Karol Okoński: Nie mogę zapewnić, że nikogo nie wykluczymy z 5G

Nie mogę zapewnić, że nikogo nie wykluczymy, o ile w krótkim terminie nie uda się inaczej zapewnić bezpieczeństwa sieci – mówi Karol Okoński, wiceminister cyfryzacji, pełnomocnik rządu ds. cyberbezpieczeństwa.

Kto de facto prowadzi w Polsce analizy dotyczące bezpieczeństwa mających powstać sieci 5G?

– Inicjatywa i koordynacja oraz przygotowywanie opinii do dyskusji wewnątrz rządu to zadanie Ministerstwa Cyfryzacji, w tym moje, jako pełnomocnika rządu ds. cyberbezpieczeństwa. Wspieramy się też Instytutem Łączności oraz NASK-iem, jako podmiotami nadzorowanymi przez nas.

CZYTAJ TAKŻE: Europa przygotowuje się na erę sieci 5G

Przygotowujemy analizę na podstawie danych zebranych od operatorów i dyskusji z nimi, a także danych ze świata, uzyskanych w trakcie rozmów pracowników resortu lub poprzez placówki dyplomatyczne. Wyniki prac zaprezentujemy na kolegium ds. cyberbezpieczeństwa, które obraduje pod kierunkiem premiera, a wcześniej skonsultujemy ze służbami (z ABW na czele) i innymi kluczowymi resortami.

Na jakim etapie są owe analizy?

– Wydaje się, że mamy zebraną większość informacji, mogących posłużyć jako wkład do końcowego raportu. Choć co pewien czas pojawiają się nowe okoliczności. Należy do nich także sama rekomendacja Komisji Europejskiej (opublikowana w ubiegłym tygodniu – red.), jak i raport brytyjskiego Narodowego Centrum Bezpieczeństwa, który ukazał się w czwartek.

Zakładam, że propozycja MC będzie przygotowana w najbliższych tygodniach, a potem mimo wszystko parę miesięcy może zająć proces uzgodnieniowy z pozostałymi uczestnikami w ramach rządu.

Nawet kilka miesięcy?

Na pewno do końca czerwca chcielibyśmy mieć ustalone stanowisko rządowe. Korespondencja odbywać się będzie w trybie niejawnym i dopóki nie powstanie dokument finalny, nie będę mógł dzielić się jej szczegółami.

CZYTAJ TAKŻE: Uczelnie: 5G może być bardziej ekologiczne

Chciałbym zaznaczyć, że choć pojawiła się ogólna rekomendacja Komisji, to mogą wystąpić różnice między poszczególnymi krajami co do podejmowanych środków zaradczych. Wynika to z tego, że w każdym kraju punkt wyjścia jest inny. Francja, czy Wielka Brytania mogą proponować system oparty na certyfikacji infrastruktury, ponieważ mają przygotowane procesy i odpowiednie laboratoria. Kraje te upewniły się też, że w szkielecie sieci komórkowych nie ma u nich sprzętu chińskiego i mogą spokojnie planować zupełnie nowe inwestycje w 5G.

Wielka Brytania i Francja zastosowały od początku regułę, że na danym obszarze geograficznym nie może dominować infrastruktura dostarczona od jednego dostawcy. Podoba nam się to rozwiązanie

Co do zasady popieramy pomysł certyfikowania infrastruktury 5G, ale nie możemy sobie pozwolić na dwa lata oczekiwań na certyfikację. Perspektywa powstania systemu certyfikacji nie zgrywa się z naszymi ambicjami harmonogramu budowy sieci 5G. Musimy mieć rozwiązanie mieszane: częściowo obejmujące certyfikację urządzeń, częściowo narzucające sposób postępowania.

CZYTAJ TAKŻE: Poseł: Sieć 5G może mieć wpływ na populację Polaków

W Polsce musimy sobie odpowiedzieć na pytanie, co zrobimy z istniejącą już częścią infrastruktury. Przegląd, który przeprowadzamy pokazuje, że producenci chińscy są u nas dostępni, zarówno w warstwie szkieletowej, jak i dostępowej. W jakim stopniu, nie mogę ujawnić. W konsekwencji, nie mamy takiego komfortu, jak kraje typu Francja, Wielka Brytania, czy USA.

Czego dokładnie dotyczą analizy, które prowadzi państwo?

– Staramy się oszacować ryzyko wycieku danych w sytuacji ataków, czy nieuprawnionych działań, w szczególności destabilizacji działania, biorąc pod uwagę sam sposób budowy sieci 5G. Oczywiście jesteśmy tu w sposób naturalny ograniczeni, ponieważ standardy dla sieci 5G są nadal przygotowywane.

