Apple, czy tego chce czy nie, zawsze znajduje się w centrum uwagi inwestorów i analityków. Nic dziwnego, za firmą stoi prawdziwa armia fanów, którzy bez mrugnięcia okiem wydają setki dolarów na kolejne mniej czy bardziej potrzebne im gadżety.
Zapomnijcie o bilionie
To pierwsza giełdowa firma w USA, której giełdowa kapitalizacja przekroczyła poziom 1 bln dol. Stało się to latem 2018 r., jednak teraz Apple wyceniany jest na sporo mniej, aktualnie to ok. 750 mld dol. i wiele wskazuje na to, że dojdzie do dalszych spadków. Mimo że ostatnie kwartały przyniosły rekordowe wyniki. Firma zwiększała przychody nawet o 20 proc. w skali roku. Co prawda wzrost sprzedaży smartfonów spowolnił, ale ich ceny rosły.
CZYTAJ TAKŻE: Apple stracił 55 mld dolarów kapitalizacji
Koncern zawiadomił, że nie będzie już informować rynku, ile smartfonów kwartalnie udało się mu sprzedać. Dla wielu był to pierwszy sygnał wskazujący na to, że Apple przygotowuje rynek na sporo słabsze dane. Tym bardziej że firma jest uzależniona właśnie od tego segmentu rynku, generuje w nim ok. 56 proc. przychodów. Znaczenie laptopów czy iPadów spada, zyskują usługi i inne kategorie, ale na nich firma aż tyle nie zarobi. Do tego nie sprzyja jej ogólna sytuacja na rynku.
Sprzedaż smartfonów bowiem spada, tylko w trzecim kwartale według IDC rynek skurczył się o 6 proc., do 355 mln sztuk, które trafiły wtedy na rynek. W 2019 r. może być tylko gorzej, a Apple odczułby te zmiany wyjątkowo mocno.