Materiał powstał we współpracy z firmą Comarch

Jakie największe korzyści przynosi Comarchowi pojawienie się nowego inwestora i jak zmienia firmę?

Nowy inwestor przyniósł już wiele korzyści. Z naszej perspektywy wkraczamy w trzeci etap rozwoju firmy, mocno zdynamizowany właśnie przez fundusz. Pierwszym było samo powstanie Comarchu, który założył profesor Janusz Filipiak z żoną. Później weszliśmy na giełdę i rozwijaliśmy się, wychodząc na rynki międzynarodowe. Teraz ten rozwój przyspieszamy.

Fundusz CVC skoncentrował się na strategicznych obszarach o największym potencjale globalnego sukcesu w wybranych regionach. Niektóre projekty zamknęliśmy. Pozwoliło nam to skupić się na segmentach z największymi szansami, a równocześnie uwolniło zasoby finansowe, merytoryczne i ludzkie. Sporo osób z zamykanych projektów przesunęliśmy do obszarów perspektywicznych, w tym do pionu ERP, którym kieruję.

Od lat pracowaliśmy nad modernizacją naszych wiodących systemów – Comarch ERP Optima i Comarch ERP XL. Chodziło o lepsze dostosowanie ich do chmury (model SaaS) oraz integrację z rewolucją sztucznej inteligencji. Dzięki nowemu układowi możemy skutecznie adresować wymagania, jakie AI stawia przed oprogramowaniem biznesowym, i budować natywne funkcjonalności napędzane algorytmami sztucznej inteligencji. To przyspieszenie prac nad innowacjami wydarzyło się w dużej mierze dzięki inwestorowi.

Jednocześnie modernizujemy firmę wewnętrznie. Wdrożyliśmy nową strukturę zarządzania, a do zarządu dołączyli menedżerowie z zagranicy, wnosząc świeże spojrzenie i międzynarodowy kontekst. Własne procesy optymalizujemy za pomocą AI, co przyspiesza rozwój produktów. Fundusz zapewnił nam także budżet marketingowy. Dzięki temu weszliśmy w Polsce z dużym rozmachem na rynek mikrofirm i jednoosobowych działalności z produktem Comarch Betterfly. To zupełnie nowa jakość komunikacji, niemożliwa do osiągnięcia przy naszym wcześniejszym, bardziej zachowawczym podejściu.

A jak fundusz i dopływ kapitału przełożyły się na mapę drogową produktów Comarch ERP?

Wyznaczyliśmy dwa główne kierunki: modernizację Optimy i XL-a pod kątem chmury oraz budowę funkcjonalności wprost opartych na AI. Dzięki inwestorowi dysponujemy tu nie tylko wiedzą teoretyczną, ale i praktyczną. Jesienią ubiegłego roku zarząd oraz kluczowi architekci spędzili tydzień w Dolinie Krzemowej. Analizowaliśmy innowacje bezpośrednio w centralach technologicznych gigantów, takich jak Google czy Amazon, sprawdzając, jak efektywnie wykorzystać generatywną sztuczną inteligencję w systemach ERP. Fundusz ma w portfolio spółki o podobnym profilu, co pozwala nam na wymianę doświadczeń i unikanie błędów technologicznych.

Ta wiedza jest niezbędna, ponieważ na rynku trwa dyskusja wokół tzw. SaaS apocalypse. To obawa inwestorów, że generatywna sztuczna inteligencja zreplikuje i wymaże tradycyjne oprogramowanie biznesowe, co wywołało przeceny liderów rynku wśród producentów oprogramowania. Rynek finansowy zawsze wycenia przyszłość z dużym wyprzedzeniem.

Uważam wizję ograniczenia roli systemów ERP za przesadzoną – obecna technologia na to nie pozwala. Nastąpi jednak redukcja systemów do poziomu baz danych i automatycznych reguł compliance. Zniknie tradycyjny interfejs użytkownika. Era, w której ludzie manualnie wklepują dane do tabel, powoli się kończy.

Jak odpowiadacie na to wyzwanie?

