Cyfryzacja medycyny w Polsce wreszcie nabiera tempa

123RF

Rozwój e-zdrowia może przynieść oszczędności rzędu 0,35 proc. PKB.

Szacunki dotyczące wartości rynku telemedycznego mocno się różnią. W ujęciu szerokim – rozumianym jako technologie komunikacyjne w szpitalach i narzędzia do zdalnego badania i rehabilitacji – rynek ten może być wart nawet 6–8 mld zł.

– Skala jego wzrostu wynosi w ostatnich latach około jednej piątej rocznie w związku z wymianą przestarzałej infrastruktury w szpitalach – mówi Piotr Arak, menedżer w firmie doradczej Deloitte.

Szanse i wyzwania

Telemedycyna jest koniecznością. Niesie ze sobą szansę na lepszą i szybszą opiekę przy jednoczesnym spadku kosztów.

– Czynnikiem rozwoju tego rynku jest wzrost świadomości społecznej: dojrzewanie i starzenie się pokolenia, dla którego nowinki technologiczne i aplikacje mobilne nie są czymś obcym. Jaskółką zmiany jest rosnąca popularność aplikacji medycznych nawet o ponad 1000 proc. w ciągu roku – mówi ekspert z Deloitte.

Rozwój e-zdrowia w Polsce może przynieść oszczędności rzędu 0,35 proc. PKB oraz umożliwić przyjęcie 2 proc. więcej pacjentów – poinformowało nas Ministerstwo Zdrowia. Resort nie kryje jednak, że nadal istnieje wiele barier rozwoju tego rynku. Pierwsza ma charakter finansowy.

– Wiele dobrych pomysłów telemedycznych nie ma prawa się dobrze rozwinąć bez wsparcia ze strony Narodowego Funduszu Zdrowia. Mam nadzieję, że to w najbliższej przyszłości się zmieni, a pierwszym takim programem jest POZ Plus, który ma szansę przyspieszyć rozwój telemedycyny w Polsce – mówi Szymon Piątkowski, dyrektor w firmie doradczej PwC.

Kolejna bariera ma charakter psychologiczny: nadal istnieje problem z zaufaniem do rozwiązań telemedycznych zarówno po stronie pacjentów, jak i częściowo kadry medycznej. Trzecia bariera ma charakter prawny. Jednak, dzięki wprowadzonej w 2015 r. nowelizacji przepisów, widać w tym zakresie znaczącą poprawę.

Firmy inwestują

Wartość prywatnych usług medycznych w krajach naszego regionu szacowana jest na 14 mld euro – wynika z danych PwC. Największa część tego tortu, bo aż 5 mld euro, przypada na Polskę. Wszyscy kluczowi gracze mocno wierzą w telemedycynę.

Lux Med podkreśla, że jest ona szansą na „odmiejscowienie”, czyli możliwość realizacji usługi niezależnie od tego, gdzie znajdują się pacjent i lekarz. Wspomniana sieć rozwija przede wszystkim teleradiologię i telekonsultacje. Zapowiada dalsze poszerzanie oferty. Podobnie jak Enel-Med.

– Rynek e-wizyt w Polsce osiągnął tempo ok. 110 proc. wzrostu rocznie, co w praktyce oznacza, że liczba telekonsultacji podwoiła się w okresie 12 miesięcy. U nas telekonsultacje stanowią już ponad 5 proc. konsultacji i udział ten systematycznie i bardzo dynamicznie rośnie – mówi Jacek Rozwadowski, wiceprezes Enel-Medu. Dodaje, że zarówno lekarze, jak i pacjenci uczą się tej formy komunikacji, ale rosnące zainteresowanie jest wyraźnie widoczne.

– Jeszcze rok temu lekarze byli sceptyczni, co do prowadzenia zdalnych konsultacji, a dziś są w pełni na nią otwarci, tak samo pacjenci. Specjalnie dla ich wygody uruchomiliśmy aplikację, dzięki której e-wizyta dostępna jest już z poziomu smartfona – podkreśla Jacek Rozwadowski.

Jego zdaniem kolejnym nieuniknionym etapem cyfryzacji będzie uzupełnienie e-wizyt o nowe techniki diagnostyczne, takie jak zdalne badania, w których obraz z kamer HD jest przesyłany do lekarza. Te, jeszcze niedawno prototypy i ciekawostki, na naszych oczach stają się standardem.

