Czytaj także: Koronawirus napompował gigantów e-commerce. Niebywałe wyceny

Z danych GUS za czerwiec wynika, że konsumpcja się rozkręca. Sprzedaż detaliczna wzrosła miesiąc do miesiąca o 8,4 proc. Ale – jak można wnioskować z najnowszych statystyk – kupujemy głównie w sklepach stacjonarnych, a nie jak podczas lockdownu w internecie. – Zauważamy spadek zainteresowania zakupami online. Te powracają na starą ścieżkę. Bez niespodzianki, konsumenci rezygnują przede wszystkim z zakupów tą drogą żywności oraz farmaceutyków, przy czym warto podkreślić, że to relatywnie słabe kategorie w całości sprzedaży – wskazuje dr Sonia Buchholtz, ekspertka Konfederacji Lewiatan.

Najbardziej rozpowszechnione kategorie nabywane w sieci wracają jednak do poziomów z 2019 r.

– Stąd wnioskujemy, że pandemia nie zmieniła znacząco przyzwyczajeń zakupowych Polaków – twierdzi Buchholtz.

Czytaj także: Polski e-commerce bije rekordy. Nakręca rynek paczek

Wedle GUS udział e-commerce w całym handlu spadł względem maja i wynosi 7,7 proc. Zdaniem Grzegorza Rudno-Rudzińskiego, partnera zarządzającego w Unity Group, spadek udziału obrotów e-commerce w całym handlu nie jest zaskoczeniem. Według niego to odreagowanie tradycyjnej sprzedaży po wielu tygodniach obowiązywania ograniczeń. – Przyczyniło się do tego m.in. odmrożenie ruchu w galeriach i centrach handlowych, co widać w rosnącej sprzedaży detalicznej w kanale offline takich kategorii jak tekstylia i obuwie czy meble oraz RTV i AGD. Wygląda na to, że udział e-commerce w całej sprzedaży na stałe zbliżył się do około 10 proc., choć jeszcze w lutym wynosił 5,6 proc – komentuje Rudno-Rudziński.

Według niego e-commerce stał się bardzo ważną częścią e‑gospodarki i jego wartość może przekroczyć w br. 100 mld zł.