MySpace popadł w nie lada problemy, które w praktyce mogą zachwiać przyszłością firmy. Firma bezpowrotnie straciła bowiem pokaźną bibliotekę plików, które przechowywała. Dotyczy to wszystkich tych zapisanych w latach 2003-2015. Zniknęło choćby ponad 50 mln piosenek, dzieł 14 mln wykonawców. Przypadkowo skasowane zostały liczne zdjęcia i materiały wideo. Założona 16 lat temu spółka pokusiła się o komunikat, w którym napisała: „Przepraszamy za niedogodności”.

Awaria może okazać się gwoździem do trumny tego najpopularniejszego jeszcze dekadę temu serwisu społecznościowego

Do awarii doszło w konsekwencji tzw. migracji serwera już kilka miesięcy temu, ale dopiero teraz to ujawniono. To może okazać się gwoździem do trumny tego najpopularniejszego jeszcze dekadę temu serwisu społecznościowego. Wystarczy wspomnieć, że MySpace pomógł w rozwinięciu kariery muzycznej choćby takich gwiazd, jak Kate Nash, Adele, czy Calvin Harris. Dziś przegrywa rywalizację z Facebookiem, czy YouTubem. Część ekspertów wątpi, czy awaria była przypadkowa. Andy Baio, były dyrektor platformy crowdfundingowej Kickstarter, na Twitterze zasugerował, że może to nie być tylko wpadka, a celowe działanie, mające stanowić pretekst do zamknięcia biznesu. „To może rażąca niekompetencja i brzmi to lepiej niż: nie możemy dalej dźwigać kosztów hostowania 50 mln starych plików MP3” – czytamy.

CZYTAJ TAKŻE: Globalna awaria: Facebook i Instagram nie działają

Utrata zasobów gromadzonych przez 12 lat to jeden z największych cyfrowych „wypadków” tego typu w historii. Konto na platformie miało ćwierć miliarda ludzi. Serwis założony w 2003 r. przez Toma Andersona i Chrisa DeWolfe’a w 2005 r. kupił za 580 mln dol. potentat medialny Rupert Murdoch. Sześć lat później odkupiła go kalifornijska spółka Specific Media, a następnie platforma trafiła do Time Inc. (wydawca „People”, „Sports Illustrated”, czy „Time”), a właściwie do jego spółki-matki Meredith Corporation, medialnego konglomeratu z Iowa.

MySpace w 2008 r. doczekał się też polskiej wersji.