Elektroniczny sposób na agresję w szkołach okazał się klapą

W głośnym filmie z lat 90. "Młodzi gniewni" Michelle Pfeiffer musi sobie radzić z agresją w szkole bez pomocy wyszukanej elektroniki
YouTube

Specjalne detektory agresji miały pomóc nauczycielom w słynących z przemocy amerykańskich szkołach. Elektroniczny system oparty o technologię uczenia maszynowego jednak zawiódł.

Dziennikarze portalu „ProPublica” ustalili, że urządzenia nasłuchujące dźwięki na terenie szkół mylą wybuchy radości z wybuchami agresji, tym samym uruchamiają niepotrzebne alarmy. „ProPublica” wydała specjalny raport dotyczący efektywności, a raczej jej braku detektorów agresji.

CZYTAJ TAKŻE: Pierwsze miasto wolne od monitoringu ze skanowaniem twarzy

Urządzenia firmy Sound Intelligence, które miały być przełomem, pomóc nauczycielom i uspokoić rodziców, montowane są w przestrzeniach publicznych takich jak korytarze, sale wykładowe czy nawet w toaletach. Przedsiębiorstwo oferuje wykrywanie różnych zagrożeń w zależności od wykupionego pakietu i urządzenia. Od podstawowego skupiania się na eskalacji agresji, przez nasłuchiwanie dźwięków broni palnej, aż po możliwość wykrywania tego czy uczniowie nie korzystają z e-papierosów w szkolnej łazience. Technologia monitoringu opiera się o uczenie maszynowe, nasłuchując napięcia w dźwięku, jego barwy i natężenia. Nie analizuje jednak znaczenia wypowiadanych wyrazów na skutek czego dochodzi do pomyłek.

CZYTAJ TAKŻE: Niemcy chcą zakazać smartfonów w szkołach. I nie tylko oni

Dziennikarze przeprowadzili testy w szkole sztuk pięknych im. Franka Sinatry w Queens mające na celu sprawdzenie technologii, podczas jednego z nich uczniowie oczekiwali na dostawę pizzy, gdy dojechała wybuchł duży rumor, co system odebrał to jako agresję.

Dodatkową kwestią zastosowania takiego typu monitoringu jest aspekt prywatności uczniów. Rzecznik Louroe Electronics, firmy specjalizującej się w opracowywaniu mikrofonów do takich detektorów twierdzi w rozmowie dla „ProPublica” stwierdził, że urządzenia nie będą naruszały niczyjej prywatności, bo nie skupiają się na treści, a na wzorach dźwięków uznanych przez oprogramowanie za agresywne.

CZYTAJ TAKŻE: Amazon popilnuje domu z drona. Ma już patent

Jednak prawda jest taka, że urządzenia zapisują wszystkie nagrania, a administracja szkoły czy osoby mające władze nad systemem mogą odtwarzać wszystkie usłyszane rozmowy w nieskończoność i wyciągać “brudy” wychowanków.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Internauci rezygnują z telewizji. Już jej nie potrzebują

Od 2014 r. odsetek internautów korzystających z telewizji spadł o 8 pkt. proc. Nadal ...

Pampers wypuszcza inteligentną pieluchę. Są jednak zagrożenia

Dzięki inteligentnym pieluchom informacja o tym, czy dziecko się zmoczyło będzie widoczna na smartfonie. ...

Goldman Sachs: spółki technologiczne niczym za bańki dotcomów

Amerykański bank inwestycyjny ostrzega, że akcje amerykańskich spółek technologicznych są przewartościowane, a optymizm wśród ...

Kupujemy mniej PC, komórek i tabletów. Jest jednak jeden hit

Popyt na taki sprzęt, jak komputery PC, telefony komórkowe i tablety w tym roku ...

Pod chmurą bezpieczniej

Na usługi chmurowe coraz częściej stawiają nie tylko firmy, ale też instytucje państwowe i ...

Rewolucja w Watykanie. Nawet gwardziści muszą się zmienić

Najmniejsza armia świata będzie miała nowe hełmy. Zamiast ciężkich i metalowych Gwardia szwajcarska dostanie ...