W ramach testu nowej technologii w sobotę na orbitę zostanie wysłana ELSA-d (End-of-Life Services), satelita, który składa się z dwóch elementów. Jeden z nich będzie imitował śmieć kosmiczny, a drugi będzie miał za zadanie go złapać i sprowadzić w atmosferę ziemską. Test będzie kilkukrotnie powtarzany, a na zakończenie mającej trwać 6 miesięcy misji oba urządzenia spalą się w atmosferze. Jeśli testy się powiodą, to japońska śmieciarka będzie regularnie oczyszczać orbitę wokół Ziemi.
ELSA-d wyruszy w niedzielę z kosmodromu Bajkonur w Kazachstanie. Rakieta Sojuz wyniesie na orbitę w sumie 38 komercyjnych satelitów z 18 krajów.
CZYTAJ TAKŻE: Powstanie kosmiczna nawigacja. Na orbicie robi się tłok
Astroscale Holdings Inc. to prywatna firma z siedzibą w Tokio w Japonii. Opracowała technologię przechwytywania śmieci kosmicznych, wykorzystując magnetyczną płytkę. Symulowane śmieci będą wirować w przestrzeni kosmicznej tak jak prawdziwe, a więc satelita przechwytujący będzie musiał dopasować swój ruch na orbicie, aby móc się do niego przyczepić. Gdy już dojdzie do połączenia, oba komponenty obniżą wysokość i spłoną w atmosferze ziemskiej.
Jeżeli misja demonstracyjna się powiedzie, to na orbitę trafi pierwszy satelita, który zajmie się prawdziwymi odpadkami kosmicznymi na orbicie. W kosmosie znajduje się obecnie nawet 9 ton metalowych odpadów z nieczynnych satelitów lub resztek rakiet wynoszących satelity. Stanowią one pewne zagrożenie dla powodzenia nowych misji, dlatego też oprócz stosowania manewrów omijających śmieci i systemów ich wykrywania, skutecznym sposobem walki może być najzwyklejsze posprzątanie przestrzeni kosmicznej.
CZYTAJ TAKŻE: Musk twierdzi, że SpaceX doleci na Marsa przed 2030