Rosyjski Jobs, który się władzy nie kłania

TechCrunch

Kreml nie lubi Pawła Durowa, współtwórcy najpopularniejszego w Rosji portalu społecznościowego VKontakte i właściciela komunikatora Telegram.

Wypowiedź Rosjanina, która wybrzmiała w ostatnim tygodniu, nie jest jego pierwszą krytyką popularnego komunikatora należącego do Facebooka. – WhatsApp nie tylko nie chroni waszej korespondencji; ta aplikacja jest stale wykorzystywana jako koń trojański śledzący wasze fotografie i komunikaty, które nie mają związku z komunikatorem – mówił Durow w swoim Telegram-kanale.

Durow przyznał, że wszystkie komunikatory, w tym jego Telegram, są podatne na wycieki danych, ale to, czego się dopuszcza WhatsApp, nie wytłumaczy się „problemami technicznymi”. Zdaniem Rosjanina zarówno WhatsApp, jak i macierzysty Facebook, są gotowe podzielić się posiadanymi informacjami z każdym, kto twierdzi, że pracuje dla rządu.

CZYTAJ TAKŻE: Rosyjski komunikator Telegram może zatopić Macrona. Kto za nim stoi?

Oczywiście Durow jest sam biznesmenem, a jego Telegram jest na razie na czwartej pozycji wśród najpopularniejszych komunikatorów w Rosji. WhatsAppa używa 83 proc. Rosjan, Vibera – 61 proc., Skype (53 proc.), a Telegram 40 proc. Jednak eksperci są zgodni, że dbałość o bezpieczeństwo użytkowników to jedna z przewag Telegramu nad podobnymi aplikacjami.

Durow nie tylko szczególną wagę przywiązuje do bezpieczeństwa swoich produktów, ale też pokazał, że potrafi w imię tego bezpieczeństwa samemu wystawić się na niebezpieczeństwo.

FSB nie lubi odmowy

Pięć lat temu 30-letni wówczas Paweł Durow ogłosił publicznie, że 13 grudnia 2013 r. Federalna Służba Bezpieczeństwa zażądała od kierownictwa największego serwisu społecznościowego Rosji – VKontakte, który ma dużo więcej użytkowników niż rosyjski Facebook i Instagram, danych i korespondencji organizatorów grupy Euromajdan z Ukrainy.

Durow, który był współzałożycielem sieci i jej dyrektorem generalnym, odmówił. Wyjaśnił, że jurysdykcja Rosji nie obejmuje ukraińskich użytkowników. Dodał, że byłoby to nie tylko złamanie prawa, ale i zaufania milionów użytkowników sieci na Ukrainie.

Po ogłoszeniu tych rewelacji Durow nie czekał, aż FSB zapuka do jego willi, tylko w kwietniu opuścił Rosję. – W tym kraju nie jest możliwe prowadzenie biznesu internetowego. Boję się, że nie ma dla mnie drogi powrotnej. Szczególnie po tym, jak publicznie odmówiłem współpracy z władzami – mówił w wywiadzie dla portalu TechCrunch.

CZYTAJ TAKŻE: Kreml powoli zamyka dostęp do internetu

Dziś Paweł Durow ma także obywatelstwo karaibskiego podatkowego raju St. Kitts & Nevis, który od 2018 r. sprzedaje paszporty każdemu, kto zainwestuje na wyspach co najmniej 200 tys. dol. Dla Durowa dysponującego majątkiem ocenianym w minionym roku przez magazyn „Forbes” na 1,7 mld dol., nie był to duży wydatek.

20-letni magister

Paweł Durow pochodzi z rodziny bardzo uzdolnionej. Ojciec Walerij to wybitny filolog klasyczny z Leningradu, autor wielu prac w tej dziedzinie. Matka Albina także wykładała na uniwersytecie leningradzkim.

Starszy brat Nikołaj (1980 r.) jest wybitnym matematykiem i informatykiem, wielokrotnym laureatem nagród rosyjskich i zagranicznych. Dwa razy był mistrzem świata studentów w programowaniu i nic dziwnego, że to właśnie on od początku odpowiadał za stronę techniczną sieci społecznościowej VKontakte.

