Cyfrowi tłumacze z Polski to hit. Firma z Krakowa ma 70 proc. unijnego rynku

Maciej Góralski zbudował spółkę, która – dzięki innowacyjnym translatorom mowy – podbija międzynarodowe rynki
mat. pras.

Spółka Vasco z Krakowa, kierowana przez Macieja Góralskiego, wyrasta na giganta rynku elektronicznych tłumaczy. Z jej urządzeń korzystają nie tylko turyści, ale też służby cywilne, ratownicze czy mundurowe.

Polski producent tłumaczy elektronicznych niedawno gościł w Azji. Na targach Global Sources Mobile Electronics pośród 1500 firm wystawców tylko cztery reprezentowały Europę. Wśród nich znalazło się właśnie Vasco Electronics. Spółka liczy na podbój Azji. Opracowane przez nią cyfrowe translatory to prawdziwy hit. Wykroiły sobie już 70-proc. udział w europejskim rynku. Drugi najważniejszy dla Vasco region to USA, gdzie przedsiębiorstwo zdobyło już 20 proc. rynku. Na tym jednak nie poprzestaje.

Globalna ekspansja

Vasco Electronics działa od 2008 r. Firma rozpoczęła produkcję elektronicznych, podręcznych tłumaczy, prężnie wchodząc w branżę zdominowaną przez azjatyckich graczy. Jak przekonuje założyciel tego biznesu Maciej Góralski, wieloletnie doświadczenie oraz własny zespół badawczo-rozwojowy pozwoliły spółce z Krakowa skutecznie konkurować z międzynarodowymi rywalami.

CZYTAJ TAKŻE: Polacy połączą Ubera z hulajnogą

Po zdobyciu pozycji lidera na naszym kontynencie oraz zdobyciu istotnych udziałów w Stanach Zjednoczonych Vasco na celownik wzięło kolejne rynki. Produkty polskiego przedsiębiorstwa dostępne są już w Kanadzie, Indiach, Indonezji, Malezji i Chinach.Firma posiada biura w Krakowie i Cheyenne (Wyoming, USA) oraz przedstawicielstwa handlowe w Niemczech, Francji, Włoszech, Hiszpanii, Czechach, Słowacji, na Węgrzech i w Chinach. Ma jednak ambicję, by jeszcze mocniej zaistnieć za granicą.

Tłumacze Vasco obsługują aż 51 języków. A to nie jedyny ich atut

Ma ku temu argumenty. Jej translatory to świetnej jakości sprzęt, który trafia nie tylko do osób podróżujących za granicę, czy to turystycznie, czy zarobkowo i służbowo, ale również różnego rodzaju instytucji. Z polskich produktów korzystają bowiem policjanci w różnych krajach, służby ratownicze, urzędnicy, wojsko, a także uczelnie i szpitale. – Dwa lata temu opracowaliśmy dedykowanego tłumacza, w który zostały wyposażone wszystkie ośrodki penitencjarne w Polsce – zaznacza Góralski.

CZYTAJ TAKŻE: Goldman Sachs wsparł ekspansję polskiego startupu. Będzie o nim głośno

Tłumacze Vasco obsługują aż 51 języków. Ale to niejedyny ich atut. Urządzenia te to bowiem jedyne dostępne na świecie translatory, które mają wbudowaną kartę SIM działającą w 150 krajach bez żadnych dodatkowych kosztów, opłat, limitu czasowego oraz limitu danych. Użytkownicy mogą więc tłumaczyć online (modele translatorów Vasco Mini 2 i Neo Translator działają dzięki połączeniu z internetem). Jest to możliwe dzięki zawartym przez rodzimą spółkę umowom z 700 operatorami telekomunikacyjnymi na całym świecie. Kolejny atut to szybkość tłumaczeń, uzyskana dzięki rozmieszczeniu przez Vasco własnych serwerów na czterech kontynentach. Urządzenie łączy się z najbliższym z nich, co sprawia, że tłumaczenia odbywają się niemal symultanicznie.

Tłumacz dla głuchoniemych

Translatory Vasco posiłkują się powstałym w Polsce syntezatorem mowy Ivona. To technologia przejęta przez Amazona i wykorzystywana m.in. w jego inteligentnych głośnikach Echo. – Translatory wyróżniają się płynną, dokładną wymową i bezbłędnym akcentem. Dodatkowo Neo Translator zostanie rozbudowany o zupełnie nowe rozwiązania, np. aparat pozwalający na tłumaczenie ze zdjęcia, audiotranslator czy możliwość przesyłania tłumaczeń e-mailem, a także funkcję tłumacza konferencyjnego MultiTalk, dzięki której w prosty sposób można skomunikować do 100 osób mówiących w różnych językach, znajdujących się zarówno w jednej sali, jak i w różnych miejscach na świecie – wylicza Góralski.

CZYTAJ TAKŻE: Polski startup doceniony przez Harvard

Teraz firma pracuje nad urządzeniem, które przełamie bariery w komunikacji osób głucho-niewidomych. Komunikator ma ułatwić porozumiewanie się i usprawnić kontakt z bliskimi i opiekunami. Do ich porozumiewania się Vasco opracowało specjalny kod, zbliżony ideą do alfabetu Morse’a. Komunikacja alfabetem Morse’a może się odbywać równie szybko jak pisanie na tradycyjnej klawiaturze komputerowej. Rozwiązanie krakowskiej spółki pozwolić ma np. na komunikację na odległość i dostęp do treści elektronicznych konwertowanych automatycznie przez urządzenie.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Sex-robot jednak dostanie prestiżową nagrodę

Startup od sex robotów dostanie nagrodę. Władze największych na świecie targów elektroniki konsumenckiej CES ...

Porowate Powłoki Przyszłości

Naukowcy z Wydziału Mechanicznego Politechniki Koszalińskiej pod kierownictwem prof. nadzw. dr. hab. inż. Krzysztofa ...

Roboty naprawiają już rury bez rozkopywania ulic

Dzięki takim urządzeniom miasta unikną uciążliwych remontów. Roboty pracują już pod Oxford Street w ...

Startupy 2019. Polscy samuraje pod rękę z Robertem Lewandowskim

Technologia Fido.ai znanej polskiej firmy specjalizującej się w sztucznej inteligencji rozwija się pod nowymi ...

Nowa afera Facebooka. Czy Spotify i Netflix czytały prywatne wiadomości?

Firma nie tylko przez dekadę udostępniała partnerom biznesowym szereg danych swoich użytkowników, ale także ...

Na ryby czy safari ze sztuczną inteligencją

Systemy komputerowe uczą się już rozpoznawać nowe gatunki zwierząt, pomagając w ten sposób naukowcom. ...