Musk twierdz, że wprowadzono go w błąd co do prawdziwej liczby kont-botów na Twitterze. W walce tej nadarzyła Elonowi Muskowi okazja w postaci Peitera Zatko, byłego szefa bezpieczeństwa serwisu, który w zeszłym tygodniu został sygnalistą (tzw. whistleblower) składając 84-stronicową skargę punktującą nieprawidłowości w firmie.

Zarzuty Zatko wobec Twittera nie mogły pojawić się w lepszej dla Muska chwili. Były szef bezpieczeństwa serwisu, który niegdyś znany był jako haker, w swojej skardze punktuje „niebezpiecznie przestarzałe” oprogramowanie wykorzystywane w Twitterze czy zwłokę w walce z kontami spamującymi. To współgra z zarzutami Elona Muska wobec Twittera. W związku z tym miliarder wezwał do sądu Zatko, by zeznawał na jego korzyść.

Sam Zatko został zatrudniony w Twitterze w 2020 roku w celu wzmocnienia bezpieczeństwa firmy i jej użytkowników. Do zatrudnienia byłego hakera doszło po tym, jak Twitter i jego użytkownicy padli ofiarą masowego włamania, w którym, między innymi, niepowołane osoby przejęły konta Elona Muska, Billa Gatesa czy Jeffa Bezosa. Przejęte były także konta znanych marek, w tym Apple czy Ubera.

Czytaj więcej

Były menedżer oskarża Twittera. „Całkowity chaos i obcy wywiad”

Peiter Zatko zakończył swoją pracę jako szef bezpieczeństwa Twittera w tym roku, po czym został sygnalistą, kierując do wymiaru sprawiedliwości skargę o nieprawidłowościach.

Elon Musk i Twitter zmierzają tymczasem w stronę procesu, którego początek wyznaczono na 17 października. Miliarder chce rozwiązania umowy o kupnie, a Twitter chce nakazania mu zakupu w cenie 54,2 dolarów za akcję. Serwis twierdzi, jak cytuje „The Guardian”, że Elon Musk koncentruje się na spamie w celu zakończenia swojej umowy, ale jest to „prawnie nieistotne” gdyż Twitter od początku miał twierdzić, że podawane liczby kont-botów były szacunkami, a nie wiążącymi liczbami.

Grający na giełdzie wierzą raczej w sukces Muska – w poniedziałek akcje Twittera spadły nieznaczne do 40,04 dolara za akcję na zakończenie dnia