Sieć to pomysł Pawła i choć nazywa się go „rosyjskim Zuckerbergiem”, to bardziej może kojarzyć się ze Steve’em Jobsem i to nie tylko dlatego, że jest wegeterianinem. Paweł Durow nie ma technicznego wykształcenia. Jest, podobnie jak ojciec, filologiem i poliglotą. Ma jednak głowę pełną idei, do których potrafi przekonywać innych ludzi.

CZYTAJ TAKŻE: Rosyjski Telegram pozwala na kasowanie wiadomości. Także na cudzych urządzeniach

Jako dziecko był tak zdolny, że po powrocie z Turynu, gdzie przez kilka lat pracował ojciec, nie poszedł do zwykłej szkody, ale do Gimnazjum Akademickiego w St. Petersburgu – szkoły dla wybitnie uzdolnionych dzieci. Nauczył się tam m.in. czterech języków obcych.

W wieku 11 lat zainteresował się informatyką i wiele razy włamywał się do szkolnych komputerów, m.in. umieszczając na stronach zdjęcia nielubianych nauczycieli. Szkołę skończył z wyróżnieniem.

Studiował filologię angielską. Za swoje osiągnięcia naukowe i wkład w życie studenckie otrzymał m.in. stypendium prezydenta Rosji. Był w grupie studentów o najwyższym IQ i zdolnościach przywódczych. Zwyciężał w olimpiadach informatycznych i lingwistycznych. Studia skończył w wieku 20 lat.

Jeszcze w czasie studiów stworzył kilka internetowych projektów, w tym bibliotekę elektroniczną swojej uczelni oraz platformę wymiany studenckich idei i poglądów. Szybko doszedł jednak do wniosku, że pseudonimy i awatary używane przez uczestników platformy powodują, że w sieci nawet ludzie, którzy siedzą obok siebie na wykładach, nie mogą się rozpoznać.

Jest liberałem, który zachował w sobie wrażliwość na potrzeby innych, a za natchnienie uznaje Ernesto Che Guevarę i Steve’a Jobsa

Wtedy właśnie znajomy, który wrócił z USA, pokazał mu pewien projekt internetowy dla studentów. Nazywał się Facebook. Było tam to, czego brakowało platformie Durowa – prawdziwe imiona, nazwiska i fotografie w profilach.

Durow stworzył podobną sieć w Rosji, nazwał ją najpierw Student.ru, ale szybko zmienił na VKontakte. „Wcześniej czy później wszyscy stajemy się absolwentami” – tłumaczył. Najpierw sieć była dostępna tylko na zaproszenia. Kiedy w końcu 2006 r. Durow ją otworzył, w ciągu kilku dni użytkowników było już ponad 2 tys. Dlaczego? Durow ogłosił konkurs. Kto przyciągnie do sieci więcej użytkowników, wygra najnowszego iPoda.

Po dwóch latach, w 2008 r., liczba użytkowników serwisu przekroczyła 20 mln, nie tylko z Rosji, ale też Ukrainy, Białorusi, Kazachstanu itd. W 2012 r. było ich już 140 mln.

Pomimo wielu propozycji Durow nie sprzedał VKontakte, ale znalazł inwestorów i rozwijał projekt. Ale na tym nie poprzestał. Wraz z innym gigantem rosyjskiego internetu – Jurijem Milnerem i jego DST Global – uruchomili projekt charytatywny Start Fellows skierowany do startupów. Zwycięzcy organizowanych konkursów otrzymywali po 25 tys. dolarów na rozwój. Durow podarował też 1 mln dol. na rozwój Wikipedii.

Telegram kontra Kreml

Rosyjskie władze nie zapomniały o Durowie. Został oskarżony o czynną napaść na policjanta (sprawę ostatecznie umorzono z braku dowodów w 2014 r.). Potem zaczęły się kłopoty z największym akcjonariuszem mniejszościowym serwisu (48 proc.) United Capital Partners. Fundusz ten twierdził, że decyzje Durowa i Mail.ru „nie są w interesach VKontakte”, i groził sądem.

