aż po środowiskowe koszty utrzymania centrów danych zasilających AI. Z badań platformy marketingowej Awin płyną alarmujące wnioski dla big Techów – aż 42 proc. twórców postrzega sztuczną inteligencję jako bezpośrednie zagrożenie dla swojej działalności, a prawie połowa badanych jest przekonana, że ekspansja AI doprowadzi do drastycznego obniżenia jakości treści dostępnych w sieci. Becky Owen z agencji Billion Dollar Boy wskazuje, że w internecie rysuje się wyraźny trend, by wyglądać na „anty-AI”. Analizy platformy Collabstr pokazują, że współpraca marek z kontami opartymi na AI spadła o 30 proc. rok do roku. Na znaczeniu zyskują „ludzkie rzemiosło” i autentyczność.