Zakład produkcji elementów montażowych w Radomiu. Na produkcji zatrudnionych jest 1000 osób, ale 50 z nich nie przychodzi do pracy ze względu na chorobę. Okazuje się, że winna jest pandemia koronawirusa. Stwierdzenie ogniska zakażenia wewnątrz firmy wymaga szybkich działań, by utrzymać działalność przedsiębiorstwa i ochronić pozostałych pracowników. Najlepiej wdrożyć izolację, a dotyczy to zwłaszcza kluczowych osób dla utrzymania procesu produkcyjnego. Zespół kryzysowy musi mieć możliwość działania z dystansu. I właśnie w takich sytuacjach jak ta z testowego scenariusza sprawdzać ma się nowa polska aplikacja, która pozwoli zbierać informacje, inicjować rodzaj i kierunek działań oraz komunikować się z pracownikami czy partnerami biznesowymi.

Wirtualne centrum zarządzania kryzysem

Startup Celius opracowuje właśnie apkę do zarządzania kryzysowego. Projekt, za którym stoją Michał Lorenc i Jarosław Śmigiel, ma wspierać przedsiębiorstwa w nadzorowaniu niebezpiecznych zdarzeń, np. gdy dojdzie do kradzieży, śmiertelnego wypadku, cyberataku czy właśnie masowego zakażenia. Nowatorskie rozwiązanie na rynek ma trafić w przyszłym roku. Celius na budowę systemu otrzymał właśnie 1 mln zł dofinansowanie od Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości.

Centrum zarządzania kryzysowego w smartfonie? Startup  z Lublina pokazuje,  że będzie  to możliwe. S

Centrum zarządzania kryzysowego w smartfonie? Startup z Lublina pokazuje, że będzie to możliwe. Spółka Michała Lorenca (z lewej) i Jarosława Śmigla chce ruszyć z tą innowacją w I kwartale 2022 r.

mat. pras.

Michał Lorenc od lat zajmuje się zarządzaniem procesami bezpieczeństwa, pracował m.in. w takich firmach jak Siemens czy Philips. Z kolei Jarosław Śmigiel specjalizuje się w innowacjach. Jak wspominają, początkowo budowali startup, który miał stworzyć mobilne centrum zarządzania kryzysowego. – Projekt miał uzupełnić i wspomóc dotychczasowe działania ekspertów. Okazało się, że rynek bardziej potrzebuje rozwiązania cyfrowego, prowadzącego firmy przez sytuacje kryzysowe. Wiedziałem, że Jarek od wielu miesięcy pracuje nad takim rozwiązaniem, więc zaproponowałem współpracę – wyjaśnia Lorenc. – Jarek dołączył do zespołu i został współwłaścicielem Celiusa – dodaje.

Czytaj więcej

Technologia AI z Lublina podniesie wydajność produkcji i logistyki w Ameryce

Rozwiązane lubelskiego startupu da możliwość utworzenia wirtualnego centrum zarządzania kryzysowego. Użytkownicy będą mogli podejmować działania według określonych i zdefiniowanych scenariuszy, a pracownicy otrzymają aktualne informacje, polecenia i rekomendacje. Aplikacja zawiera niezbędne checklisty, formatki oraz instrukcje. System ma m.in. zaszyty zestaw kontaktów do służb, który uruchamia się po decyzji lidera zespołu kryzysowego. Co więcej, apka automatycznie ma informować i organizować odpowiedni zespół kryzysowy, wykorzystując wewnętrzny system komunikacji i geolokalizacji. Jak podkreślają pomysłodawcy, wszystkie dane w aplikacji są szyfrowane. Warto zaznaczyć, że aplikacja nie będzie wymagała wdrożenia, będzie ją można samemu zainstalować w modelu SaaS.

Testy ruszą jeszcze w tym roku

Budowa systemu rozpoczęła się parę miesięcy temu. Jak informuje Śmigiel, pierwsze testy rozwiązania zaczną się w grudniu. – Aplikacja będzie gotowa w I kwartale przyszłego roku i wtedy też rozpoczniemy sprzedaż. Zrobiliśmy już prezentację naszego rozwiązania dla kilkudziesięciu firm, zarówno tych średnich, jak i największych. Mamy deklaracje już od paru klientów m.in. z branż nieruchomości, transportowej, odzieżowej i spożywczej, że przetestują aplikację, a jeśli się sprawdzi, będą z niej korzystać – zapewnia współzałożyciel Celiusa.

Autopromocja
FORUM ESG

Co warto wiedzieć o ESG? Jej znaczenie dla firm i gospodarki.

CZYTAJ WIĘCEJ

Rozwiązanie będzie płatne. Jak wskazuje Jarosław Śmigiel, za korzystanie z tego systemu w firmie zatrudniającej do 200 pracowników ma to być koszt ok. 600 zł miesięcznie.

Projekt wsparł PARP, ale twórcy aplikacji na razie nie szukają dodatkowego finansowania. – Na tym etapie nie potrzebujemy nowych inwestorów. Pieniądze od PARP i nasze środki w wysokości kilkuset tysięcy złotych na początek nam wystarczą. Ale oczywiście na późniejszych etapach nie wykluczamy aktywnego szukania nowych inwestorów czy to finansowych, czy też branżowych – tłumaczy Michał Lorenc.