Początkowo wydarzenie zaplanowano na minioną środę, ale z powodu niesprzyjających warunków atmosferycznych musiano przenieść na sobotę. Decyzję podjęto 17 minut przed startem. Rakieta z modułem załogowym Crew dragon wystartuje z Kennedy Space Center na Przylądku Canaveral na Florydzie.

To może być przełomowy moment dla kosmicznych ambicji USA i początek nowej ery podboju przestrzeni pozaziemskiej. Po raz pierwszy za takim gigantycznym przedsięwzięciem kosmicznym stoi prywatna firma. To również kamień milowy programu NASA, dotyczących komercyjnych lotów.

CZYTAJ TAKŻE: Historyczny lot załogowy SpaceX odwołany. Przez pogodę

W ramach misji Demo-2 amerykańscy astronauci Robert Behnken i Douglas Hurley wyruszą na Międzynarodową Stację Kosmiczną, w której obecnie mieszkają dwaj Rosjanie i jeden Amerykanin. Dokowanie ma nastąpić w niedzielę ok. 16.30 czasu polskiego.

Będzie to pierwszy załogowy lot, który rozpocznie się w USA od roku 2011, kiedy zakończył się program misji wahadłowców. W ostatnich latach Amerykanie latali w statkach Sojuz. Chcą się jednak uniezależnić od rosyjskiej agencji kosmicznej i jej wysokich opłat (80 mln dol. za lot astronauty).

Udający się w kosmos astronauci spędzą tam od dwóch do trzech miesięcy. To doświadczeni piloci. Obaj pracują dla NASA od 2000 roku i brali już udział w lotach wahadłowców. 49-letni Robert Behnken uczestniczył w wyprawie na statku Endeavour w 2008 roku. Z kolei 54-letni Douglas brał udział w ostatnim locie, który odbył się w ramach amerykańskiego programu wahadłowców – był to Atlantis. Jeśli planowany lot zakończy się powodzeniem, to wkrótce odbędą się kolejne misje załogowe, w tym na Księżyc w 2024 roku.

CZYTAJ TAKŻE: NASA obawia się, że koronawirus przedostanie się w kosmos

Najwięcej na rosnących zamówieniach NASA może skorzystać firma SpaceX należąca do Elona Muska. Do tej pory poza orbitę naszej planety posyłała rakiety testowe, a nawet auto marki Tesla (to też biznes Muska).

Musk ma groźnych rywali w swej kosmicznej ekspansji. To choćby inni miliarderzy. Jeff Bezos, właściciel Amazona, buduje poprzez firmę Blue Origin specjalny lądownik księżycowy Blue Moon, a także rakiety. Z kolei Brytyjczyk Richard Branson stawia na całą flotę statków Virgin Galactic, którymi zamierza wysyłać kosmicznych turystów. Inny jego pomysł: odpalanie rakiet z mniejszymi satelitami spod lecącego boeinga 747 na razie idzie gorzej. W poniedziałek podczas pionierskiego lotu pierwsza z nich spadła do Pacyfiku.

CZYTAJ TAKŻE: Indie wyślą w kosmos robota-kobietę

Przemysł kosmiczny szybko rozwijają także Chińczycy, ale i Rosjanie nie powiedzieli ostatniego słowa. Zapowiedzieli właśnie powrót do programu (jeszcze z czasów radzieckich) promów typu Buran, budowę super ciężkiej rakiety nośnej oraz stacji orbitalnej. Jedno jest pewne: po latach pewnego marazmu, lata 20-te mogą przynieść renesans podboju kosmosu.