Jak podało BBC giełda FTX mogła mieć około 1,2 miliona  zarejestrowanych użytkowników. To za jej pośrednictwem kupowali tokeny. Szanse na odzyskanie zainwestowanych pieniędzy, które zostały „uwięzione” w cyfrowych portfelach FTX, są znikome.

FTX złożyło wniosek o bankructwo i nieoficjalnie wiadomo, że firmie brakuje aż 8 mld dol. Historia z tą giełdą kryptowalut może jednak stanowić przestrogę dla innych i punkt przełomowy w budowie przejrzystego rynku dóbr cyfrowych. Coraz więcej mówi się bowiem o regulacji tego sektora.

Jak podaje Reuters, francuski bank centralny już wystąpił o jak najszybsze uregulowanie branży. „Financial Times” pisze z kolei, że o stworzenie ram prawnych dla krypto rynku mówią nawet sami jego gracze, w tym największa giełda – Binance. Jej prezes Changpeng Zhao miał stwierdzić, że dziś ciężko uchronić kogokolwiek przed „nieuczciwymi firmami” i zaapelował o więcej przepisów zapewniających prawidłowe działanie sektora.

Czytaj więcej

Bitcoin po 10 tys. dolarów? Tak przewiduje znany amerykański inwestor

Ale akurat stanowisko Binance wobec obecnego krypto kryzysu warto przeanalizować dokładnie. Firma ta ma bowiem swój udział w bankructwie FTX. Przed tygodniem Binance podpisał bowiem list intencyjny w sprawie zakupu swojego borykającego się z problemami konkurenta - ruch wydawał się potencjalnym ratunkiem dla tego ostatniego w obliczu załamania płynności. Ale nieco ponad 24 godziny później ten plan się rozpadł. Binance wycofał się z transakcji po przeanalizowaniu struktury i analizy finansowej firmy – podała spółka w oświadczeniu dla „The Wall Street Journal”. Doniesienia o poważnych problemach z płynnością finansową Alameda Research, spółki zależnej FTX, która utrzymywała w bilansie dużą ilość swojego natywnego tokena giełdowego - FTT, pojawiły się już jakiś czas temu. I do tego problemu swoją cegiełkę dołożyło Binance. Changpeng Zhao był bowiem właścicielem znacznej liczby tokenów FTT. Gdy zaczął je wycofywać giełda popadała w jeszcze większe tarapaty. W sytuacji, gdy Binance miało ją przejąć, można było odczytać takie ruchu jako grę na zbicie jej wartości. Ogłoszenie przez Binance informacji, że sprzedaje swoje pakiety FTT, doprowadziło do znacznego spadku wartości tokenu i paniki na rynku krypto. Według danych Comparic.pl w ciągu pierwszych godzin po rozpoczęciu kryzysu spółki token przynależny do FTX stracił ponad 70 proc. swojej wartości. Ale reperkusje tego wydarzenia dotknęły całego rynku kryptowalut.

FTX znajdowało się w globalnej czołówce branży, z wyceną rzędu 32 mld dol. Lider, Binance, wart jest ponad 300 mld dol. - W startup FTX uwierzyły wiodące fundusze inwestycyjne, m.in. Sequoia, BlackRock, Tiger Global czy Paradigm. Konsekwencje upadku tak dużego gracza rynkowego odczuje cała branża. Odbije się to również w kontekście zaufania inwestorów oraz nadchodzących ruchów ze strony regulatora - komentuje Bartosz Czerkies, general manager Shares na Europę Środkową-Wschodnią.