Ameryka wstaje z kolan. Koniec z kłopotliwym uzależnieniem od Rosji w kosmosie

Statek kosmiczny Starliner na dniach ma wyruszyć w swój pierwszy załogowy lot na Międzynarodową Stację Kosmiczną (ISS), uniezależniając USA od rosyjskich rakiet Sojuz. Ameryka będzie dysponować całą flotą kapsuł i promów kosmicznych.

Publikacja: 13.05.2024 07:55

Kapsuła Starliner ma latać na ISS, a potem na prywatne stacje kosmiczne

Kapsuła Starliner ma latać na ISS, a potem na prywatne stacje kosmiczne

Foto: mat. pras.

Butch Wilmore i Suni Williams, dwaj astronauci NASA, siedzieli już w kapsule przypięci pasami, kiedy odliczanie nagle wstrzymano po usłyszeniu dziwnych odgłosów. Przyczyną okazał się wadliwy zawór ciśnieniowy w górnym stopniu rakiety Atlas V, która wyniesie statek na orbitę. To było przed tygodniem, teraz jako kolejny termin startu podaje się 17 maja, ale i on może nie zostać dotrzymany. Twórca CST-100 Starliner, firma Boeing, dmucha na zimne, mając równolegle głośne ostatnio kłopoty z jakością swoich samolotów.

Czytaj więcej

Przełomowy projekt w kosmosie. Stacja wielkości stadionu zostanie... nadmuchana.

Tym bardziej że przygotowania do lotu były pełne problemów technicznych. Początkowo pierwszy lot załogowy miał się odbyć w 2019 r. Ostatecznie wystartowała bez załogi, weszła na orbitę, ale nie dotarła do stacji. Potem przez lata trapiły ją problemy techniczne.

Starty w kosmos z amerykańskiej ziemi

Starliner to kapsuła załogowa wielokrotnego użytku, która ma dostarczać astronautów na Międzynarodową Stację Kosmiczną (ma działać tylko do końca dekady), a potem na inne, przygotowywane już przez prywatne firmy stacje. Tym razem poleci ich dwóch, ale może ich zabierać nawet siedmiu. Boeing zaprojektował dla nich efektowne niebieskie kombinezony kosmiczne.

Od kiedy Atlantis w 2011 r. zakończył swój ostatni lot, kończąc 30 lat amerykańskiego programu załogowych misji promów, Amerykanie i ich NASA zostali z poważnym problemem. Utracili możliwość wystrzelenia astronautów na orbitę. To było dość upokarzające doświadczenie dla państwa, które wcześniej wysłało ludzi na Księżyc. Bo jedynym sposobem na przewiezienie załogi do własnego laboratorium na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS) było zapłacenie około 80 milionów dolarów za miejsce w rosyjskiej kapsule Sojuz, której konstrukcja ma już z grubsza 60 lat. Sytuacja nabrała jeszcze innego wymiaru po inwazji Rosji na Krym w 2014 r., a Rosjanie zaczęli straszyć odcięciem Amerykanów od ISS i prowadzenia badań w kosmosie.

Czytaj więcej

Rosja traci pozycję w kosmosie. Putin chce atomowego statku kosmicznego

W tym czasie już trwały prace pod hasłem powrotu lotów kosmonautów z amerykańskiej ziemi. W ramach Commercial Crew Program (CCP) powstały już dwie kapsuły zdolne do transportu ludzi na orbitę. To Crew Dragon SpaceX, firmy Elona Muska, oraz Starliner Boeinga. O ile jednak w maju 2020 r. pierwszy Crew Dragon zabrał astronautów NASA Douga Hurleya i Boba Behnkena na orbitę, o tyle wybrani do lotu starlinerem astronauci musieli cierpliwie czekać kolejne cztery lata na szansę odbycia tygodniowej misji na ISS.

NASA wybrała dwie firmy i dwa systemy zdolne zabrać astronautów, by uniknąć uzależnienia się tylko od jednego z nich, co okazało się, zważywszy na problemy Boeinga, słuszną decyzją. Taka konkurencja ma też zmniejszyć koszt misji.

Powrót wahadłowców

Oprócz wystrzeliwanych z użyciem rakiet kapsuł Crew Dragon i Starliner flotę Ameryki znów zasilą promy kosmiczne. Prywatna firma Sierra Space zamierza jeszcze w tym roku wysłać na orbitę wahadłowiec Dream Chaser, który przeszedł niedawno testy wstrząsowe, ciśnieniowe i związane z ekstremalnymi temperaturami przeprowadzone przez NASA. Takie promy, znacznie mniejsze od tych powszechnie znanych i wycofanych z użytku w 2011 roku, woziłyby w kosmos ludzi i ładunki, a każdy mógłby odbyć nawet 15 rejsów. Dream Chaser poleci na nowej rakiecie Vulcan Centaur firmy United Launch Alliance, ale jak na prom przystało, zamiast spadać do oceanu uwieszony spadochronu, wyląduje jak samolot na pasie startowym w którejś z amerykańskich baz

Butch Wilmore i Suni Williams, dwaj astronauci NASA, siedzieli już w kapsule przypięci pasami, kiedy odliczanie nagle wstrzymano po usłyszeniu dziwnych odgłosów. Przyczyną okazał się wadliwy zawór ciśnieniowy w górnym stopniu rakiety Atlas V, która wyniesie statek na orbitę. To było przed tygodniem, teraz jako kolejny termin startu podaje się 17 maja, ale i on może nie zostać dotrzymany. Twórca CST-100 Starliner, firma Boeing, dmucha na zimne, mając równolegle głośne ostatnio kłopoty z jakością swoich samolotów.

Pozostało 86% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Globalne Interesy
To już wojna przeglądarek. Nowi gracze uderzyli w potęgi jak Chrome czy Firefox
Globalne Interesy
Nowa, darmowa wersja ChatGPT bije rekordy zainteresowania. Skok o 5 tys. proc.
Globalne Interesy
Microsoft pokazał nowatorskie komputery AI. Ostra krytyka ze strony Elona Muska
Globalne Interesy
Polska zbuduje „żelazną kopułę". Ogromny kredyt na zakup satelitów
Globalne Interesy
Rewolucja w firmie, która stworzyła ChatGPT. Polak objął kluczową funkcję
Globalne Interesy
ChatGPT mocno przyspiesza. Tymczasem konkurencja w AI ma poważne problemy