CZYTAJ TAKŻE: Debata Rzeczpospolitej: 5G – rewolucja czy rozbuchane oczekiwania

Chcemy też wyeliminować ryzyko uzależnienia od jednego dostawcy infrastruktury i upewnić się, że będziemy mieli kontrolę nad bezpieczeństwem sieci niezależnie od tego, skąd pochodzą urządzenia. Dla przykładu, Wielka Brytania i Francja zastosowały od początku regułę, że na danym obszarze geograficznym nie może dominować infrastruktura dostarczona od jednego dostawcy. Podoba nam się to rozwiązanie.

Czy państwo ma narzędzia prawne, aby nakazać operatorom wymianę urządzeń i narzucić konkretne warunki, jak to zrobić?

– Analizujemy to. KE zwraca uwagę już dziś, że takie możliwości istnieją. Wskazuje na dyrektywy unijne implementowane do przepisów krajowych. Jeśli uznamy, że musimy interweniować, będziemy postulować zmiany prawne. Prawdopodobnie zmian legislacyjnych nie unikniemy.

Na jakim etapie jest przygotowanie zmian w przepisach?

– Na wstępnym. Mamy propozycje potencjalnych zmian zapisów w różnych ustawach. Biorąc pod uwagę dynamikę bieżącego roku, roku w którym są wybory chcielibyśmy mieć pewną propozycję zmian w prawie przed wakacjami.

Wykluczymy chińskich dostawców?

– Nie mogę zapewnić, że nikogo nie wykluczymy, o ile w krótkim terminie nie uda się inaczej zapewnić bezpieczeństwa sieci. Analizujemy, a przede wszystkim zakres ewentualnej interwencji.

Huawei zadeklarowało, że udostępni Polsce swoje kody i podda się weryfikacji. To wystarczy?

– To element ważny, może niezbędny, dlatego prowadzimy rozmowy z Huawei. Natomiast fakty są takie, że w przypadku 5G, urządzenia bazują na oprogramowaniu, które można zdalnie aktualizować i w ten sposób za każdym razem zmieniać sposób ich działania.

To znaczy, że dostawcy trzeba po prostu zaufać?

– W dużej mierze to kwestia zaufania. Ważna jest też transparentność. To dotyczy nie tylko samej dokumentacji, czy testowanego urządzenia, ale całego łańcucha dostaw: kiedy, kto, w jakiej fabryce, jakim transportem, jak dostarcza infrastrukturę.

Aby Polska uzyskała kontrolę nad całym tym procesem, potrzebuje nowego podejścia do certyfikacji. W pewnej mierze na poziomie unijnym zapewnić ma ją tzw. „akt ds. cyberbezpieczeństwa”.

Powiedział pan: „Perspektywa powstania systemu certyfikacji nie zgrywa się z naszymi ambicjami harmonogramu budowy sieci”. Czy na poziomie UE nie ma pomysłu, aby przesunąć terminy wdrożenia 5G w pierwszych miastach, który przypada na 2020 r.?

– Dziś nie ma takich rozmów. Kraje UE są zdeterminowane, aby dotrzymać założonych terminów. To kwestia dotrzymania tempa takim krajom jak Japonia, czy USA lub Kanada.

Bierze Pan pod uwagę scenariusz, w którym USA celowo chcą opóźnić powstanie 5G w Europie?

– Stany nie ścigają się z Europą. Ścigają się z Chinami.

A co, jeśli Huawei mówi prawdę i faktycznie nie współpracuje z rządem Chin, nie przekazuje informacji?

– Nawet jeśli takich przykładów nie było, to nie zmienia faktu, że musimy takie ryzyko brać pod uwagę.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Bloomberg

Snapchat pod lupą Departamentu Sprawiedliwości

Firma Snapchat poinformowała, że Departament Sprawiedliwości Stanów Zjednoczonych wraz z SEC (Komisją Papierów Wartościowych ...

Boom na inteligentne głośniki. Czas na Polskę

Asystent głosowy ukryty w obudowie przypominającej głośnik to jeden z najszybciej rosnących segmentów elektroniki ...

Internet wielką szansą dla polskich eksporterów

Obecnie online odpowiada za ok. 30 mld zł polskiego eksportu. Za kilka lat ta ...

McDonald`s kupuje startupy, by zrewolucjonizować sprzedaż big maca

Koncern wybrał się z workiem pieniędzy na zakupy w Krzemowej Dolinie, a na celownik ...

Właściciele iPhonów i iPadów obejrzą filmy Netfliksa bez łączności z internetem

Filmowy serwis wprowadził nową funkcję Smart Downloads do systemu iOS. Dzięki temu użytkownicy iPhone’ów ...

Genetyka przepowie naszą przyszłość. Rewolucja w medycynie

Testy genetyczne to przyszłość medycyny – tak uważają naukowcy z formy Decode Genetics z ...