Taksówkarze mają dość Ubera. Będzie potężny protest

Protest łódzkich taksówkarzy przeciw Uberowi w 2017 roku
Marian Zubrzycki

Resort infrastruktury przygotował siódmą już wersję projektu ustawy dotyczącej Ubera. Nie zadowala ona ani amerykańskiej firmy, ani branży taxi, która domaga się bardziej stanowczych działań.

8 kwietnia ma dojść do dotychczas największej akcji protestacyjnej branży taxi w Polsce. Jak ustaliła „Rzeczpospolita”, w czwartek przedstawiciele korporacji i związków taksówkarzy, nieukrywający swojej niechęci wobec Ubera, spotkali się, by zdecydować o wspólnej akcji, która ma uświadomić rządzącym problem nielegalnych przewoźników i pośredników – aplikacji łączących pasażerów z kierowcami.

Blokowanie stolicy

Zdaniem taksówkarzy model w jakim funkcjonują Uber, czy Taxify, to – w obecnym reżimie prawnym – nielegalna konkurencja. Domagają się podjęcia natychmiastowych działań, które ograniczą rywali. Jarosław Iglikowski, przewodniczący Związku Zawodowego Warszawski Taksówkarz, twierdzi, że obowiązujące przepisy regulujące rynek przewozów są wystarczające, ale brakuje narzędzi do ich skutecznej egzekucji. Te miał dać projekt ustawy opracowany przez Ministerstwo Infrastruktury (MI).

Choć taksówkarze uważają, że zmiany legislacyjne zmierzają w dobrym kierunku, to domagają się natychmiastowych działań. Tymczasem MI zwleka. Jak się dowiedzieliśmy, 8 kwietnia w ramach protestu zablokowane mają zostać ulice Warszawy. – Przyjadą tu taksówkarze m.in. z Krakowa, Wrocławia, Łodzi, a także Śląska i Trójmiasta – wylicza Iglikowski.

Zdaniem taksówkarzy model w jakim funkcjonują Uber, czy Taxify, to – w obecnym reżimie prawnym – nielegalna konkurencja

MI nad nowelizacją ustawy o transporcie, która miała uregulować aplikacje przewozowe, pracuje już od dwóch lat. Po konsultacjach społecznych projekt na kilka miesięcy trafił do szuflady, aby ostatecznie – pod koniec 2018 r. – do Rady Ministrów trafiła kompletnie zmieniona i nieuzgadniana z żadną ze stron wersja noweli.

Uber to rewolucyjna aplikacja kojarząca pasażerów z kierowcami z niej korzystającymi, założona w 2009 roku w USA przez Travisa Kalanicka i Garetta Campa,
Flickr

Burza, jaką wywołał niespodziewany ruch MI, doprowadziła z jednej strony do protestów taksówkarzy na ulicach Warszawy, a z drugiej do interwencji ambasador USA Georgette Mosbacher. W ostrych słowach napisała do ministra infrastruktury Andrzeja Adamczyka, dając do zrozumienia, że rozwiązania niekorzystne dla Ubera mogą zaszkodzić amerykańskim inwestycjom w Polsce. W efekcie z końcem stycznia br. minister Adamczyk wspólnie z resortem cyfryzacji zorganizował konferencję z udziałem Ubera, na której amerykańska firma zapowiedziała milionowe inwestycje w naszym kraju. Mniej więcej w tym samym czasie MI wysłało do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów kolejną, siódmą już, wersję projektu ustawy transportowej.

Ale i tym razem propozycja Adamczyka trafia kulą w płot. W centrali Ubera usłyszeliśmy, że zmiany są kosmetyczne. Ilona Lartigue, reprezentująca tę firmę, podkreśla, że ta wersja uderzy przede wszystkim w tysiące małych i średnich przedsiębiorców funkcjonujących obecnie jako licencjonowani przewoźnicy osób.

CZYTAJ TAKŻE: Sąd w Brukseli zakazał Ubera

– Nowoczesne miasta zmieniają się i potrzebują innowacyjnych rozwiązań w zakresie mobilności, aby móc wyjść naprzeciw takim problemom, jak korki, zanieczyszczenia czy brak miejsc parkingowych. Aby to się wydarzyło, konsumenci potrzebują jak najwięcej różnorodnych rozwiązań, które pozwoliłyby im zrezygnować z posiadania własnego auta. Z drugiej strony z takiej wielości rozwiązań korzystają polscy przedsiębiorcy, którzy dzięki aplikacjom mobilnym mogą zarabiać i tworzyć własne firmy – wyjaśnia.

