Gigant streamingu chce również wymusić rezygnację ze współdzielenia dostępu do platformy przez osoby nie mieszkające razem. Na razie w oficjalnych komunikatach nie podaje, co konkretnie wydarzy się w Europie. Jest jednak możliwe, że Netflix wprowadzi testowane w krajach Ameryki Łacińskiej rozwiązania. Jedno z nich znane jest od marca. Drugie to właśnie zapowiedziana nowość.

Jak podał Netflix, w kilku krajach kontynentu pojawi się w sierpniu nowa funkcja: „dodaj dodatkowy dom”. To różnica wobec testowanego wcześniej rozwiązania „dodaj dodatkowego użytkownika”.

Inaczej mówiąc Netflix zaczyna sprzedaż usług przypisanych do adresu (na podstawie geolokalizacji), a nie osoby. Zasady mają być takie:

- jedno konto na dom bez względu na wybrany plan taryfowy i liczbę urządzeń,

- aby dokupić dodatkowy dom trzeba zapłacić dodatkowo: np. w Dominikanie 2,99 dol. miesięcznie (obecnie około 13-14 zł)

- liczba „domów” do dokupienia jest zależna od planu taryfowego. Posiadacze planu podstawowego mogą dokupić dostęp dla jednego dodatkowego domu, Standardowego – 2, a Premium – 3.

- w podróży można będzie oglądać filmy i seriale na tablecie, laptopie lub smartfonie.

Platforma już od dawna monitoruje gdzie użytkownicy logują się do strony www i jej aplikacji. Gdy wykrywała nowe miejsce lub urządzenie użycia dostępu, wysyłała zapytanie do właściciela konta. Na razie jednak nie słychać o przypadkach karania za udostępnianie danych do logowania (trudno to udowodnić) czy blokowaniu dostępu do aplikacji zainstalowanej w dwóch różnych lokalizacjach (na telewizorach smart TV).

Netflix podał też swoje wyniki za II kw. tego roku. Z punktu widzenia szefostwa największej platformy strumieniującej filmy i seriale był lepszy niż sądzili pod względem liczby abonentów, a rozczarowujący pod względem wzrostu przychodów.

Autopromocja
Subskrybuj nielimitowany dostęp do wiedzy

Unikalna oferta

Tylko 5,90 zł/miesiąc


WYBIERAM

Był to już drugi kwartał z rzędu, w którym amerykański gigant internetowego wideo odnotował spadek liczby użytkowników, ale – jak zaznaczono – spadek ten był mniejszy niż spodziewany. W ciągu trzech miesięcy Netflix stracił 970 tys. abonentów i pod koniec czerwca obsługiwał 220,7 mln płacących abonentów.

Gros tego spadku – 800 tys. – firma zanotowała w regionie EMEA (Europa, Bliski Wschód, Afryka). Wcześniej zarząd Netfliksa prognozował, że odpływ klientów będzie dwa razy silniejszy (2 mln). W trzecim kwartale firma spodziewa się poprawy. Ocenia, że przybędzie jej 1 mln abonentów (wzrost o 3,8 proc. rok do roku).

Choć platformie ubyło znowu abonentów, to jej przychody urosły o 8,6 proc. do 7,97 mld dol. Miało być więcej, ale na przeszkodzie stanęły niekorzystne dla wysokości przychodów Netfliksa zmiany kursów walut. Chodzi tu głównie o umocnienie się dolara wobec innych walut. Dla przykładu zarobiony w Polsce 1 mln zł po przeliczeniu na amerykańską walutę daje kwotę niższą niż przed rokiem. A to w dolarach Netfliks prezentuje swoje dane.

Czytaj więcej

Netflix: będą reklamy przed filmami i serialami. Początek sojuszu z Microsoftem

Zarząd  platformy spodziewa się, że w III kw. przychody spółki urosną o 5 proc. (gdyby nie było zmian kursów walut wzrost miałby wynieść 12 proc.), a zysk operacyjny spadnie o 29 proc. (a nie o 3 proc.).

Firma próbuje mitygować wpływ silnego dolara na wyniki i podtrzymała założenia co do rentowności operacyjnej w całym 2022 r. Cel mówiący o 19-20-proc. marży zamierza realizować m.in. dzięki cięciom kosztów widocznym w drugim kwartale (Netflix zwalniał pracowników).

W II kw. br. zysk operacyjny Netfliksa był jednak niższy niż rok temu: wyniósł  1,58 mld dol. zysku operacyjnego (wobec 1,85 mld dol. rok temu). Natomiast na czysto firma zarobiła więcej niż w II kw. 2021 r.: 1,44 mld dol. (wobec 1,35 mld dol. rok temu).

Platforma komentując wyniki podkreśliła siłę tytułów, którymi dysponuje i które produkuje oraz najnowsze dane Nielsena, wg. których jej udział w czasie spędzonym przed telewizorem przez amerykańskich widzów osiągnął historyczny szczyt (7,7 proc.).