Uczniowie muszą uważać. Plaga wirusów w e-podręcznikach

Shutterstock

Powrót do szkoły może okazać się wyjątkowo niebezpieczny. Jak donoszą eksperci Kaspersky Lab, cyberprzestępcy wykorzystują już ponad 50 tys. cyfrowych podręczników oraz różnego rodzaju bryków i wypracowań online w celu przemycania szkodliwego oprogramowania.

Pobieranie takich opracowań z internetu to dziś element edukacji, ale korzystanie w tym celu z nielegalnych stron czy serwisów pozwalających na współdzielenie plików to gigantyczne ryzyko. Cyberprzestępcy postanowili wykorzystać głód wiedzy i osiągnięć akademickich do rozprzestrzeniania wirusów. Jak podaje Kaspersky Lab, powołując się na swoje najnowsze badania, w podręcznikach szkolnych, które w większości stanowiły nielegalnie rozprowadzane książki do języka angielskiego, matematyki oraz literatury, ukrytych było łącznie blisko 18 tys. zagrożeń. Ogromną większość stanowiły narzędzia pobierające różne pliki: od irytującego, ale niegroźnego oprogramowania reklamowego po niebezpieczne złośliwe oprogramowanie kradnące pieniądze.

CZYTAJ TAKŻE: Japonia najbardziej cyberbezpieczna, Polskę w dół ciągną zawirusowane smartfony

Badacze wykryli również ok. 36 tys. zagrożeń „podszywających się” pod eseje oraz referaty na różne tematy. Eksperci zauważają, że w aż ponad 35 proc. przypadków najpopularniejszym szkodliwym oprogramowaniem był ośmioletni robak – przestarzały rodzaj rzadko spotykanego obecnie zagrożenia. Maria Fedorowa, badaczka ds. cyberbezpieczeństwa z firmy Kaspersky, wskazuje, że robak ten był aktywnie rozprzestrzeniany za pośrednictwem pamięci USB. Po dokładniejszej analizie specjaliści doszli do wniosku, że ów robak „rezyduje” na komputerach punktów oferujących studentom usługi wydruku. Takie urządzenia nierzadko od lat nie „widziały” aktualizacji zabezpieczeń i działają pod kontrolą starych systemów operacyjnych.

CZYTAJ TAKŻE: Wyjątkowo perfidny sposób hakerów. Tego się nikt nie spodziewał

– Robak przedostał się na nie prawdopodobnie za sprawą dokumentu, który student przyszedł wydrukować przypuszcza Maria Fedorowa. I ostrzega studentów, którzy kombinują, jak nie płacić za podręczniki oraz inne materiały edukacyjne, że są celem cyberprzestępców. – Stwarza to poważny problem dla placówek edukacyjnych, ponieważ infekcja, która przedostanie się na komputer szkolnej sieci, może łatwo się rozprzestrzenić. Nie wszystkie szkoły są przygotowane na to, aby skutecznie zareagować na tego rodzaju incydenty, bowiem placówki edukacyjne nie są postrzegane jako typowy cel oszustów – alarmuje.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Mimo pandemii szybko rosną inwestycje w krajowe startupy

Aż 90 proc. funduszy private equity i venture capital mimo pandemii i światowej recesji ...

Facebook zmienia logo. Nowe barwy mają zakryć problemy

Tradycyjne, niebieskie logo popularnego serwisu społecznościowego przechodzi do historii. Nazwa Facebook jednak nie zniknie, ...

Szykują się pozwy za Cyberpunka. Rozgoryczeni pracownicy i akcjonariusze

Kancelaria Wolf Haldenstein Adler Freeman & Herz ogłasza dochodzenie w sprawie potencjalnych roszczeń dotyczących ...

Samsung pokazał prototyp smartfona z rozkładanym ekranem

Urządzenie ma dwa wyświetlacze, w tym wewnętrzny Infinity Flex o przekątnej 7,3 cala, który ...

Polak technosceptykiem: marzy o „elektryku”, ale boi się robota

Podróż autobusem bez kierowcy skłonne jest odbyć niecałe 29 proc. Polaków. Tylko nieco więcej ...

Huawei bez Honoru? Skutki wojny handlowej Ameryki z Chinami

Koncern, który przebojem się wdarł na międzynarodowy rynek smartfonów, zdobywając w wielu krajach pozycję ...