Koncern argumentuje, że oferuje swoim ludziom najlepsze stawki ze względu na miejsce świadczenia pracy. Jednak, skoro pracują w domu, ponieważ przenieśli się w region, gdzie życie jest tańsze to mogą zarabiać mniej. Część pracowników pandemii postanowiła wynieść się z miasta i zamieszczać w tańszej okolicy, czasami oddalonej nawet 2 godziny jazdy od biura koncernu. W rezultacie niektórym pracownikom grozi w takim przypadku obniżenie uposażenia nawet o 25 procent – informuje Reuters.

CZYTAJ TAKŻE: Chcesz wrócić do biura? Google i Facebook: Zaszczep się!

Podobne zasady chcą zastosować także inne koncerny technologiczne, między innymi Facebook oraz Twitter. Natomiast mniejsze firmy technologiczne jak Reddit i Zillow uznały, że praca zdalna pracowników przynosi im większe korzyści niż wynajmowanie dużych powierzchni biurowych i nie będą nic zmieniać w siatce wynagrodzeń.

Pracownikom Google nowy pomysł kalkulacji ich zarobków, w zależności od miejsca wykonywania pracy, bardzo się nie podoba.

Reuters pisze, że osoba pracująca w mieście Stamford w stanie Connecticut, położonym godzinę jazdy pociągiem od centrum Nowego Jorku, w przypadku pracy z domu będzie zarabiać aż o 15 proc. mniej, niż gdyby dojeżdżała do nowojorskiego biura. Co ciekawe mieszkaniec Nowego Jorku nie ucierpi finansowo, jeśli zdecyduje się pracować z domu zamiast z biura. Rekordowe cięcie płac nastąpi w przypadku pracowników biura w San Francisco. Jeśli wybiorą pracę z domu, poza tym miastem, mogą zarabiać nawet o jedną czwartą mniej.

CZYTAJ TAKŻE: Google wraca do biur. Nadmuchiwane ściany i namioty

„Nasze pakiety wynagrodzeń zawsze były ustalane na podstawie lokalizacji i zawsze płacimy górne stawki lokalnego rynku w zależności od miejsca pracy pracownika” – poinformował Reutera rzecznik Google, dodając, że wynagrodzenie będzie się różnić w zależności od miasta i stanu.