Na początku 2014 r. Paweł Durow przestał być akcjonariuszem, sprzedając pakiet 12 proc. akcji przyjacielowi Iwanowi Tawrinowi.

CZYTAJ TAKŻE: Kreml uderza w lidera rosyjskiego internetu. Miliardowe straty

Durow skupił na innym przedsięwzięciu – komunikatorze Telegram. Serwis stworzył z bratem Nikołajem, który zaprojektował technologię szyfrowania korespondencji MTProto.

W 2015 r. Kreml zaczął przebąkiwać o zakazie korzystania z Telegramu na terenie Rosji. „Telegram nie wydawał i nie będzie wydawać prywatnych danych użytkowników i kluczy szyfrowania osobom trzecim. Komunikator jest popularny wśród dziesiątków milionów użytkowników na dziesiątkach rynków i groźba zablokowania na jednym czy dwóch nie wpłynie na politykę bezpieczeństwa” – pisał Durow w grudniu 2015 r.

Obywatel świata

Durow nigdzie nie mieszka na stałe. Podróżuje z grupą współpracowników po świecie; zatrzymuje się na dwa–trzy tygodnie w różnych miastach – Paryżu, Singapurze itp., pracuje tak nad rozwojem Telegramu. „Teraz jestem bardzo szczęśliwy, żyjąc bez własności i będąc obywatelem świata” – pisał.

Oczywiście z tą własnością to nie do końca tak. Jednak w odróżnieniu od innych rosyjskich bogaczy Durow doszedł do wszystkiego własną pracą i potrafi się dzielić pieniędzmi.

Jest liberałem, który zachował w sobie wrażliwość na potrzeby innych, a za natchnienie uznaje Ernesto Che Guevarę i Steve’a Jobsa. Nie boi się mówić prawdy w oczy. W Dniu Zwycięstwa 9 maja napisał: „Tak Stalin wygrał z Hitlerem prawo do represjonowania narodów ZSRR”. A kiedy rzucili się na niego oburzeni rosyjscy publicyści, jego przyjaciel przypomniał, że dziadek Durowa przewalczył w Armii Czerwonej całą wojnę, a potem trafił na lata do gułagu bez sądu.

CZYTAJ TAKŻE: Rosja szykuje kaganiec na internetowych gigantów

Dwa lata temu Paweł Durow wyliczył rzeczy, z których zrezygnował, gdyż negatywnie wpływają na świadomość człowieka. Jest to alkohol, mięso zwierząt, pigułki i wszelkie produkty farmaceutyczne, nikotyna i inne substancje odurzające, kawa, czarna i zielona herbata, napoje energetyzujące, fast foody, cukier, napoje gazowane; telewizja i jej odpowiedniki. Czy świat docenia jego postawę? W 2018 r. Paweł Durow został laureatem nagrody Związku Dziennikarzy Kazachstanu za „pryncypialne stanowisko przeciwko cenzurze i mieszaniu się państwa w swobodną korespondencję obywateli w internecie”.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

4Fun Media poślizgnęły się na e-commerce

E-commerce może być perspektywicznym biznesem, ale z prognozami trzeba uważać. Taki wniosek można wyciągnąć ...

Inwestycje w akcje producentów gier jak ruletka. Połowa to straty

Producenci gier są fenomenem warszawskiej giełdy. Sprawdziliśmy, czy na ich akcjach rzeczywiście można zarobić ...

Hakerzy atakują, pracownicy IT tracą pracę

Po atakach cyberprzestępców z zeszłego miesiąca na Florydzie, zwolniono menadżera działu IT w urzędzie ...

Powstaje gra promująca… zdrowe odżywianie się

Producent gier Red Dev Studio nawiąże współpracę z siecią poradni dietetycznych MedFood Group. Polskie ...

Tapeta poprawi działanie wi-fi

„Inteligentna powierzchnia” stworzona przez naukowców z bostońskiego Massachusetts Institute of Technology może dziesięciokrotnie zwiększyć ...