Odpowiedzią Comarchu jest automatyzacja procesów za pomocą autonomicznych agentów AI. Wprowadzamy w tym roku około 20 takich cyfrowych asystentów, pozostawiając przy tym człowiekowi rolę nadrzędnego kontrolera.

Niedawno prezentowaliśmy 200 partnerom w Krakowie system pięciu połączonych agentów AI współpracujących z KSeF. Pierwszy agent przechwytuje fakturę i weryfikuje ją pod kątem wyłudzeń, sprawdzając dane w GUS oraz lokalną historię transakcji. Chroni to firmy przed masowymi atakami fałszywych faktur. Drugi agent automatycznie decyduje o przyporządkowaniu dokumentu do rejestru VAT lub innej ewidencji. Trzeci dokonuje klasyfikacji kosztowej, rozpoznaje, czy to towar handlowy, czy koszt operacyjny. Czwarty dobiera właściwy schemat księgowy i wprowadza dokument do ksiąg, a piąty automatycznie rozlicza płatność. Te rozwiązania trafią na rynek w ciągu najbliższych tygodni. Analogiczne systemy wdrażamy w logistyce, produkcji, kadrach oraz takich procedurach jak SENT, który obejmuje m.in. obrót ubraniami i butami. Nie zastępujemy ludzi – uwalniamy księgowych od rutyny, by stali się doradcami biznesowymi operującymi na danych z AI w czasie rzeczywistym.

Czyli nadchodzi koniec ery ręcznego wprowadzania danych do systemów Optima i XL?

Tak. Cyfryzacja fakturowania to trend globalny, który z powodzeniem wdrażamy również w USA czy na Bliskim Wschodzie. KSeF zbiegł się z tą rewolucją idealnie. Tradycyjny model, w którym księgowi ręcznie przepisywali dane, przechodzi do historii. W nowej architekturze faktury płyną do systemów finansowo-księgowych nieprzerwanym strumieniem. To ustrukturyzowane paliwo dla algorytmów sztucznej inteligencji. Agenci AI pracują 24/7, wspierając człowieka w przetwarzaniu dokumentów i działając pod jego kontrolą automatycznie.

Ale czy agent AI w Comarchu będzie potrafił sam podjąć decyzję na przykład o wyborze dostawcy na podstawie danych historycznych czy terminowości, czy zawsze człowiek będzie musiał być obecny?

Pod względem technologicznym nasze algorytmy posiadają zdolność do autonomicznego podejmowania takich decyzji. Jednak z punktu widzenia filozofii biznesowej świadomie nie pozwalamy na pełną autonomię bez nadzoru. Na każdym etapie zostawiamy ostateczny głos człowiekowi.

Wpływają na to dwie przyczyny. Pierwsza to kwestia twardej odpowiedzialności prawnej – za błąd w systemie zawsze odpowiada menedżer, a nie algorytm. Druga przyczyna to rygor rynkowy: wchodzący w życie europejski dokument AI Act wprost nakłada obowiązek zapewnienia stałego, ludzkiego nadzoru nad operacjami AI. Jesteśmy firmą europejską i bezwzględnie przestrzegamy tych regulacji. Poza tym interakcja z agentami to proces ciągłego uczenia się systemu – człowiek, korygując decyzje AI, bezustannie ją trenuje. W naszym rozwiązaniu to użytkownik pełni rolę dyrygenta, określając margines swobody maszyny.

Agenci są kluczowi dla rozwoju oferty, ale jak wpłyną oni realnie na waszych klientów biznesowych? Czy podniosą na przykład rentowność tych firm?

Naszym celem jest zbudowanie zintegrowanego systemu ERP dla całej polskiej gospodarki. Oprogramowania Comarch ERP używa dziś ponad 100 tys. podmiotów. Chcemy połączyć te instalacje za pomocą sztucznej inteligencji w projekt, który wewnętrznie nazywamy „Planetą Comarch”. System AI w firmie produkcyjnej automatycznie zweryfikuje w systemie dostawcy realny stan realizacji zamówienia na surowiec, by optymalizować własny harmonogram produkcji. Taka sieć naczyń połączonych pozwoli na radykalne obniżenie stanów magazynowych w skali kraju.

