Twitter przyznał, że usunął tweety po oficjalnym żądaniu, które otrzymał od rządu Narendry Modiego. Chodzi o wypowiedzi m.in. opozycyjnego parlamentarzysty Revantha Reddy, członka rządu Zachodniego Bengalu Moloya Ghataka czy filmowców Vinoda Kapri i Avinasha Dasa. Opisywali oni załamanie się systemu zdrowotnego Indii po uderzeniu drugiej fali koronawirusa. Kraj notuje rekordową liczbę zakażeń przekraczającą – według oficjalnych danych – 300 tys. dziennie, co może być i tak liczbą zdecydowanie zaniżoną.

CZYTAJ TAKŻE: Rosja stawia ultimatum Twitterowi. Odwet za Nawalnego i film o Putinie

Rząd Indii powołał się na zapisy nowego prawa, wprowadzonego na początku roku, krytykowanego za zbyt ostre i będące krok do cenzury w tym kraju. Nowe regulacje nakładają na m.in. Facebook, YouTube i Twittera odpowiedzialność za treści ukazujące się na tych platformach. Serwisy mają usuwać treści zawierające dezinformację, godzące w suwerenność czy porządek publiczny. Nowe prawo wykorzystano już w styczniu podczas potężnych protestów rolników, popieranych m.in. przez aktywistkę Gretę Thurnberg. Na żądanie władz zawieszono wówczas ponad 500 kont.

Uległość Twittera w Indiach spotkała się z największą krytyką serwisu o czasu usunięcia w styczniu konta Donalda Trumpa, które obserwowało ponad 50 mln osób. Zgodnie z nowym prawem, kierownictwu Twittera w Indiach może grozić do siedmiu lat więzienia plus grzywny, jeśli firma nie zastosuje się do rządowych nakazów.