Szacuje się, że w 2016 r. ok. 70 proc. pacjentów w naszym kraju miało dostęp do internetu, a w 2019 r. wskaźnik ten wzrośnie o co najmniej 15 pkt proc. Z kolei smartfona za rok będzie mieć ponad 60 proc. pacjentów, podczas gdy jeszcze dwa lata temu ten odsetek był o połowę niższy. Blisko dwie trzecie Polaków uważa, że rozwój telemedycyny pozytywnie wpłynie na życie społeczne. Co ciekawe, ten odsetek osób w najstarszej grupie wiekowej (60 plus) jest wyższy niż w grupach 30–59 lat – wynika z raportu firmy Lekseek.

W Europie Zachodniej i Skandynawii telemedycyna jest zdecydowanie istotniejszym elementem medycznego krajobrazu. – Za kilka lat podobnie będzie w Polsce – uważa Patrycja Wizińska-Socha, prezes firmy Nestmedic, która rozwija swoje urządzenie zbierające i przesyłające zapisy KTG wykonywane w dowolnym miejscu i czasie oraz platformę telemedyczną, gdzie wszystkie zapisy są na bieżąco analizowane. Dzięki temu pacjentka otrzymuje wynik badania w kilka minut.

– Intensywnie rozwijamy i komercjalizujemy nasz system wraz z urządzeniem. Pracujemy nad tym, by teleKTG stało się tzw. „złotym standardem” również w Polsce – mówi szefowa grupy Nestmedic.

Za wcześnie na hurraoptymizm

To tylko jedna strona medalu. Nie brak bowiem i takich danych statystycznych i badań, z których wynika, że telemedycyna w Polsce dopiero raczkuje. Z przeprowadzonej niedawno przez Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Zdrowia analizy wynika, że rozwiązania telemedyczne stosuje tylko 8 proc. podmiotów leczniczych w Polsce. Co więcej, porównując te dane do wyników analogicznego badania przeprowadzonego rok wcześniej, zobaczymy jedynie 1-proc., wzrost, a więc dynamika jest naprawdę znikoma.

Resort zdrowia liczy, że widoczna poprawa nastąpi po wdrożeniu tzw. projektu P1 i upowszechnieniu prowadzenia i wymiany elektronicznej dokumentacji medycznej, bez czego trudno jest sobie wyobrazić powszechne udzielanie świadczeń w modelu telemedycznym.

Dużym problemem w Polsce jest fakt, że w ochronie zdrowia brakuje kompleksowych systemów informatycznych. Uniemożliwia to wykorzystanie już istniejących rozwiązań telemedycznych czy chociażby tworzenie nowych, bazujących na danych historycznych, których po prostu nie ma lub są w wersji papierowej.

– Dlatego na przykład stworzenie rozwiązań opartych o machine learning jest w tym momencie niemożliwe – podkreśla Piątkowski.

Opinia

Anna Rulkiewicz, prezes Grupy Lux Med

Popularność telemedycyny wśród naszych pacjentów rośnie. Ponad 90 proc. tych, którzy skorzystali z tej formy kontaktu z lekarzem lub pielęgniarką, deklaruje, że chętnie skorzysta z niej ponownie. Niestety, telemedycyna wciąż napotyka w Polsce wiele barier. Największą jest brak refundacji przez NFZ, przez co jest ona rozwijana wyłącznie przez sektor prywatny. Obecnie obowiązujące przepisy zmuszają też pacjenta do wizyty w placówce po odbiór recepty, nawet gdy chodzi o leki przyjmowane na stałe jako kontynuacja leczenia. Dlatego tak pilnym rozwiązaniem jest e-recepta, która ma być wdrożona w najbliższym czasie. Należy również zadbać o edukację pacjentów.

Mogą Ci się również spodobać

Aplikacja na smartfona pomoże usunąć usterki na kolei

Dzięki nowoczesnym rozwiązaniom technologicznym transport jest szybszy i bezpieczniejszy. W ten scenariusz wpisuje się ...

Muzyka wesprze polskie produkcje w Chinach

Krajowe firmy z branży gier ostrzą sobie zęby na olbrzymi rynek chiński. Tylko że ...

Dom prosto z… drukarki. Gotowy w 13 godzin

Białostocki startup REbuild postawił pierwszy w naszym kraju betonowy budynek za pomocą wielkoformatowej drukarki. ...

Satelity znajdują nawet przeciekające rury

Sektor kosmiczny to gwarantowany zwrot. Za każdą zainwestowaną złotówkę zarobimy 6–7 zł – zapewnia ...

Internet zarobi na świętach, właśnie trwa szczyt prezentowy

Choć do świąt jeszcze sporo czasu, e-handel notuje szczyt zakupów już teraz. Większość Polaków planuje ...

Facebook wycofuje się z domyślnego rozpoznawania twarzy

Facebook ogłosił, że przestanie wykorzystywać technologię rozpoznawania twarzy do automatycznego oznaczania osób na zdjęciach. ...