Wykorzystując zaawansowane, zanonimizowane mechanizmy samouczenia się systemów, będziemy dostarczać klientom gotowe rekomendacje biznesowe. Przykładowo, system przeanalizuje rotację towarów w firmie handlowej i zreferuje zarządowi: „Dzięki algorytmom AI możecie bezpiecznie obniżyć wartość zamrożonego w magazynach towaru z 3 mln zł do 1 mln, zachowując pełną płynność operacyjną”. W ten sposób firma zyskuje 2 mln zł wolnego kapitału obrotowego na marketing, nowe linie czy ekspansję. To realna zmiana w rentowności, którą zaczynamy wdrażać już od przyszłego roku. Aktualne budowanie agentów to fundament pod ten ogólnokrajowy ekosystem.

Mimo wejścia globalnego kapitału do Comarchu centra R&D pozostają w Polsce. Czy dla klienta biznesowego w naszym kraju fakt, że serce systemu bije tutaj, jest ważniejszy niż kiedykolwiek?

To jest nasza fundamentalna przewaga konkurencyjna. Wynika ona bezpośrednio ze specyfiki systemów ERP z dwóch powodów. Pierwszym jest poziom skomplikowania lokalnych przepisów prawno-podatkowych. Zmiany wprowadzane są w takim tempie, że nie da się za nimi skutecznie nadążyć, nie mając na miejscu dedykowanego zespołu analityków, którzy są native speakerami i doskonale rozumieją intencje ustawodawcy. Najlepszym dowodem była fala wdrożenia KSeF. Wielu dużych klientów porzuciło wtedy sztywne, globalne systemy zachodnie i przeszło do Comarchu, ponieważ globalni giganci reagują na polskie przepisy z ogromnym opóźnieniem, a koszty dedykowanych modyfikacji w ich systemach przewyższały cenę wdrożenia naszego oprogramowania od zera.

Drugi powód ma podłoże kulturowe i operacyjne. Trzon gospodarki stanowią małe i średnie przedsiębiorstwa (MŚP). Choć standardem stał się język angielski, to w realiach operacyjnych średnich firm w Polsce, Niemczech czy Francji sytuacja wygląda inaczej. Właściciel fabryki w Bawarii czy szefowa logistyki pod Paryżem oczekują partnera, który mówi ich językiem, rozumie ich mentalność i jest dostępny w ich strefie czasowej. W segmencie korporacyjnym angielski wystarcza. W segmencie MŚP, gdzie Comarch ERP generuje najwyższe przychody, bliskość językowa i kulturowa decyduje o wygranej.

Konsekwentnie utrzymujemy te lokalne kompetencje. W samym pionie ERP zatrudniamy blisko tysiąc specjalistów, z czego kilkadziesiąt osób zajmuje się wyłącznie analizą polskich przepisów podatkowych. Nasza główna centrala produkcyjna znajduje się w Krakowie. Rozbudowujemy nasze fizyczne biura zagraniczne w Lille, Monachium, Nowym Jorku czy Dubaju, czyli tam, gdzie wymaga tego bezpośredni kontakt z klientem. Warto też podkreślić strukturę właścicielską – polski akcjonariat oparty na rodzinie Filipiaków pozostaje silny. To buduje lojalność i motywację. Polskim inżynierom po prostu bardzo się chce – jesteśmy bardziej zdeterminowani i głodni sukcesu niż nasza konkurencja z Europy Zachodniej.

A co z suwerennością danych w obliczu obecnych napięć geopolitycznych. Czy firmy pytają o to i jak Wasza strategia odpowiada na potrzebę bezpieczeństwa?

