Czytaj także: Tinder ma konkurencję. Portal randkowy dla krów hitem

Tinder to już kolejna firma, która nie zgadza się na wysokie prowizje pobierane przez giganta z Mountain View. Opłaty za płatności w aplikacjach sięgają niekiedy nawet 30 procent. Aby je obejść platforma randkowa wprowadziła ostatnio nowy sposób płatności w swojej aplikacji, który całkowicie pomija opłaty, pobierane przez Google Play.

Czytaj także: Apple i Google Play usuwają niebezpieczne aplikacje randkowe ukraińskiej firmy

Od teraz użytkownicy Tindera mają dwie opcje płatności. Podstawowa to dodanie danych swojej karty kredytowej bądź debetowej bezpośrednio do aplikacji, dzięki temu platforma jest w stanie obejść prowizję Google. Natomiast drugą, już mniej widoczną i dodatkową opcją jest płatność przez Google Play.

Podobną praktykę stosują również inni internetowi giganci, którzy omijają Apple Store. Szwedzka platforma streamingowa Spotify, która podobnie, jak Tinder, umożliwia bezpośrednią płatności na swojej stronie. Dzięki opcji zakupu na stronie producenta oszczędzimy. Gdyż za pakiet premium zapłacimy na stronie 19,99zł miesięcznie, natomiast ten sam pakiet zakupiony przez Apple Store wyniesie nas 25,99zł miesięcznie.

Czytaj także: Blokujesz reklamy? Spotify też cię zablokuje

Dodatkowo w marcu tego roku szwedzki serwis złożył skargę antymonopolową do Komisji Europejskiej, w której zarzuca amerykańskiemu gigantowi wykorzystywanie swojej dominującej pozycji na rynku. Apple poprzez wprowadzenie obowiązkowej opłaty (tzw. podatku Apple) działa na korzyść swojego serwisu Apple Music.