Intel reaguje na globalny niedobór półprzewodników używanych we wszystkim, od smartfonów po samochody czy sprzęt AGD. Zapowiedziana dzisiaj inwestycja jest częścią strategii dyrektora generalnego Pata Gelsingera, aby przywrócić dominację Intela w produkcji chipów i zmniejszyć zależność Ameryki i Europy od azjatyckich centrów produkcyjnych, które są zdecydowanie największymi producentami chipów na świecie.

Intel w Ohio wyda najpierw 20 mld do. w New Albany, co da 3 tys. miejsc pracy, powiedział Gelsinger. Kwota może wzrosnąć do 100 mld dol. i ośmiu zakładów produkcyjnych co będzie największą inwestycją w historii Ohio.

Gelsinger powtórzył na telekonferencji w piątek, że spodziewa się, że niedobory na rynku utrzymają się do 2023 r.

Intel podtrzymał, że inwestycja ruszy nawet bez funduszy rządowych tylko wówczas nie będzie szła tak szybko.

Czytaj więcej

Powstają fabryki chipów za setki miliardów dolarów. Samsung wchodzi do gry

Prezes Intela powiedział również, że ma nadzieję ogłosić kolejny duży zakład produkcyjny w Europie w nadchodzących miesiącach. Miało się to stać do końca roku, ale podjęcie decyzji się wydłuża.

Amerykański koncern we wrześniu ogłosił w "Rzeczpospolitej" iż wśród 70 lokalizacji pod budowę do ośmiu fabryk,na które w Europie firma chce wydać 80 mld dol., trzy są w Polsce.

Jak pisaliśmy pod koniec grudnia, według nieoficjalnych  Rzeczpospolitej wynika, iż Polska przedstawiła lokalizacje, które Intelowi nie odpowiadały. - Chodzi głównie o dostęp do energii, fabryki zużywałyby jej nawet więcej niż duża aglomeracja. Na niekorzyść Polski działał też miks energetyczny, za mały udział zielonych źródeł - mówi nasze źródło. Innym problemem był dostęp do wody, potrzebnej do chłodzenia - z tym także było słabo. Najpewniejszym miejscem pod te inwestycje wydają się Niemcy, ale decyzje jeszcze nie zapadły.