Ekskluzywny, bo udział w dyskusji online wziąć mogło tylko 5 tys. osób, czyli znacznie mniej niż było chętnych. A żeby wejść do elitarnego grona trzeba było zostać zaproszonym. Bo taka jest idea Clubhouse – z aplikacji mogą skorzystać tylko posiadacze iPhone’ów, a do tego ci, którzy dostaną zaproszenie od obecnego już w apce użytkownika.

Nowe medium społecznościowe to fenomen. Poza Muskiem korzysta z niego m.in. Drake, popularny raper, Oprah Winfrey, Vlad Tenev, prezes startupu Robinhood, Chris Rock, czy Ashton Kutcher. Nie służy ono do komunikowania się za pomocą wiadomości tekstowych, czy przesyłania zdjęć, a jedynie do spotkań „głosowych”. To dlatego Clubhouse wykorzystywany jest od organizacji paneli dyskusyjnych, wywiadów, czy konferencji. Od niedawna zaproszenia dla dziennikarzy do udziału w spotkaniach na Clubhouse wysyłane są również przez firmy w Polsce.

CZYTAJ TAKŻE: Elon Musk: Już za 5 i pół roku człowiek wyląduje na Marsie

Apka robi furorę – jeszcze w połowie stycznia miała na świecie grubo ponad 2 mln użytkowników. Teraz, jak podaje firma Sensor Tower, zainstalowana jest już na 3,6 mln smartfonów. W ciągu zaledwie kilku dni liczba posiadaczy ekskluzywnej aplikacji wzrosła o 1,1 mln. O skali boomu na to rozwiązanie może świadczyć fakt, że w Chinach zaproszenia do tej apki odsprzedawane są w sieci, i to mimo tego, że Clubhouse nie jest dostępny w sklepie z aplikacjami Apple w tym kraju.

Poza Muskiem korzysta z aplikacji m.in. Drake, popularny raper, Oprah Winfrey, Vlad Tenev, prezes startupu Robinhood, Chris Rock, czy Ashton Kutcher

Sam koncept wynajmowania „wirtualnych pokoi” do spotkań w formacie audio nie jest nowy, ale to Clubhouse ma szansę spić śmietankę, głównie dzięki wpływowym gościom zapraszającym do spotkań i najpopularniejszym influencerom. Platforma społecznościowa założona przez Paula Davisona (twórca startupu Highlight, przejętego w 2011 r. przez Pinterest) i byłego inżyniera Google’a Rohana Setha powstała dzięki finansowaniu inwestorów venture capital. Spółkę z San Francisco wsparł m.in. Andreessen Horowitz, wiodący fundusz z Doliny Krzemowej. Pod koniec stycznia Clubhouse wyceniano 1 mld dol., co oznacza, że startup ten stał się tzw. jednorożcem (a zatrudnia jedynie 10 pracowników). Jeszcze w maju ub. r. wartość spółki, która z aplikacją wystartowała miesiąc wcześniej, szacowano na 100 mln dol.

Ale ekskluzywna aplikacja budzi również i sporo negatywnych emocji. Wiadomo, że nie jest przychylna mediom – na spotkanie z Muskiem nie wpuściła dziennikarzy. Być może to efekt tego, iż to oni ujawnili, że aplikacja stała się miejscem „zebrań” amerykańskiej skrajnej prawicy. Miały pojawiać się w niej treści antysemickie, homofobiczne i rasistowskie.

CZYTAJ TAKŻE: Elon Musk polecił komunikator Signal, inwestorzy pomylili spółkę

Niewątpliwie to dopiero początek historii sukcesu Clubhouse. Założyciele apki mają plan, by wprowadzić płatną subskrypcję, a także uruchomić sprzedaż „biletów” na spotkania w aplikacji. Co więcej, startup przymierza się do wypuszczenia wersji na Androida.