Polski pojazd ominie korki w Singapurze. Czas mikroaut

Mikroauta mają być miejskimi pojazdami przyszłości. Czy zastąpią samochody? Rywalizacja na rynku takich innowacyjnych środków transportu nabiera rozpędu.

Publikacja: 01.02.2022 09:16

Innowacyjne mikroauto  z Polski  jest testowane w Singapurze przez służby ratunkowe  i policję jako

Innowacyjne mikroauto z Polski jest testowane w Singapurze przez służby ratunkowe i policję jako alternatywa dla motoru. W Anglii zaś rodzimy pojazd może wejść do floty autonomicznego car-sharingu

Foto: mat. pras.

Jedno- czy dwuosobowe samochody elektryczne niewielkich rozmiarów dziś wyglądają jeszcze jako dość futurystyczny koncept, ale w przyszłości mają królować na ulicach miast na całym świecie. Przeważy ekonomia, ekologia, rosnący ruch na drogach i związane z tym korki oraz problemy z parkowaniem. Mikroauta mają być odpowiedzią na te wyzwania, mogą stać się też elementem mikromobilności miejskiej. O rynek bić się chcą wielcy gracze z Izraela, USA, Anglii czy Niemiec. Wyzwanie rzuca im firma znad Wisły.

Czas na autonomiczny car-sharing

Właśnie m.in. w segmentach car-sharingu, przewozu osób (taxi) oraz pojazdów dla służb ratunkowych czy porządkowych rozwijać się chce Triggo. Polska firma, choć jest znacznie niżej wyceniana niż takie startupy, jak Arrival, REE czy City Transformer, notowane na zagranicznych giełdach, ma projekt, który na niedawnych targach elektroniki CES w Las Vegas skupił uwagę.

E-pojazd Triggo, dzięki unikatowej konstrukcji, łączy zalety wysokiej mobilności i łatwości parkowania jednośladów z bezpieczeństwem oraz komfortem aut osobowych. Dwuosobowym Triggo kieruje się jak samochodem, ale dzięki zmiennej geometrii przedniego zawieszenia potrafi niczym motocykl omijać korki. Potrafi parkować na miejscu typowym dla jednośladu. Pojazd, zaprojektowany pod kątem wykorzystania w platformach współdzielonej mobilności miejskiej, to koncept chroniony przez 43 patenty.

Czytaj więcej

Polski pomysł na inteligentne parkowanie

Jesienią 2021 r. firma Triggo zawarła dwie umowy na programy pilotażowe w Wlk. Brytanii i Singapurze. Istotą pilotażu w pierwszym wypadku są testy drogowe zdalnego sterowania pojazdem pod kątem świadczenia usług car-sharingowych (pilotaż prowadzony jest w mieście Miloton-Keynes). – Zdalne sterowanie umożliwia doprowadzenie pojazdu do użytkownika, usuwając w ten sposób jedną z największych wad i bolączek aktualnego modelu car-sharingu. Z czasem rolę zdalnego kierowcy prawdopodobnie przejmą systemy autonomicznego sterowania – mówi Rafał Budweil, prezes Triggo.

Jak tłumaczy, bolączką car-sharingu jest nikłe (np. w porównaniu z taksówkami) wykorzystanie pojazdów. Efekt? Zamiast zastąpić 9–13 samochodów indywidualnych, stoją często bezczynnie. – Najczęściej odległość od najbliższego pojazdu jest na tyle duża, że użytkownicy wybierają alternatywę w postaci taxi. Równocześnie odległość tę można przejechać w ciągu kilku minut w trybie zdalnego sterowania – wyjaśnia Budweil.

Triggo w Singapurze testowany jest z kolei w służbach ratowniczych i jako pojazd policyjny. Nad Wisłą na razie nie doceniono jeszcze polskiego wynalazku. – Zainteresowanie Triggo w naszym kraju rośnie, natomiast liczba zapytań ze świata wskazuje, że nadal jesteśmy zdecydowanie bardziej znani za granicą – dodaje wynalazca pojazdu.

Konkurencja nie śpi

Na globalnym rynku konkurencja w tej branży jest spora. O układzie sił niech świadczy fakt, że Triggo wyceniane jest na 63 mln dol., gdy brytyjski Arrival – na 13 mld dol., Canoo z USA – 2,4 mld dol., niemiecki Vay – 95 mln dol., a izraelskie REE i City Transformer – odpowiednio 3,1 mld i 137 mln dol.

Pierwszy ze wspomnianych startupów to lider rynku. Stworzony przez rosyjskiego potentata telekomunikacyjnego i byłego wiceministra Denisa Swierdłowa (sam od 2015 r. wpompował w spółkę 450 mln dol.) projekt koncentruje się na pojazdach dostawczych. Wykonane z materiału kompozytowego, lżejszego i tańszego niż stal mają być przyszłością m.in. w branży kurierskiej. W październiku 2020 r. Arrival podpisał zresztą umowę z UPS na dostawę 10 tys. aut z opcją zakupu kolejnych 10 tys. Canoo z kolei stawia na e-mikrobusy w abonamencie. Startup z Los Angeles, który współpracuje z Hyundaiem, w II kwartale br. chce rozpocząć produkcję – do końca roku z fabryki ma wyjechać 10 tys. aut. Na innowacyjne rozwiązania postawił zaś REE – firma wdraża podwozia pojazdów elektrycznych z silnikami ulokowanymi bezpośrednio w kołach. Tam instalowane są też: układ kierowniczy, czujniki i hamulce. Izraelski startup stawia na współpracę z branżą moto, planując produkcję samych podwozi. Już kooperuje m.in. z Mitsubishi oraz Hondą. Natomiast startup Vay, założony w 2018 r. przez Thomasa von der Ohego, Fabrizia Scelsiego i Bogdana Djukica, opiera się głównie na najmie – użytkownik będzie miał od br. (na razie w Hamburgu) możliwość zarezerwować „elektryka” przez apkę, przy czym auto będzie podstawione przez „zdalnego” kierowcę. Vay oferuje więc tę samą usługę co Triggo, choć nie ma własnych pojazdów.

Najbardziej zbliżony do polskiej firmy model ma City Transformer z Tel Awiwu. Opracowuje ultralekki e-pojazd zdolny do złożenia podwozia po naciśnięciu przycisku. Ma to ułatwiać parkowanie i jazdę w gęstym ruchu. Ale, co ciekawe, Triggo okazuje się być bardziej zwinny – minimalna szerokość rozstawu osi rodzimego pojazdu to 86 cm, a rywala – 1 m.

Biznes Ludzie Startupy
Polska sztuczna inteligencja rozpozna bakterie. Wystarczy pokazać jej zdjęcie
Materiał Promocyjny
Tajniki oszczędnościowych obligacji skarbowych. Możliwości na różne potrzeby
Biznes Ludzie Startupy
Polski król nanodruku chce podbić USA. Jeden z kilku graczy na świecie
Biznes Ludzie Startupy
Psy też marnują żywność. Pomoże polska aplikacja
Biznes Ludzie Startupy
Chwila zamiast całego dnia. Sztuczna inteligencja wyręczy pracowników
Materiał Promocyjny
Naukowa Fundacja Polpharmy ogłasza start XXIII edycji Konkursu o Grant Fundacji
Biznes Ludzie Startupy
Roboty z Polski zyskają sztuczną inteligencję. Już wypierają amerykańską konkurencję