Kwestia cyfrowej suwerenności i fizycznego bezpieczeństwa danych stała się priorytetem dla zarządów europejskich firm, ale ten trend widzimy bardzo wyraźnie także na Bliskim Wschodzie. Po seriach incydentów i cyberataków w tamtejszych serwerowniach, klienci decydują o przenoszeniu swoich danych do Krakowa, uznając Polskę za bezpieczną przystań. Dysponujemy rozproszoną architekturą data center zlokalizowaną w Krakowie, Dreznie oraz Lille. Dane klientów są między tymi ośrodkami stale replikowane, co zapewnia poziom ciągłości biznesu tożsamy z ofertą globalnych hyperscalerów.

Biznes na Starym Kontynencie ostatecznie otrząsnął się z bezkrytycznego zachwytu chmurą amerykańską. Zarządy zrozumiały, że całkowite uzależnienie się od dostawców z USA wiąże się z potężnym ryzykiem geopolitycznym – wystarczy zmiana administracji, by wróciły wojny celne czy nagłe zmiany regulacji dostępu do technologii. Kraje europejskie budzą się z tego letargu. Doskonale widać to we Francji, która systemowo dąży do usunięcia zagranicznych systemów z kluczowych struktur administracji państwowej, inwestując w budowę suwerennych, lokalnych chmur i europejskich modeli AI.

Poza polityką liczy się też prawo. Poziom restrykcji regulacyjnych nałożonych przez Unię Europejską na sektory wrażliwe, takie jak bankowość, finanse czy telekomunikacja, jest gigantyczny. Zdecydowanie łatwiej i bezpieczniej spełnić te wymogi compliance, współpracując z partnerem zakorzenionym w Europie. W Comarchu łączymy to w sposób płynny: tam, gdzie liczy się czysta moc obliczeniowa i operacje na danych jawnych, możemy współpracować z globalnymi modelami LLM w bezpiecznych środowiskach. Natomiast kluczowe, wrażliwe procesy biznesowe naszych klientów realizujemy w modelu chmury hybrydowej, opierając się na własnych centrach danych i zaawansowanej infrastrukturze procesorów Nvidia. To gwarantuje klientom pełną suwerenność cyfrową.

Gdzie widzi pan sektor Comarch ERP za trzy–pięć lat? Czy system ERP stanie się całkowicie niewidzialnym asystentem działającym w tle?

Ta ewolucja będzie przebiegać równolegle na dwóch płaszczyznach – produktowej oraz rynkowej. Jeśli chodzi o sam produkt, czeka nas całkowita zmiana paradygmatu obsługi oprogramowania. Jestem przekonany, że w ciągu najbliższych kilku lat klasyczny interfejs graficzny systemów ERP ulegnie znacznej ewolucji . Dzisiaj pracownik spędza 99 proc. czasu, klikając w ekrany i ręcznie wprowadzając dane. W horyzoncie pięciu lat 90 proc. tych powtarzalnych czynności zostanie wspartych przez autonomicznych agentów AI działających w tle. Człowiek nie będzie już operatorem wprowadzającym dane – stanie się strategicznym nadzorcą, który zarządza wyjątkami i koordynuje pracę cyfrowych asystentów. Ta transformacja obejmie całe oprogramowanie dla przedsiębiorstw: od ERP, przez CRM, aż po moduły kadrowo-płacowe i workflow.

W wymiarze rynkowym nasze cele są precyzyjnie określone. Według raportów IDC Comarch kontroluje obecnie ponad 23 proc. polskiego rynku systemów klasy ERP. Naszym celem, wspieranym przez kapitał nowego inwestora, jest zwiększenie tego udziału o połowę, czyli osiągnięcie pułapu 35–40 proc. rynku krajowego. Równolegle realizujemy strategię zwiększania naszej obecności na rynkach zachodnich, ze szczególnym uwzględnieniem Francji oraz krajów obszaru DACH [Niemcy, Austria, Szwajcaria – red.]. Dążymy do tego, aby rozwiązania Comarch ERP stały się globalnym punktem odniesienia w dziedzinie innowacji produktowych. Chcemy wyznaczać standardy, jak powinien wyglądać i działać nowoczesny system ERP.

–rozmawiał Paweł Rożyński

Materiał powstał we współpracy z firmą Comarch