Z najnowszego raportu firmy IDC wyłania się obraz najgorszego roku w historii telefonii komórkowej: dostawy spadną aż o 13,9 proc., a średnia cena smartfona poszybuje do rekordowych 550 dol. Konsumenci stoją dziś przed trudnym wyborem – zapłacić znacznie więcej albo zrezygnować z zakupu nowoczesnego sprzętu.
Giganci AI przejęli pamięci i chipy dla smartfonów
Analitycy prognozują, że 2026 r. na rynku smartfonów będzie najgorszym w historii. Paraliż na rynku elektroniki użytkowej trwa od końca ub. r., a jego przyczyny tkwią w bezprecedensowym boomie na AI. Globalni potentaci, tacy jak Alphabet, Microsoft, Meta oraz Amazon, pompują setki miliardów dolarów w centra danych, czego konsekwencją stało się masowe wykupywanie zaawansowanych układów pamięci DRAM i NAND na potrzeby serwerów. To sprawiło, iż producenci smartfonów znaleźli się na straconej pozycji. Priorytet w przydziale komponentów otrzymali dostawcy usług chmurowych. Rynek elektroniki użytkowej musi walczyć o dramatycznie kurczące się zapasy.
Carl Pei, dyrektor generalny marki Nothing, ostrzegał na platformie X, że koszty pamięci wzrosły w niektórych przypadkach trzykrotnie. Postawiło to klientów przed niemożliwym wyborem: zapłacić znacznie więcej albo pogodzić się z gorszą specyfikacją urządzeń. Z analiz Counterpoint Research wynika, że ceny samych pamięci mogą wzrosnąć o kolejne 40 proc. do końca II kwartału br., podwyższając koszty komponentów o 8-15 proc. Analitycy wskazują: zjawisko to najmocniej uderza w segment smartfonów z niskiej i średniej półki cenowej, gdzie marże są minimalne. W krajach rozwijających się, takich jak Indie, gdzie podstawą sprzedaży są urządzenia kosztujące poniżej 100 dol., utrzymanie rentowności tego segmentu stało się wręcz niemożliwe. Niedobory te, według prognoz IDC, utrzymają się aż do połowy przyszłego roku.
Wojna i drożejąca ropa pogłębiają kryzys telefonów
Na strukturalne problemy technologiczne nałożył się poważny wstrząs geopolityczny. Konflikt na linii USA–Iran oraz blokada strategicznej Cieśniny Ormuz zdestabilizowały globalną logistykę. Skok cen ropy natychmiast przełożył się na koszty transportu komponentów oraz gotowych produktów w całym łańcuchu dostaw. W efekcie IDC zrewidowało lutowe prognozy spadku dostaw (z 12,9 proc.) do rekordowych niemal 14 proc. Oznacza to, że łączne dostawy skurczą się do poziomu 1,09 mld sztuk – najniższego od 2013 r. Analitycy określają ten stan mianem największego rocznego spadku w historii smartfonów.
Czytaj więcej
Koncern technologiczny z Tajwanu właśnie oficjalnie potwierdził to, o czym spekulowano od dawna – wycofuje się z rynku urządzeń mobilnych. Asus, bo...
Nabila Popal z IDC podkreśla, że presje te zmuszają producentów do ograniczania dostaw, podnoszenia cen i ucieczki w kierunku droższych urządzeń premium. Efektem jest skok średniej ceny sprzedaży smartfona do rekordowych 550 dol., a to o 100 dol. więcej niż przed rokiem. Najmocniej ucierpią rynki położone najbliżej strefy konfliktu – na Bliskim Wschodzie i w Afryce dostawy mają spaść aż o 23 proc.
Allison Kirkby, szefowa brytyjskiego giganta BT Group, przyznała, że niedobory chipów wywołają podwyżki cen urządzeń u Apple czy Samsunga. Jej zdaniem producenci przerzucą koszty na konsumentów, a ci zaczną masowo odkładać wymianę telefonów na później, co przełoży się na spadek przychodów operatorów. Wedle IDC branżę w 2027 r. czeka dalszy spadek (o 1,1 proc.), a ożywienie (na prognozowanym poziomie 5,5 proc.) ma nastąpić dopiero w 2028 r.