Uber ma pod górkę w wielu krajach europejskich. Kilka tygodni temu taksówkarze zablokowali w Madrycie dojazd do wielkich targów turystycznych. AFP 

Betonowanie rynku

– Niestety, tak jak i przedostatnia wersja, obecna zawiera przepisy archaiczne, uderzające w konsumentów, generujące dodatkowe wymogi dla kierowców, ograniczające ich samodzielność i wpływające na wzrost cen dla pasażerów – przekonuje Marek Kowalski, przewodniczący Federacji Przedsiębiorców Polskich (FPP). Jego zdaniem projekt „betonuje” rynek przewozów.

przepis dotyczący pośredników sprawi, że kierowcy taksówek będą bardziej zależni od korporacji, którym już dzisiaj muszą płacić wysokie opłaty i prowizje, a dodatkowe wymogi wobec kierowców zwiększą ich koszty

– Głównym celem tych przepisów ma być rzekomo wprowadzenie zasad równej konkurencji. Tymczasem projekt wprowadza regulacje, które niekorzystnie wpłyną na rynek – zaznacza nasz rozmówca i wskazuje: przepis dotyczący pośredników sprawi, że kierowcy taksówek będą bardziej zależni od korporacji, którym już dzisiaj muszą płacić wysokie opłaty i prowizje, a dodatkowe wymogi wobec kierowców zwiększą ich koszty, ograniczą dostęp do zawodu i zmniejszą elastyczność kierowców.

CZYTAJ TAKŻE: Uber wybiera się na giełdę. Oferta może być warta nawet 120 mld dol.

Poza tym wymóg posiadania wpisu do Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej lub Krajowego Rejestru Sądowego od podmiotu świadczącego usługi pośrednictwa w przewozie osób może stać w sprzeczności z prawem UE.

– Ogranicza on możliwość konkurowania podmiotom zarejestrowanym na terenie UE. Państwo wykazuje się zatem niekonsekwencją – z jednej strony oczekuje ochrony naszych przedsiębiorców świadczących usługi za granicą, a z drugiej stara się ograniczyć to firmom z innych państw UE – dziwi się Marek Kowalski.

Jego zdaniem tak skonstruowana ustawa nie wyrzuci z rynku nowoczesnych graczy, takich jak popularne aplikacje mobilne, ale rynek stanie się niekonkurencyjny. – Oznacza to wzrost cen dla pasażerów – przestrzega. – W praktyce regulacje te mogą uderzyć w najmniejszych przedsiębiorców: taksówkarzy niezrzeszonych w największych korporacjach i innych kierowców, którzy jedynie dorywczo świadczą usługi przewozu – zauważa przewodniczący FPP.

Jak dodaje, MI pozostaje pod wpływem korporacji taxi. Z drugiej strony taksówkarze twierdzą, że Uber i inni operatorzy aplikacji mają wsparcie minister przedsiębiorczości Jadwigi Emilewicz i ministra cyfryzacji Marka Zagórskiego.

– Jeszcze przed kwietniową akcją protestacyjną będziemy dążyć do spotkania z tymi ministrami, aby uzmysłowić im wagę problemu – podkreśla Jarosław Iglikowski.

Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że najnowszy projekt nowelizacji ustawy o transporcie prawdopodobnie zostanie ostatecznie przyjęty przez rząd, a w przyszłym miesiącu trafi do Sejmu.

OPINIA DLA „RZ”

Paweł Osowski
prezes zarządu, firma taksówkowa Ecocar

Popieram postulaty taksówkarzy, ale nie jestem zwolennikiem blokowania miasta – ta metoda nie jest skuteczna. Będziemy pisać petycje do Ministerstwa Infrastruktury i do premiera. To, co od dawna resort robi w sprawie ustawy o transporcie, nie prowadzi do rozwiązania problemu. Niezbędne jest zwołanie okrągłego stołu branży, w którym wszystkie strony przedstawią swoje argumenty

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Amerykańska armia symuluje cyberatak. Cywile wściekli

Dowództwo armii USA przeprowadziło niezapowiedziane ćwiczenia w największej ze swoich baz – Fort Bragg. ...

Trump pod silną presją siedmiu technologicznych gigantów

Koncerny amerykańskie i japońskie wystosowały wspólny list do Donalda Trumpa z prośbą o wyłączenie ...

Technologia AI zadba o atmosferę w pracy

Firmowe działy HR zyskają nowatorskie narzędzie – sztuczną inteligencję, która rozpozna nastrój pracownika. Wdrożenia ...

Mariusz Chudy: Po RODO wzrosła świadomość cyberbezpieczeństwa

Cyberbezpieczeństwo jest kluczowym aspektem na kolejne dekady – mówił w programie #RZECZoBIZNESIE Mariusz Chudy, ...

Głośniki z asystentem to hit. Tylko nie w Polsce

Asystenci głosowi przestali być wyłącznie ciekawostką i podbijają rynek. W 2018 r. popyt na ...