Jak donosi „The New York Times”, globalne centrum operacji bezpieczeństwa w Facebooku ustaliło, że awaria była „dużym zagrożeniem dla ludzi”, „średnim zagrożeniem dla aktywów” i „dużym zagrożeniem dla reputacji". Jeszcze w trakcie trwania awarii Bloomberg informował, że majątek Zuckerberga zmalał o prawie 7 mld dol. Problemy z Facebookiem, Messengerem, WhatsAppem i Instagramem sprawiły, że miliony użytkowników na całym świecie przeniosły się na konkurencyjne platformy społecznościowe – Telegram, Signal, czy Twittera. Ten ostatni w jednym z tweedów dał do zrozumienia, że trwający 6 godzin „blackout” serwisów giganta (jeden z najdłuższych w historii Facebooka) sprawił, iż liczba aktywnych użytkowników Twittera drastycznie skoczyła. W odpowiedzi na post firmy McDonald’s, która napisała do Twittera: „co mogę podać”, odpisał: „poprosimy o 59,6 mln nuggetsów dla naszych przyjaciół”.

Agencja Bloomberg podała, że Signal zarejestrował tylko wczoraj miliony nowych użytkowników, zaś dane Sensor Tower wskazują, że Telegram, którego funkcjonalność bardzo przypomina WhatsApp, awansował aż o 55 miejsc w rankingu pobranych aplikacji na iPhone’a w USA.

Skutki dla Facebooka i jego użytkowników są niebagatelne, bo z serwisów korzysta ponad 2,75 miliarda ludzi, nie tylko aby komunikować się, ale również prowadzić interesy.

Santosh Janardhan, wiceprezes ds. infrastruktury Facebooka, wydał oświadczenie, w którym stwierdził, że firma „przeprasza za niedogodności spowodowane dzisiejszą awarią”.

Czytaj więcej

W poniedziałek Facebook nie działał przez ok. sześć godzin
Facebook podał przyczynę poniedziałkowej awarii

Warto zauważyć, że problemy Zuckerberga spiętrzyły się w jednym momencie. Kilka dni przed awarią miało miejsce przesłuchania w amerykańskim Senacie – chodziło o negatywny wpływ Instagrama na dzieci. Z kolei w niedzielę program „60 Minutes” wyemitował materiał, w którym Frances Haugen, sygnalistka z Facebooka, ujawniła jak platformy są wykorzystywane do szerzenia nienawiści, przemocy i dezinformacji, a koncern próbuje ukrywać te dowody.

Przypomnijmy, że 4 października w godzinach popołudniowych Facebook, Instagram oraz inne popularne serwisy internetowe giganta przestały działać. Smaczku sprawie dodaje fakt, że Facebook potwierdził problemy na swoim koncie oficjalnym na Twitterze. Choć nie potwierdzono jeszcze oficjalnej przyczyny awarii, to wiele wskazuje na to, że zawiodła usługa DNS - informują specjaliści z Check Point Software Technologies. - Wszyscy używają jej do kierowania swoich stron i usług na urządzenia - wyjaśnia Lotem Finkelsteen, szef działu wywiadu zagrożeń w Check Point.

Czym więc jest DNS? To po prostu jest protokół internetowy do konwersji znanych nazw, takich jak Facebook.com, na język znany komputerom – czyli liczby lub adres internetowy. Protokół ten dokonuje konwersji, kierując nas do usług i aplikacji, o które wnioskowaliśmy. Facebook podał, że to „zakłócenie ruchu sieciowego miało kaskadowy wpływ na sposób komunikowania się naszych centrów danych, powodując zatrzymanie usług”.

Choć aplikacje Facebooka mają sporadyczne usterki, rzadko trwają dłużej niż kilka minut. Downdetector, który monitoruje problemy z internetem, zauważył, że ta awaria była największą z jaką miał kiedykolwiek do czynienia (odnotowano ponad 10,6 milionami raportów na całym świecie).