Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak wejście Apple na rynek składanych smartfonów zmieni układ sił w tym segmencie.
  • Na czym polega finansowy fenomen składanego iPhone'a i dlaczego ta premiera będzie impulsem dla całej branży.
  • Czy składane smartfony mają potencjał by wyjść z rynkowej niszy.

Sektor składanych smartfonów czeka w 2026 r. spory wstrząs – według najnowszych prognoz firmy analitycznej Counterpoint Research, globalne dostawy tego typu urządzeń zwiększą się o 21 proc. rok do roku. Głównym motorem napędowym tego wzrostu będzie długo oczekiwane wejście na rynek firmy Apple. Choć amerykański gigant nie zapowiedział jeszcze oficjalnie takiego urządzenia, eksperci już wieszczą, iż z miejsca wykroi dla siebie ogromną część rynkowego tortu.

Trzech gigantów rozda karty na rosnącym rynku

Dotychczasowy pionier i niekwestionowany lider tego segmentu – Samsung – nie może spać spokojnie. Choć analitycy twierdzą, że zachowa pozycję lidera, to jednak jego rynkowe udziały odczuwalnie stopnieją. Counterpoint szacuje, że udział południowokoreańskiego producenta w globalnych dostawach spadnie z 40 proc. w 2025 r. do 32 proc. w br. Apple już w pierwszym roku obecności w tej kategorii ma zdobyć z kolei aż jedną czwartą tego rynku, plasując się zaledwie o 7 punktów procentowych za Koreańczykami. Tuż za plecami Apple znajdzie się chiński Huawei z wynikiem 24 proc. Dalsze miejsca przypadną Motoroli (8 proc.) oraz marce Honor (3 proc.). Wedle prognozy, spadek udziału procentowego Samsunga nie musi oznaczać mniejszej liczby sprzedanych egzemplarzy, cały rynek ulega bowiem dynamicznej ekspansji. Dane IDC wskazują, że 2025 r. przyniósł dostawy składanych smartfonów na poziomie 20,6 mln sztuk, co stanowiło zaledwie ok. 2,5 proc. całego rynku smartfonów, liczonego na ponad miliard urządzeń rocznie. Ale właśnie ta niska baza sprawia, że debiut jednego przełomowego modelu może gwałtownie zmienić statystyki.

Finansowy ciężar rynkowego debiutu Apple będzie jednak jeszcze większy niż wynikałoby to z samej liczby dostarczonych sztuk. Według IDC średnia cena sprzedaży (ASP) pierwszego składanego iPhone’a wyniesie około 2400 dol. Sprawi to, że firma z Cupertino może przejąć ponad jedną trzecią całości przychodów generowanych przez ten segment. Eksperci zastrzegają przy tym, że na przeceny tego typu urządzeń nie ma co liczyć. Ich zdaniem składane telefony pozostaną drogie, a ceny będą średnio trzykrotnie wyższe od konwencjonalnych smartfonów.

Czytaj więcej

AI wywołała kryzys na rynku smartfonów. Ceny sprzętu pójdą w górę

Walka o wyjście z niszy

Ewolucja konstrukcyjna elastycznych smartfonów wyraźnie zmierza w kierunku szerszych modeli otwieranych niczym książka (tzw. book-style). Counterpoint przewiduje, że w 2026 r. ten typ konstrukcji będzie odpowiadał za 65 proc. dostaw, wobec 52 proc. rok wcześniej. Wczesne generacje tego typu urządzeń cierpiały na wąskie i niewygodne ekrany zewnętrzne. Przemysł wyciąga jednak wnioski – najnowsze propozycje, w tym Samsung Galaxy Z Fold7 ze zwiększonym do 8 cali ekranem wewnętrznym oraz prognozowany iPhone (z ekranem zewnętrznym 5,5 cala i wewnętrznym 7,8 cala), stawiają na bardziej naturalne proporcje. Bez wątpienia największe doświadczenie w tej niszy ma południowokoreański konkurent – dysponuje niemal siedmioletnim doświadczeniem w rozwiązywaniu problemów inżynieryjnych w przypadku takich sprzętów, ma wiedzę o trwałości zawiasów i elastycznych wyświetlaczy i praktykę w dostosowywaniu oprogramowania. Atut Apple? Jak zwykle w przypadku iPhone’ów: unikalny ekosystem i – przede wszystkim – lojalna baza zamożnych klientów. Gdy amerykański koncern wejdzie w nowy format, deweloperzy zyskają mocny bodziec finansowy, by zoptymalizować aplikacje pod kątem składanych ekranów. Analitycy uważają, że zyska na tym cały rynek. Pojawienie się składaka z logo nadgryzionego jabłka będzie zatem impulsem: klienci płacący wygórowane kwoty będą wymagać od składanych modeli niezawodnych aparatów, wydajnych baterii, wysokiego poziomu trwałości i dopracowanego oprogramowania. I choć to Samsung zbudował ten segment, właśnie ruchy Apple mogą sprawić, że nisza stanie się masowym rynkiem.